Bloodborne, tom 3. Dama z latarnią – recenzja komiksu. Gdy Kota nie ma, Amerykanie harcują

Bloodborne powrócił, a co ważniejsze, powrócił w dobrej formie!

Czeski scenarzysta, Aleš Kot, zszedł z pokładu zwanego Bloodborne, a stery przejął Cullen Bunn, znany z całkiem ciepło przyjętego Hrabstwa Harrow. Zmiana wyszła zdecydowanie na lepsze. Pierwszy tom komiksowej adaptacji gamingowego hitu od Sony w wydaniu Kota był niezwykle udany. Komiks ten cechował się uniwersalnością – radość z lektury mogli czerpać zarówno ci zaznajomieni ze światem Bloodborne, jak i kompletni laicy. Z drugim tomem już tak dobrze nie było. Pieśń Wron okazała się znacznie gorsza od swojego poprzednika i mam wrażenie, że tytuł ten był skierowany absolutnie do nikogo.

Zobacz również: Najlepsze komiksy 2024 roku

Bunn obiera kompletnie inny kierunek w kwestii narracji, niż swój poprzednik. To zabrzmi niedorzecznie, ale trzeci tom Bloodborne przypomina trochę Listy do M To właśnie miłość. Nie, w komiksie nie pojawia się wątek miłosny między łowcą a wilkołakiem. Fabuła składa się jednak z historyjek, które są ze sobą luźno połączone, aby w końcu losy ich bohaterów splotły się w wielkim finale. To miła odmiana od tego, co zaproponował nam Kot, czyli szeregu mniej lub bardziej interesujących, samodzielnych i krótkich historyjek.

Zobacz również: Batman: Wojna Cieni – recenzja komiksu

W przypadku Damy z Latarnią, dzięki wspólnemu mianownikowi, zdaje to egzamin. Przedstawione w trzecim tomie historie są opowiedziane w różnym tonie. Znajdzie się miejsce na akcję, na rasowy, niepokojący horror, jak i na dramat. Czyta się to bardzo przyjemnie, ciężko się od tego oderwać, a czytelnikowi nie towarzyszy uczucie znudzenia. Na uwagę zasługują niezmiennie klimatyczne rysunki naszego rodaka, Piotra Kowalskiego. Szata graficzna to zdecydowanie jedyny stały element serii, utrzymujący niezmiennie wysoką jakość.

bloodborne

Krótka to recenzja, bo i komiks krótki. Jest jednak wart swej ceny, niezależnie od tego, czy jesteście fanami Bloodborne czy też nie. I mam tylko nadzieję, że podpis na ostatnim kadrze komiksu – ciąg dalszy nastąpi… – nie obiecuje gruszek na wierzbie. Trzeci tom serii na nowo obudził mój apetyt na więcej, a niewielka ilość stron rzeczywiście pozostawiła u mnie lekki niedosyt – pozytywnym tego słowa znaczeniu, rzecz jasna. Obyśmy nie czekali za długo na kolejną odsłonę tego mrocznego świata!

Plusy

  • Bardzo dobry koncept fabularny
  • Niezmiennie świetne rysunki

Ocena

7.5 / 10

Minusy

Krzysztof Wdowik

Nie lubi (albo nie umie) mówić zbyt poważnie i zawile o popkulturze. Nie lubi też kierunku, w którym poszedł Hollywood i branża gamingowa. A już na pewno nie lubi pisać o sobie w trzeciej osobie. W ogóle to on mało co lubi.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze