Każdy z nas, choć przez chwilę marzył o przeżyciu jakiejś romantycznej historii rodem z harlequinów, czy innych brazylijskich telenowel (choć tureckie seriale chyba już dawno stały się popularniejsze). W rezultacie stajemy się niepoprawnymi romantykami i dla takich indywiduów ciężko znaleźć ratunek. Z pomocą przychodzą Romantycy Lekkich Obyczajów i ich najnowszy album Wybaczyć Wszystko Wszystkim.
Romantycy Lekkich Obyczajów to zespół założony przez Damiana Lange i Adama Millera w marcu 2011 roku w Olsztynie. Od początków tworzenia ich piosenki łączą ogniskową aurę z melodyjnością Beatelsów i charakterystycznymi tekstami w języku polskim. Wybaczyć Wszystko Wszystkim to ich 4 płyta, ale pierwsza pod nowym szyldem, ponieważ panowie założyli własną wytwórnie Stąd Records.
Zobacz również: Przegląd muzyczny: odkrywamy nowości #1
Od czego by tu zacząć… Może od tego, że nasi sympatyczni Romantycy przedstawili nam kawał niezbyt romantycznego dzieła. Większość piosenek na albumie przedstawia smutny obraz nieudanej miłości. Z wejścia wita nas wprowadzające w trans Owoce Morza, które pomimo swojej tanecznej aury mówi o nieszczęsliwej miłości. Ależ romantyczny początek.
Tak, jak na płycie znajdziemy energiczne, wręcz dancingowe kawałki to i znajdą się spokojne, bardziej ponure klimaty. Ciężkie melodie w Lustra nakładają na słuchacza ogromny ciężar, a dodatkowo tekst o braku samoakceptacji, pewności siebie i w efekcie narastającej samokrytyki (choć z końcowym morałem) tylko dokłada na słuchacza dodatkowych ciężarów. Jako osoba, dla której jest to pierwszy kontakt z tą grupą muszę powiedzieć, że akustyczne, nieprzekombinowane piosenki to jest najlepsze, co ten zespół może zaoferować. Prym wiedzie tu w szczególności utwór, który promował album, czyli Z głębokości barw, który zabiera nas swoim klimatem nad ognisko, przy którym jak przed snem wspomnienia o miłości wracają. Piosenka według mnie jest najlepszym utworem na tej płycie i nie dziwi mnie wybór jej na promowanie albumu.
Zobacz również: ShataQS – WEDA – recenzja płyty
Dla czekających na trochę romantyczności też coś się znajdzie. Wyjątkowy etap w odsłuchu płyty piosenki, przy których panowie trochę wspominają, a w przeciwieństwie do Z głębokości barw są pozytywne i pełne energii. Mamy tu na przykład obraz pierwszej, wyidealizowanej miłości (bądź zauroczenia) w piosence Błyszczyk i nieco już dojrzalszy, ale nadal oscylujący pomiędzy snem, a jawą Adriatyk, który jest najbardziej rozbudowanym muzycznie kawałkiem. Mocny beat, świetnie dograne instrumenty i niesłyszalne za pierwszym razem dodatkowe smaczki sprawiają, że tego kawałku, aż chce się słuchać częściej,
Zobacz również: Jestem u siebie – wywiad z Agnieszką Musiał. Po prostu rzeźbiliśmy dźwięki
Niestety nie obyło się tu bez wpadek ze strony zespołu. Powiem szczerze, że choć jestem przeciwko robieniu jak najkrótszych piosenek, to niestety część utworów na płycie jest strasznie przeciągnięta i spokojnie można by było coś z nich uciąć. Dodatkowo nie rozumiem do końca decyzji zespołu przygotowania dwóch aranżacji tego samego utworu Samoloty. Nie ukrywam, że obie propozycje są przynajmniej solidnie wykonanie to jednak w ostatecznym efekcie wprowadza to lekki dysonans. Tym bardziej, że utwory stanowią kolejno 10-ty i 13-ty kawałek na płycie.
Romantycy Lekkich Obyczajów byli od początku dla mnie wielką niewiadomą. Nazwa zespołu skojarzyła mi się z lekko ugrzecznioną wersją Braci Figo Fagot czy Letniego Chamskiego Podrywu. Całe szczęście się myliłem. Wybaczyć Wszystko Wszystkim to album niepozbawiony wad, ale warty polecenia. Zmyślne teksty, prawdziwa, pozbawiona przekombinowań warstwa muzyczna to największe plusy tego albumu. Z pewnością dla mnie jedno z zaskoczeń początku roku.
Źródło obrazka wyróżniającego: materiały prasowe/Cantaramusic

