Kot w Butach: Ostatnie życzenie – recenzja filmu. Boska animacja

Słynny kocur, który debiutował w filmie Shrek 2 otrzymał kontynuację swoich solowych przygód. Do której kategorii można jednak zaliczyć ten sequel? Udana druga część, czy niepotrzebne odgrzewanie kotleta? 

Film Kot w Butach: Ostatnie życzenie opowiada nam dalsze losy tytułowego bohatera. Legendarny Puszek Okruszek, choć wciąż ścigany przez władze, dalej jest ulubieńcem tłumów. Wirtuoz gitary co chwila popisuje się odwagą i bohaterstwem. Jednak do czasu. Jedna z jego przygód kończy się tragicznie, a Kot dowiaduje się, że wykorzystał ósme ze swoich 9 żyć. Świadomość ostatniego, oraz zagrożenie ze strony nowego, śmiertelnie niebezpiecznego wroga zmusza bohatera do przejścia na kocią emeryturę. Puszek udaje się do przytułka, jednak mimo nie może liczyć na spokojną starość. Kłopoty szybko go odnajdują, ale jednocześnie Kot dowiaduje się o możliwości przywrócenia swoich wszystkich wykorzystanych dotąd żyć.

Od momentu, gdy obejrzałem pierwszy zwiastun i dowiedziałem się, na czym będzie się opierała fabuła uznałem główny wątek za bardzo pomysłowy. I rzeczywiście, motyw ostatniego żywota wypadł tutaj świetnie. Ma to sens i nadaje rozpęd całej historii. Nie jest ona ani trochę rozwleczona, a nawet powiedziałbym, że wciąga. Bardzo szybko przechodzimy do sedna sprawy, nie czuć, że coś się dłuży, lub jest niepotrzebnie wyeksponowane. To po prostu dopracowana dobrze wyreżyserowana i zbilansowana produkcja. Dlaczego zbilansowana? A właśnie dlatego, że to idealne połączenie fajnej historii, z bogatą akcją i świetnymi efektami – ale o tym za chwilę. Wszystkiego jest idealnie tyle, ile powinno.

Zobacz również: Velma – recenzja serialu (odcinki 1-2). Scooby Doo, gdzie jesteś?!

Kot w Butach: Ostatnie Życzenie

Po raz kolejny w tym „baśniowym uniwersum” pojawiają się nowatorskie wersje klasycznych postaci ze znanych bajek. Podobnie jak to miało miejsce kiedyś w serii Shrek, tak i w sequelu Kota w Butach pojawiają się takie postacie jak Złotowłosa i trzy niedźwiedzie, czy Jacek Placek. Cameo ma także między innymi Pinokio. Nowe spojrzenie na te postacie jest jednym z głównych elementów humorystycznych. Ponownie pojawia się również znana z pierwszej części Kitty, a my poznajemy kolejne etapy jej relacji z głównym bohaterem.

Chociaż poziomem humoru Kot w Butach nie dorównuje pierwszym „Shrekom”, to i tak uważam, że nie jest źle, jak na film animowany. Nie ma tu wylewu żenujących, wymuszonych dowcipków. Humor jest bardzo przyzwoity, nienachalny, czy wklepywany na siłę. I to się ceni, bo mam wrażenie, że poprzedni film trochę te żarty naciągał.

Kot w Butach: Ostatnie Życzenie

Wspomniałem wcześniej o świetnej akcji, teraz przybliżę temat. Przyznam szczerze, że animacja w tej części jest wręcz na fenomenalnym poziomie. Całość jest bardzo miła dla oka. Jednak to w trakcie scen akcji, następuje zmiana formy, na niezwykle efekciarską poklatkową animację, którą możemy kojarzyć głównie z filmu Spider-Man: Uniwersum. Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się w pierwszej chwili, jak dobrą robotę zrobi ten manewr. Jednak już pierwsza sekwencja pokazuje, że narysowanie i nakręcenie akcji w taki sposób to strzał w dziesiątkę. Efekt, który naprawdę zasługuje na kinowy format. Poziom animacji i niezwykłe tempo scen pojedynków i gonitw sprawia, że elementy wizualne są tym, co wynosi produkcję na wyżyny.

Zobacz również: Bielmo – recenzja filmu. Co się zdarzyło w West Point Academy?

Kot w Butach: Ostatnie Życzenie

Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że Kot w Butach: Ostatnie Życzenie to ten rodzaj sequela, który jakościowo zdecydowanie przebija poprzednika. Pierwsze solowe przygody były niezłe. Tylko niezłe. Dwójka natomiast jest dopracowana pod kątem efektów i animacji, które są naprawdę genialne. Ma fajną, wciągającą historię. Dodatkowo odpowiedni poziom humoru i wysokie napięcie podczas scen akcji gwarantują świetną rozrywkę. Nie jest to co prawda kino dla młodszych dzieciaków, przez poziom brutalności w niektórych momentach, a także motyw śmierci i dość przerażającego głównego antagonistę. Jednak przez ostatnie lata przyzwyczaiłem się, że filmy animowane – paradoksalnie – rzadko są kierowane stricte do dzieci.

Kot

Nowa część przygód Puszka to świetna rozrywka, który polecę fanom napakowanych akcją animacji. Nie jest to żadna wybitna, czy rewolucyjna produkcja, która będzie wspominana po latach jako klasyk. Ale i tak jestem przekonany, że z kina ani od ekranu nie odejdziecie po seansie zawiedzeni.

Plusy

  • Cudne efekty wizualne, głównie w trakcie pojedynków
  • Świetna animacja

Ocena

7 / 10

Minusy

  • Nie jest to na tyle wybitna bajka, by stać się klasykiem, lub wybić ponad np. "Shreka"
Czarek Szyma

#geek z krwii i kości. Miłośnik filmów, seriali i komiksów. Odwieczny fan Star Wars w każdej formie, na drugim miejscu Marvela i DC Comics. Recenzent i newsman. Poza tym pasjonat wszelakich sztuk walki, co zapoczątkowało oglądanie akcyjniaków w hurtowej ilości. O filmach i serialach hobbystycznie piszę od kilku lat. Ulubione gatunki to (oczywiście) akcja, fantasy, sci-fi, kryminał, nie pogardzę dobrą komedią czy dramatem.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze