Abigail – recenzja filmu. I nie było już nikogo

Abigail to 4. wspólny horror wyreżyserowany przez Matta Bettinelli-Olpina i Tylera Gilletta. Ponownie sięgnęli po klasykę kina grozy, ale tym razem jeszcze starszą od Krzyku

Córka bogatego człowieka zostaje porwana przez grupę profesjonalistów. Mają przez dobę jej pilnować w dobrze zabezpieczonym domu. Co mogłoby pójść źle? Profesjonaliści jednak nie są takimi zawodowcami, za jakich uchodzą! To będzie ich najmniejsze zmartwienie, ponieważ porwana dziewczynka okazuje się żądną krwi morderczynią. Mała baletnica urządza polowanie, chowaj się kto może!

Zobacz również: Barabuum – recenzja spektaklu. Cóż to było za widowisko!

Abigail nie jest ani typowo szablonowym horrorem, ani typowym horrorem komediowym. Twórcy uaktualnili Córkę Draculi na swój własny, oryginalny i współczesny sposób. Bohaterka dostała nowe życie, dzięki któremu może przedstawić się popkulturze XXI wieku. Czujni zauważą, że reżyserski duet zaczerpnął inspirację również z innych kultowych dzieł kina grozy. Z szacunkiem podchodzą do skarbu, jakim jest gatunek nazywany najczęściej strasznym. Tej spodziewanej straszności jest sporo, co sprawia niesamowitą przyjemność podczas oglądania filmu na dużym ekranie.

Przez 109 minut towarzyszymy ubrudzonym we krwi bohaterom, ekscytując się na myśl, co ich jeszcze czeka. Trudno stworzyć w dzisiejszych czasach postaci, które będą przykuwać uwagę widza przez sporą część seansu. Po zwiastunie można spodziewać się, że krwiożercza dziewczynka będzie bawić się grupą porywaczy. Oczywiście robi to we wspaniały sposób, nie można narzekać na nudę. Produkcji towarzyszą krwiste wybuchy, nawiedzone pokoje czy prosta ludzka głupota. Jak walczyć z nadprzyrodzoną wampirzycą? Spoiler: czosnek tutaj nie pomoże. Finału można się łatwo domyślić, co nie niszczy zabawy. Kultowe final girls zawsze będą występować w horrorze i Radio Silence z tego nie zrezygnowało. Warto się jednak przekonać, kto będzie ostatecznie tą osobą.

Zobacz również: Carmilla – recenzja książki. Dracula nie był pierwszy

materiały prasowe

Horror nie chlapie tylko litrami krwi. Każdy z bohaterów Abigail ma swój własny problem. Nawet tytułowy wampir robi to, co robi, ponieważ coś go trapi. Poruszane są również tematy rodzinne, które rzadko są wspominane w filmach tego typu. Przez połowę seansu śmiejemy się z postaci, żeby z tyłu głowy myśleć, jak tragiczne jest ich życie. Każdy z nas dokonuje wyboru, żeby potem mierzyć się z ich konsekwencjami. Byle nie doprowadziły do porwania córki bogacza.

Zobacz również: Taylor Swift – The Tortured Poets Departament – recenzja albumu

materiały prasowe

Wszyscy fani kina gore powinni zobaczyć Abigail. Nie tylko dla dobrego występu Melissy Barrery, która doskonale pokazuje, że potrafi grać. Nie potrzebuje Krzyku, żeby dowieść, że ma talent. To ona prowadzi ten film na czele z utalentowaną obsadą. Nowa „dziewczyna horroru” narodziła się na naszych oczach. Obraz trochę traci przez nieco przeciągnięty finał, ale nie powinien on zniechęcić widzów do produkcji. Abigail to horror, o którym nie wiedzieliśmy, że go potrzebujemy.

Źródło grafiki głównej: materiały prasowe

Plusy

  • Dobry horror, który bawi się swoim gatunkiem
  • Odświeżona klasyka w oryginalny sposób
  • Rewelacyjnie zagrane postacie

Ocena

7.5 / 10

Minusy

  • Nieco przeciągnięty finał
Agata Czajkowska

Studentka pierwszego roku kulturoznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim. Fascynuje ją slasher, produkcje found footage oraz włoski nurt giallo. W przyszłości planuje nadrobić filmy niemieckiego ekspresjonizmu czy franczyzę Universal Monsters. Od kilku lat interesuje się sezonem nagród. W wolnym czasie chodzi do kina, a także uczy się szwedzkiego.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze