Orphan Black: Echa – przedpremierowa recenzja odc. 1–2

Już od 20 marca 2024 roku na kanale Sci Fi będzie można obejrzeć serial Orphan Black: Echa. Spin-off rozgrywający się w uniwersum Orphan Black będzie pojawiał się w każdą środę o 22:00. Dzięki uprzejmości dystrybutora mogłam przedpremierowo się dowiedzieć, jak wypada nowy rozdział historii o naukowych manipulacjach oraz pragnieniu odkrycia swojej rzeczywistej tożsamości.

Orphan Black: Echa rozgrywa się w niedalekiej przyszłości. Główną bohaterką jest Lucy, która prowadzi wręcz utopijne życie na wsi. Jedyne co ją trapi to tajemnicze obrazy z przeszłości, będące dla niej zagadką. Kiedy ulega wypadkowi, zwraca na siebie uwagę tajemniczej organizacji. Aby nie narażać bliskich, odchodzi i wyrusza w fascynującą podróż. Jest zdeterminowana, żeby odkryć tajemnicę swojej tożsamości. Po drodze zaprzyjaźnia się z innymi kobietami, a szczególnie z nastolatką, która wygląda jak Lucy w młodości.

Zobacz również: Rojst: Millenium – recenzja serialu. Solidny koniec solidnej historii

Dwa pierwsze odcinki Orphan Black: Echa służą przede wszystkim wprowadzeniu widza w historię, mimo to osoby, które nie oglądały wcześniej oryginału, mogą czuć się momentami zagubione. Serial podąża w konkretnym kierunku, czyli pokazaniu, jak groźna potrafi być nauka. Zaczynając od zdezorientowanej Lucy, którą targają różne emocje. Można odczuć, jak bardzo jest zdezorientowana całą sytuacją. Sporą niewiadomą jest znana z pierwowzoru dr Kira Manning. Myślę, że kobieta już do końca pozostanie tajemnicza, ale postacie z jej przeszłości pomogą nam ją bliżej poznać. Mamy też Jules – prawdopodobnego klona głównej bohaterki – która nie potrafi myśleć o sobie jak o czymś „wyhodowanym”. Początkowo bohaterka może wydawać się głupią nastolatką żyjącą najprawdopodobniej w świecie iluzji. Kiedy i jak odkryje prawdę?  Będzie to na pewno interesujący wątek. Jestem ciekawa, jak twórcy złączą ścieżki tych trzech bohaterek, a może wręcz przeciwnie, nastawią je przeciwko sobie. Jak połączone mogą zostać kobiety, które łączy jedynie to, że wszystkie dźwigają ogromne brzemię na swoich barkach?

Fani oryginalnej serii nie będą zawiedzeni i czeka ich wiele pozytywnych zaskoczeń. Nowy serial z należytym szacunkiem podchodzi do historii czy bohaterów Orphan Black. Nie stara się kopiować, a przedstawić świeży pomysł na to uniwersum. Moim problemem jest jednak to, że przez wiedzę z pierwowzoru nie czujemy już aż takiej tajemniczości. Wiemy, że za całą intrygą stoi pewna organizacja oraz znamy prawdopodobne odpowiedzi na nurtujące bohaterki pytania. Liczę, że twórcy jeszcze czymś zaskoczą widzów, a kto wie, może ktoś w Orphan Black: Echa okaże się nieprzewidywalnym graczem?

Zobacz również: Awatar: Ostatni władca wiatru – recenzja serialu. Czy warto było bać się tak?

Orphan Black: Echa - przedpremierowa recenzja odc. 1-2
materiały promocyjne

Krysten Ritter dobrze radzi sobie w głównej roli. Lucy jest skomplikowaną postacią z dziwną przeszłością i nie tak łatwo ją zagrać. Znana z Jessiki Jones aktorka jednak idealnie wpasowuje się w klimat serialu. Jej występ zdaje się najmocniejszym punktem w Orphan Black: Echa. Dzięki charyzmatycznej grze aktorskiej Ritter widz kibicuje bohaterce i czeka na kolejne epizody, żeby zobaczyć, co się z nią stanie. Gorzej jest z innymi postaciami, które znamy mniej. Liczę, że ich historie rozwiną się w kolejnych odcinkach na tyle, żeby warto było śledzić całość również dla tych bohaterów. Serial na pewno trafi w gusta fanów gatunku sci-fi. Ja z pewnością będę wyczekiwać kolejnych przygód Lucy oraz odkrywanych przez nią tajemnic.

Źródło grafiki głównej: materiały promocyjne

Plusy

  • Fani gatunku sci-fi będą zadowoleni
  • Krysten Ritter idealnie dobrana do roli
  • Serial oddaje szacunek oryginałowi i chce przedstawić coś nowego

Ocena

6.5 / 10

Minusy

  • Aura tajemniczości nieco znika jeżeli oglądało się oryginał
  • Momentami widz może nie zrozumieć, co się dzieje
  • Oprócz głównej bohaterki, inne postacie są mało rozwinięte
Agata Czajkowska

Studentka pierwszego roku kulturoznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim. Fascynuje ją slasher, produkcje found footage oraz włoski nurt giallo. W przyszłości planuje nadrobić filmy niemieckiego ekspresjonizmu czy franczyzę Universal Monsters. Od kilku lat interesuje się sezonem nagród. W wolnym czasie chodzi do kina, a także uczy się szwedzkiego.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze