Najlepsze filmy 2022 roku

Trochę czasu od początku roku już minęło, a to oznacza, że dostaliśmy sporo produkcji, które pod grudnia będą konkurować w walce o tytuł Najlepszego filmu 2022 roku. Bierzemy pod uwagę premiery w polskich kinach oraz na platformach streamingowych, a lista będzie na bieżąco aktualizowana. Oto one – Najlepsze filmy 2022 roku!


SIERPIEŃ


Trzynastu

Niesamowita, oparta na faktach opowieść o uratowaniu drużyny piłkarskiej chłopców z jaskini Tham Luang w Tajlandii.13 chłopców wchodzi do jaskini, którą wkrótce po tym zalewa woda w wyniku przedwczesnego monsunu. Wywołana nieustającymi opadami powódź oraz ciasne korytarze uniemożliwiają narodowej załodze SEALS ewakuację chłopców. Po 14 dniach kilku nurków jaskiniowych odnajduje drużynę w oddalonej o kilka kilometrów od wejścia komorze. Pozostaje jeszcze kwestia wydostania cudem ocalałych chłopców z pułapki. Bohaterowie decydują się na szalony i ryzykowny plan… Film jest jedną z tych produkcji, która mimo względnie spokojnego, miarowego prowadzenia wydarzeń trzyma widza przy ekranie od początku do samego końca. Niezwykle emocjonująca i pełna napięcia historia jest jedną z najlepszych produkcji o tej tematyce jaka powstała. Świetne role Viggo Mortensena i Colina Farrella również dokładają cegiełkę do wysokiej jakości.

Prey

Akcja najnowszej odsłony serii Predator rozgrywa się w realiach ludu Komanczów na początku XVIII wieku. Jest to nieopowiedziana historia młodej kobiety, Naru, zaciekłej i wysoce wykwalifikowanej wojowniczki, wychowanej wśród największych łowców, którzy przemierzali Wielkie Równiny. Bohaterka, pewna, że jest tak samo zdolna jak inni młodzi myśliwi, wyrusza, by chronić swój lud, gdy niebezpieczeństwo zagraża jej obozowi. Uzbrojona w najbardziej prymitywną broń Naru podąża tropem swojej ofiary, która okazuje się wysoko rozwiniętym obcym drapieżnikiem wyposażonym w zaawansowany technicznie arsenał, co prowadzi do bezwzględnej i przerażającej konfrontacji pomiędzy dwoma przeciwnikami. Przepiękne zdjęcia i klimat sprawiają, że jest to jedna z lepszych odsłon serii.


Bullet Train

W filmie „Bullet Train” Brad Pitt wciela się w rolę rolę pechowego zabójcy o imieniu „Ladybug”, który po zbyt wielu nieudanych próbach chciałby spokojnie wykonywać swoją pracę. Los jednak ma inne plany, ponieważ jego najnowsza misja jest na kursie kolizyjnym ze śmiertelnie niebezpiecznymi przeciwnikami z całego świata. Wszyscy mają powiązane, ale sprzeczne cele – w najszybszym pociągu świata… a Ladybug musi wymyślić, jak z niego wysiąść. David Leitch w swoim nowym dziele akcji po raz kolejny zabiera nas w prawdziwą jazdę bez trzymanki.


Nie!

Nie! to jeden z tych filmów, po seansie którego chce się omówić każdy jego aspekt i skonfrontować własne teorie, bo tytuł można odebrać przynajmniej na kilka sposobów. Jordan Peele daje nam swój jak dotąd najlepszy film z karierze. Pomysł, wykonanie oraz cała otoczka – z wizualiami oraz muzyką na czele – spinają się w dzieło piekielnie oryginalne, które prawdopodobnie już niedługo będzie kultowe. Ja na pewno będę regularnie do niego wracał.


LIPIEC


Powodzenia, Leo Grande

Nancy Stokes (Emma Thompson), emerytowana nauczycielka i wdowa, przez całe życie miała tylko jednego partnera seksualnego – swojego męża. Zamknięta w świecie kompleksów i ukrywanych pragnień, postanawia przeżyć przygodę z młodym, przystojnym sex workerem Leo Grande (Daryl McCormack). W pokoju hotelowym poza miastem Nancy spotyka się z Leo, który okazuje się doskonałym uwodzicielem, o czarującym wyglądzie i niecodziennej erudycji. W tych nietypowych okolicznościach Nancy nieoczekiwanie pobiera lekcję akceptacji własnego ciała oraz rozkoszy, która może z tego płynąć.


A oni dalej grzeszą, dobry Boże!

40 lat minęło jak jeden… grzech? Państwo Verneuil mają co świętować – taki staż małżeński to nie przelewki i, zdaniem ich córek, świetna okazja, by zorganizować huczną imprezę niespodziankę. Żeby było jeszcze weselej, na przyjęcie z różnych zakątków świata przyjeżdżają rodzice Rachida, Davida, Chao i Charles’a. Jeśli państwo Verneuil myśleli, że czterech nietuzinkowych zięciów to już za dużo, to się dopiero zdziwią… Miej ich wszystkich w opiece, dobry Boże!


CZERWIEC


Elvis

Jednym z głównych motywów tej historii jest miłość, jaką Elvis darzył swoich fanów. Jeśli prześledzimy czas od śmierci Presleya w 1977 roku, ciężko znaleźć film czy serial godny jego legendy. Oddający jego wielkość, fenomen i wpływ na przemysł muzyczny. W końcu, po 45 latach, Baz Luhrmann zrobił nie tyle film od fanów dla fanów, ale przede wszystkim film od fanów dla Elvisa. Wspaniały hołd dla legendy muzyki – audiowizualne przeżycie, które należy doświadczyć na dużym ekranie. Magia kina wciąż tli się u niektórych twórców, a takim zdecydowanie jest Baz Luhrmann.


Hustle

Hustle od Netflixa to film, który jest niestety napchany schematami typowymi dla tego typu kina. Jednak niektórych konwenansów uniknąć się tutaj nie dało. Mimo tego jest to bardzo wciągająca i miła dla oka produkcja z kilkoma zabawnymi i nienachalnymi żartami. Postacie są przekonujące i bardzo dobrze zagrane. Emocje podczas scen na boisku nadają niesamowitego tempa. Film jest dużym zaskoczeniem, ponieważ po takiej tematyce nie spodziewałem się cudów. A wyszło powyżej oczekiwań. Krótko mówiąc – to się po prostu dobrze ogląda.


Czarny Telefon

Dla fanów filmów opartych na twórczości Stephena Kinga Czarny telefon to pozycja, która trafi w ich gusta. Polska premiera fajnie zbiegła się ze świętem Dnia Ojca. I nie, nie chodzi tu o postać ojca z filmu, który traumy życiowe musi wyładowywać pomiędzy kolejnymi wypitymi butelkami na swoich dzieciach. Chodzi tu o prezent, jaki swojemu tacie zafundował Joe Hill. Po tym, jak jego opowiadanie doczekało się naprawdę dobrej ekranizacji, może powiedzieć: „zobacz, tato, ja też potrafię!”. Bo nic nie będzie większym prezentem dla taty, niż sukces jego dziecka.


Buzz Astral

Choć z początku Buzz Astral mienił mi się jako zwyczajne zarabianie na sławie Toy Story, tak po seansie muszę przyznać, że broni się jako samodzielny film, oj broni! Nie będzie to zapewne produkcja, którą postawimy obok takich klasyków jak Iniemamocni, Ratatuj czy – nomen omen – Toy Story właśnie, ale ma szanse zostać kochaną przez widownię serią, zapewniającą sporo akcji i masę humoru, a także zgrabnie przemycane pomiędzy tymi dwoma aspektami życiowe nauki. Obyśmy nie czekali zbyt długo na sequel!


Men

Men to (w mojej skromnej ocenie) jeden z najlepszych filmów tego roku. Niezwykle ważny (szczególnie w naszym kraju), groteskowy, piekielnie dobrze nakręcony, świetnie zagrany i z muzyką, która dzwoni w uszach kilka godzin po seansie. Choć Akademia nie do końca lubi się z kinem gatunkowym, to może przez fakt, iż to kino stricte artystyczne i autorskie, przymknie oko na horrorową genezę tej historii. Bowiem film ten zasługuje minimum na nominację, jak nie kilka.


MAJ


Doktor Strange w Multiwersum Obłędu

Jako solowa produkcja widowisko zdecydowanie się broni, w niemal perfekcyjny sposób prezentując antagonistę, ale niestety kosztem protagonisty. Kolejna cegiełka wielkiej sagi Marvel Studios wypada satysfakcjonująco, jednak mimo wszystko nie jest to coś rewolucyjnego, co mogłoby sprostać tak ogromnej bańce oczekiwań, którą wykreowano przed premierą. Myślę, że długo poczekamy, aby wyjść z kin z podobnymi emocjami, jak przy ostatnich dwóch częściach Avengers.


Pan Wilk i Spółka

Nigdy nie było takich pięciu przyjaciół o złej sławie jak: błyskotliwy kieszonkowiec, Pan Wilk (Sam Rockwell), włamywacz Pan Wąż (Marc Maron); mistrz kamuflażu, Pan Rekin (Craig Robinson), Pan Pirania (Anthony Ramos) i hakerka o ciętym języku, miss Tarantula (Awkwafina). Ale kiedy po latach niezliczonych napadów i bycia najbardziej poszukiwanymi złoczyńcami na świecie, zostają w końcu złapani, Pan Wilk zawiera umowę (której nie ma zamiaru dotrzymać), aby uratować ich wszystkich od kary więzienia: postanawia, że będą dobrymi obywatelami. Pod okiem ich mentora, profesora Marmalade i aroganckiej (ale uroczej!) świnki morskiej, Pan Wilk i spółka postanawiają oszukać świat, że już się zmienili. Pan Wilk jednak dostrzega, że czynienie dobra naprawdę daje mu to, za czym zawsze potajemnie tęsknił: akceptację. Więc kiedy nowy złoczyńca zagraża miastu, czy panu Wilkowi uda się przekonać resztę, aby stali się wzorowymi obywatelami?


Top Gun: Maverick

Kontynuacja jednego z największych hitów Hollywood to powrót do przeszłości, spotkanie nowego ze starym. To się tyczy nie tylko postaci, czy maszyn, ale także warstwy narracyjnej i strony artystycznej. Starając się znaleźć najbardziej trafne podsumowanie, mogę powiedzieć, że ten film jest jak przeglądanie albumu ze zdjęciami. Odkrywamy w nim na nowo kolejne wspomnienia, miejsca, osoby, historie. Odhaczamy różne rozdziały życia, zarówno zatarte, jak i te które doskonale pamiętamy. Mimo to, potrafimy się przy nich zatrzymać, niekiedy wzruszyć i nostalgicznie zachwycić na nowo tym, jak ewoluowały do tego, co otacza nas w obecnym świecie. Taki właśnie jest Top Gun Maverick.


KWIECIEŃ


Belle

Belle to film fenomenalny pod każdym względem. Mamoru Hosoda już dawno potwierdził, że potrafi mówić o ludziach, ich emocjach i problemach niezwykle mądrze i z taktem, nie popadając przy tym w łzawą tandetę. Tutaj jest dokładnie tak samo, bo dostajemy trudne i potrzebne tematy, które opowiedziano z dużą gracją i jeszcze większą emocjonalnością. Tym razem Hosoda idzie jedna o krok dalej i dokłada do tego obłędną oprawę audiowizualna, która przekładana się na jeszcze bardziej zapadający w pamięć seans. Nic, tylko oglądać. Ja chcę jeszcze raz! Ja chcę jeszcze raz! (M. Chrzczonowski)


Wszystko wszędzie naraz

Wszystko wszędzie naraz to film, o którym można by pisać elaboraty. Dzieło to kiedyś będzie kultowe. Jest przykładem czystej miłości do kina, tworzenia z samej potrzeby kreacji. Mnogość pomysłów, której jądrem jest prostota historii i urzekający jej finisz, hipnotyzuje. Czyste szaleństwo i pełne wykorzystanie potencjału multiwersum, w jednym dziele. To wręcz niebywałe, że ten film wyszedł tak dobrze. (A. Hirsch)


Zaginione Miasto

Polecam? No jasne, że polecam, szczególnie, że w ostatnich tygodniach w kinach raczej posucha i nie ma za bardzo na co się wybrać, a jeśli mowa o dobrej rozrywce obfitującej w komedię i przygodę to już w ogóle. Pozytywne zaskoczenie, do którego niejednokrotnie będę wracał z przyjemnością. (K. Wdowik)


Nieznośny Ciężar Wielkiego Talentu

Mógł być film kultowy, a jest tylko dobry. Niemniej, Cage gra tu chyba rolę życia. Dobrze, że po tak długiej i wyboistej drodze, aktor ten w końcu wraca do bardziej ambitnego kina. Nic, tylko czekać na nadchodzącego Renfielda! (K.Wdowik)


MARZEC


Batman

Wniosek jest taki, że po tych wszystkich śmieszkowych Marvelach, którym obecnie coraz bliżej do Mody na Sukces oraz innych, jakościowo padacznych DCEU, dobrze dostać mroczny i poważny film z Gackiem  w roli głównej. Lata mijają, a twórcy filmowych Batmanów niezmiennie wyznaczają nowe standardy w kinie superbohaterskim – najpierw Burton, potem Nolan, a obecnie Reeves. Takie filmy na podstawie komiksów to ja szanuję! (K. Wdowik)


Córka

Leda (Olivia Colman), nazwana tak na cześć wiersza Yeatsa, jedzie na wakacje. Zamiast odpoczywać, woli jednak obserwować młodą mamę (Dakota Johnson), jej córkę i dziwaczną, agresywną rodzinę mieszkającą w różowej willi i terroryzującą całe miasteczko. Leda rozumie, przez co przechodzi fascynująca dziewczyna – wiele lat temu sama musiała walczyć o przetrwanie we własnym domu, gdzie jej córeczki domagały się od niej pełni uwagi, a mąż skupiał się na własnej karierze.


Drive My Car

Drive My Car to film, który kontynuuje ciekawy trend przebijania się kina azjatyckiego na scenę światową. Egzotyczne i wydawałoby się niszowe produkcje potrafią rywalizować o najważniejsze nagrody, ramię w ramię z anglojęzycznymi filmami, a nawet te nagrody zdobywać. Jednak tak, jak laureat Oscara Joon-Ho Bong z 2019 roku zdążył już wcześniej zaprezentować swoje Hollywoodzkie produkcje, tak Ryûsuke Hamaguchi to niewątpliwie postać nieznana. (D. Kurbiel, K. Kołodziejczyk)


Inni Ludzie

Inni ludzie debiutującej pełnometrażowo Aleksandry Terpińskiej, adaptującej powieść Doroty Masłowskiej o tym samym tytule. Coś za bardzo polsko to brzmi? I bardzo dobrze, tak właśnie ma brzmieć. Pierwszy polski film, pod którego produkcją pełnoprawnie może podpisać się jedno z najbardziej znanych filmowych przedsiębiorstw, jest tyle polski, co niepolski. Inny, wyjątkowy wręcz, choć zwiastun sugeruje co innego i w kinie można się ostro zaskoczyć. (K. Kołodziejczyk)


Najgorszy człowiek na świecie

Warto wybrać się na film Najgorszy człowiek na świecie. Oczywiście każdy odbierze go inaczej, to zależy od wieku i w jakim miejscu znajdujemy się w życiu. Dla mnie jest to piękna, a zarazem smutna droga poszukiwania siebie, swojego szczęścia. Bo koniec końców to my powinniśmy być w zgodzie ze samym sobą i rozwijać swoje pasje i zainteresowania. (A. Siądecka)


Piosenki o miłości

Dzieło Tomasza Habowskiego to zdecydowanie udany debiut. To produkcja bardzo oryginalna, mimo swojego mało oryginalnego podłoża. Jest w niej dużo serca, szczerości i pasji. Ta historia o miłości i własnych ambicjach naprawdę porusza. Gutek Film jak zwykle dystrybuuje godne obejrzenia dzieło, które, miejmy nadzieję, zapisze się w kartach historii jako jeden z wielu sukcesów reżysera. (A. Hirsch)


Red Rocket

Główny bohater filmu, były gwiazdor porno Mikey Saber (za takiego przynajmniej się uważa), wraca do dawnego domu w Teksasie i żony, z którą zapomniał się rozwieść. Choć nikt za nim nie tęsknił, w oczach kilku lokalnych chłopaków ciągle jest „kimś”. Mikey, który z braku funduszy szybko zaczyna handlować trawką, wciąż zresztą wierzy, że gdzieś tam czeka na niego ogromna szansa – większa niż kariera w pornograficznej wersji „Fast & Furious”, którą przekreśliła tragiczna śmierć Paula Walkera. Kto wie? Może okaże się nią piegowata dziewczyna sprzedająca mu pączki.


To nie wypanda

Krótko mówiąc – tak, warto zobaczyć To nie wypanda. Czy stanie się to w kinie czy za jakiś czas na platformie Disney+ w zaciszu domowego ogniska, zostawiam to już Wam. Wiem jedno – nawet największy telewizor czy świetnej jakości projektor nie zabierze Was w ten świat na tyle głęboko, jak może zadziać się to w kinie. Łapcie swoje pociechy, drugie połówki pod pachę i pędźcie na spotkanie z uroczą pandą rudą. (A. Kliś)


Walka z lodem

Brakuje mi w filmografii pozycji obrazujących bogate wizje artystyczne, nie schylających się ku typowym chwytom emocjonalnym, lecz dosadnie i z uwielbieniem obnażających siebie. Takie produkcje niestety często odbierane są przez niedzielnych, popcornowych widzów jako nudne, ciągnące się bez końca (łojeju, gdzie so wybuchy!?). Poszukiwacze przygód i uczuć, wykwintni koneserzy mistycyzmu filmowego (jak ja) docenią jednak niebanalny wydźwięk i niepowtarzalny klimat. A także uczucia i emocje w najczystszej postaci. To właśnie proponuje Walka z lodem, dodając do tego dosadną i szczerą historię przyjaźni i miłości. (K. Żołowicz)


Za duży na bajki

W życiu Waldka (Maciej Karaś), wypełnionym głównie grami komputerowymi, następuje prawdziwe trzęsienie ziemi. Na czas nieobecności mamy (Karolina Gruszka) zostaje pod opieką szalonej i nieprzewidywalnej ciotki (Dorota Kolak), która wprowadza, obcą mu jak dotąd, dyscyplinę i narzuca nowe obowiązki. Ale choć nietuzinkowa krewna funduje Waldkowi prawdziwy obóz przetrwania, chłopak otrzymuje od niej przy okazji najcenniejszą lekcję życia.


LUTY


Belfast

Chciałoby się powiedzieć, że Belfast to idealny balans pomiędzy tym, co poważne i tym, co przyjemne, ale w zasadzie z balansem nie ma to nic wspólnego. To szalona mieszanka wszystkich nastrojów, którą trafniej można porównać do powrotu z sobotniej popijawy o 8 nad ranem – korzystając z całej szerokości chodnika, ścian budynków, ulicy, rowu i rzeki. Moim zdaniem w tym szaleństwie jest jakaś metoda, ale spory dystans będzie zdecydowanie zalecany. Film może nie jest dla każdego, ale jeśli w Twoich żyłach płynie choćby kropla zielonej krwi, to dopij Guinnessa, zbij szkło o ziemię i leć do kina. (D. Kurbiel)


Pies

Czy Pies będzie kolejnym klasykiem po K-9 o relacji trudnego w obyciu człowieka z trudnym w obyciu psem? Tak dalekosiężnych wniosków bym nie wyciągał, ale jest to niewątpliwie miła niespodzianka, do której na pewno chętnie wrócę, gdy będę miał ochotę na lekki, przyjemny, a nader wszystko wartościowy film. (K. Wdowik)


Uncharted

Ja wizję Uncharted Fleischera absolutnie kupuję. Na seansie bawiłem się świetnie, często ciesząc się jak małe dziecko. Holland jako młody Drake daje rade, Wahlberga jak nigdy nie lubiłem, tak tutaj bardzo mi podszedł, jest akcja, jest przygoda, humor i podkładka pod następny film. Trzymam kciuki za finansowy sukces (na co się zresztą zapowiada), czekam na sequel, a tymczasem zabieram się za ponowne ogrywanie Drake’s Fortune. Miałem pisać reckę Psa, ale, kurde – po tym filmie, ja po prostu muszę poskakać i postrzelać Nathanem… Solidna ósemka, a Ci niezaznajomieni z oryginałem mogą odjąć sobie jedno oczko. (K. Wdowik)


STYCZEŃ


C’mon C’mon

C’mon C’mon to film prosty, acz w swej prostocie genialny. Ewidentnie należy mu się Oscar i to nie jeden. Dawno nie byłem tak emocjonalnie roztrzepany. Z jednej strony chcę więcej, chcę jeszcze raz. A z drugiej nie wiem, czy będę w stanie przeżyć znów ten bagaż prawdziwego dramatu. Zdecydowanie jedna z najlepszych produkcji roku, mimo że ten dopiero co się zaczął. (A. Hirsch)


Dom

The House może naprawdę godnie konkurować z innymi antologiami, chociażby Love, Death & Robots, czyli kilkuminutowymi opowiastkami, które łączy tytułowa tematyka. Co na pewno zasługuje na podziw, to mnogość tekstur postaci oraz przeraźliwie dobrze dobrana ścieżka dźwiękowa. Naprawdę rzadko można spotkać tak fantastycznie wyreżyserowaną oraz płynną animację poklatkową, która swoim kunsztem jest w stanie dorównać takim arcydziełom jak Coralina albo Gnijąca Panna Młoda. Modele postaci wykonano z filcu, co jest naprawdę czasochłonną metodą wytwarzania figurek. Ostateczny jednak efekt, ten każdy widoczny zwierzęcy włosek w kamerze, aż zachwyca swoim dopracowaniem. Naprawdę polecam oddać się w półtoragodzinną przygodę w świat antologii The House, bowiem naprawdę utkniecie w jej drzwiach na długo. (W. Zator)


Krzyk

Jest to fascynujące, że najlepsza część serii Krzyk powstała 26 lat po premierze oryginału. Czekałem na dzień, w którym Hollywood udowodni mi, że można stworzyć dobrą kontynuację po latach, szanującą zarówno swoje poprzedniczki jak i fanów. I się doczekałem, jeszcze jak! Nie-fani serii pewnie mogą odjąć sobie oczko od oceny, ale dla mnie, zdecydowanie fana, jest to requel/sequel/reboot stojący krok od doskonałości. (K. Wdowik)


Sing 2

Chciałam obejrzeć dobry musicial, a tymczasem miałam przyjemność obejrzeć musicial zachwycający. Niepozbawiony wad, naturalnie, jednak przy dobrej zabawie bledną najgorsze skazy. Bawiłam się znakomicie i nie byłam w tym odosobniona. Śmiech siedzącej obok mnie siostrzenicy, kiedy padały żarty czy błyszczące w jej oczach łzy wzruszenia podczas wielkiego finału, utwierdziły mnie w przekonaniu, że to bardzo dobry sequel. Sing 2 stanęło na wysokości zadania i oczarowało zarówno dzieci, jak i dorosłych. Jestem więcej niż pewna, że za jakiś czas ruszą prace nad Sing 3. Wtedy będę na premierze i nic mnie powstrzyma! (A. Paczkowska)


Zaułek Koszmarów

Guillermo del Toro nie przeszarżował w złą stronę. Choć kilka razy odpiął wrotki (czy tam patrząc na pogodę w tych scenach – łyżwy) i zdołał wpleść do swojej interpretacji klasycznego filmu brutalność i współczesność. Jednak takie zmiany warto popierać, kiedy nie są to robione pod publiczkę nikomu nie potrzebne korekty ideologiczne. Bo choć można narzekać na wplecenie przekleństw do klasyka, to trzeba przyznać, że niestety język przeważnie ewoluuje wraz z postępem kinematografii. I choć czasem zbyt nie pasuje do czasów, jakie są pokazywane na ekranie, to po prostu ułatwia ich zrozumienie. Główni wykonawcy również nie zawiedli i wykonali świetną robotę na miarę swojego niezaprzeczalnego talentu. A sam remake klasyku nieznanego zbytnio poza USA na pewno zapisuje się na plus, zamiast ciągłego odgrzewania tych samych, za każdym razem zamrażanych i rozmrażanych kotletów, na tym samym, starzejącym się oleju. (K. Kołodziejczyk)


GRUDZIEŃ


Licorice Pizza

Ranking zacznę od małego oszustwa. Film miał premierę 31.12.2021, ale w ten dzień każdy myślał tylko o tym żeby, skończyć robotę, zaopatrzyć się w gargantuiczne ilości alkoholu, a następnie je spożyć, więc pierwszą okazję do obejrzenia filmu mieliśmy drugiego stycznia. Świetny film, w moim odczuciu jeden z najlepszych w dorobku Paula Thomasa Andersona, a konkurencja jest tu spora. U mnie ląduje na podium wraz z Aż poleje się krew i Magnolią. Anderson kolejny raz udowadnia, że to nie wielkie wydarzenia są sercem jego historii, tylko życie i przedstawienie bohaterów. Nie mamy tutaj widowiskowych scen, z którymi będziemy ten film kojarzyć. Za to na pewno wspomnimy Alanę i Gary’ego, czy Kalifornię z lat ’70. (K. Kołodziejczyk)

Krzysztof Wdowik

Nie lubi (albo nie umie) mówić zbyt poważnie i zawile o popkulturze. Nie lubi też kierunku, w którym poszedł Hollywood i branża gamingowa. A już na pewno nie lubi pisać o sobie w trzeciej osobie. W ogóle to on mało co lubi.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze