Pamiątkowe rupiecie – recenzja książki. Dziarska Szymborska

Jesteśmy teraz w roku Wisławy Szymborskiej i z tej okazji dzieje się dużo akcji związanych z noblistką. Oprócz zatrzęsienia konkursów poetyckich pod sztandarem jej imienia, przyglądamy się też życiu Szymborskiej. Inaczej mówiąc – więcej, dokładniej, bardziej szczegółowo o znanej postaci. Pamiątkowe rupiecie. Biografia Wisławy Szymborskiej doczekała się w tym roku czwartego już wydania. Nie dajmy się jednak zmylić! Przecież nic dwa razy się nie zdarza…


Poniższy tekst powstał dzięki współpracy z Wydawnictwem Agora.


Pamiątkowe rupiecie to ogromny wkład pracy autorek – Anny Bikont i Joanny Szczęsnej. Wisława Szymborska słynęła z niechęci do mówienia o sobie i dzielenia się tym, co prywatne i intymne. Z trudnością udawało się przeprowadzić z nią wywiady, a co dopiero doprowadzić do powstania obszernej biografii? Autorki okazały się jednak nieustępliwe i pozostające w stałym kontakcie z Szymborską. Ta korelacja jest wyraźnie zapisana na kartach książki. Można by pomyśleć, że wczytujemy się w dialog autorek z poetką – w którym treść nieustannie podlega weryfikacji, jakie właściwie elementy życiorysu są istotne i składają się na tożsamość Szymborskiej.

Zwierzanie się publiczne to jest jakieś gubienie swojej własnej tożsamości. Coś trzeba zachować dla siebie. Nie można tak wszystkiego rozsiewać.

Zobacz również: A jeśli jesteśmy złoczyńcami – recenzja książki. E tu, Brute?

Biografia ma bardzo przejrzystą strukturę. Jak to na życiorys przystało, wszystko dzieje się z grubsza po kolei. W międzyczasie zdarzają się też bonusowe rozdziały tematyczne – Szymborska jako zapalona korespondentka, relacja dwojga noblistów z Czesławem Miłoszem, zmagania tłumaczeniowe…Umożliwia to czytanie książki na dwa sposoby – klasycznie od deski do deski – lub też wybiórczo zależnie, jaka tematyka nas akurat pociągnie. Osobiście cenię sobie taki styl w biografiach. O ile do historii pokoleń poprzedzających narodziny poetki raczej nie wrócę z pasją, to do opowieści o wyklejaniu pocztówek mogę podejść bez umiejscowienia w dekadzie.

Mój aktywnie czytany egzemplarz Pamiątkowych rupieci

To właśnie te tytułowe Pamiątkowe rupiecie nadają książce jednocześnie pazura i wdzięku. Autorki same zapowiadają, że niektóre treści zwyczajnie się w biografiach pomija. Tymczasem okazuje się, że to są najsmaczniejsze kąski. Z rupieci wyłania się Szymborska pisząca zbereźne limeryki, wyklejająca własne pocztówki i podrzucająca figurki owiec do ogrodu przyjaciół. Wiersze poetki objawiły to charakterystyczne poczucie humoru – ironiczne, ale zabarwione nutką nadziei i przekory. Poznawanie noblistki od strony raczej niepoważnej, szalenie intryguje. Rysuje się jako postać, która nigdy się sobą nie znudziła.

Homo ludens z książką jest wolny. (…) Wolno mu zachichotać w w miejscu do tego nie przewidzianym albo nagle zatrzymać się przy słowach, które zapamięta na całe życie.

Fascynujące są też relacje znajomych poetki. Nie ma tutaj oddzielnego rozdziału, który byłby niekończącą się pochlebną litanią. Autorki postawiły na autentyczność i przytaczają wypowiedzi znajomych wtedy, kiedy pasuje do tego kontekst, albo ukazanie sytuacji z kilku perspektyw wypada ciekawie. Postaci jest mnóstwo, a część z nich przewija się na kartach biografii regularnie. Najczęściej są to stali korespondenci, wieloletni przyjaciele czy też tak zwany pierwszy sekretarz noblistki, Michał Rusinek. Zwykle też przywołują oni szczegóły, które najbardziej im się kojarzą z Szymborską – niekoniecznie pilnujemy tu dat, ale to raczej zaleta.

Zobacz również: Lady Gaga: Applause – recenzja książki. Uwielbienie ikony

Także język jest elementem, któremu warto się przyjrzeć. Kto chociaż raz czytał dowolny wiersz Szymborskiej, kojarzy ten specyficzny ton. Ironia, wyliczenia, lakoniczność otwierająca na refleksję raczej niż narzucenie wniosku – to wszystko przedostało się do biografii. Ton wypowiedzi – tak zbieżny z samą Szymborską – zdaje się przydarzać autorkom mimowolnie, jako efekt uboczny dialogu nad biografią. Na dodatek zdarzają się jednozdaniowe komentarze lub krótkie akapity, w których autorki ujawniają się i same podsuwają ciekawy kontrast lub dodatek do wypowiedzi.

Nie bardzo wierzę, żeby mnie czytano w takich jakichś willach, gdzie są baseny, wodotryski, wszystkie takie urządzenia. Absolutnie go [czytelnika] tam nie widzę. Widzę mojego czytelnika, który, jeżeli kupuje książkę, to patrzy, ile mu zostanie pieniędzy w portmonetce.

Wszystko to ubarwione jest licznymi fotografiami – zarówno ze zbiorów prywatnych, jak i z uroczystości takich jak otrzymanie Nobla. W tomikach poezji Szymborskiej często pojawiają się rękopisy jej wierszy, a tutaj mamy parę dodatków z podobnej półki. Moim faworytem jest kolekcja noworocznych pocztówek, ręcznie wyklejanych przez poetką. A w poszerzonym wydaniu biografii kryje się takich niespodzianek znacznie więcej. Wypada to znacznie lepiej, niż otwarcie książki, w którym przez dłuższą chwilę ciągną się nazwiska przodków i profesje sprzed trzech czy czterech pokoleń…

Zobacz również: Trupia Otucha – recenzja książki

Pamiątkowe rupiecie pochłonęły mnie na kilka solidnych wieczorów – i to podczas sesji! Przyznaję też, że mój egzemplarz zawiera sporą ilość karteczek samoprzylepnych i innych karteluszek. Biografia Szymborskiej ma w sobie coś takiego, że czytelnikowi udziela się ten humor i potrzeba zwracania uwagi na rzeczy, które pozornie są drobne i niepotrzebne. Choć niewątpliwie Szymborska ma na swoim koncie niesamowite dokonania ( ten Nobel w końcu jest za całokształt twórczości, a to zobowiązuje) – to zawarcie małych, osobistych żarcików czy zwyczajów poetki, czyni jej życiorys naprawdę pasjonującym.

Obrazek główny, plakat: Materiąły prasowe, Wydawnictwo Agora. 

Wszystkie cytaty pochodzą z książki. 

Plusy

  • Chronologiczna struktura z tematycznymi dodatkami
  • Szymborska jak żywa - komentarze, język, wiersze
  • Bogactwo tytułowych rupieci

Ocena

9 / 10

Minusy

  • Monotonne początki życiorysu, sięgające kilka pokoleń wstecz
Anna Baluta

Jeśli nie odpisuje, to pewnie ogląda serial. Wykształcona amerykanistka, która z premedytacją zapisuje się na kolejne zajęcia z telewizji. Jak nie ogląda to czyta, słucha albumów, czasem przypomni sobie o studiowaniu i pracy - ale to w międzyczasie.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze