Sugar – recenzja serialu. Pewnego razu w Hollywood

Gdy po raz pierwszy poznajemy detektywa Johna Sugara (Colin Farrell), możemy od niego usłyszeć, że nie lubi krzywdzić ludzi i preferuje pacyfizm. Mówi to tuż przed dokonaniem pierwszego aktu przemocy.  Kontynuuje ten przekaz w różnych odcinkach niczym mantrę, często tuż przed użyciem siły. Chociaż robi wszystko, co w jego mocy, aby uniknąć krzywdzenia ludzi, czasami nie ma innego wyjścia. Jednak za każdym razem sprawia wrażenie, jakby skrywało się za tym więcej niż zwykłe moralne przekonanie. Z kolei w widzach z odcinka na odcinek narasta pragnienie odkrycia tajemnicy Johna Sugara.  

Sugar zaczyna się w tym samym duchu, co wielu jego poprzedników z gatunku neo noir. Historie detektywistyczne są starsze niż sama telewizja, a dzięki serialom takim jak True Detective i Perry Mason, kolejni reprezentanci gatunku potrzebują wyjątkowych bohaterów, by przykuć uwagę widzów. W tym przypadku inspiracje klasykami amerykańskich kryminałów są wyraźnie widoczne. Zostały jednak wplecione w historię w subtelny sposób, który działa jedynie na korzyść produkcji. Twórcy doskonale rozumieją, że kluczem do wielkości tego tytułu jest umiejętne rozłożenie puzzli, które widzowie będą mogli samodzielnie poukładać podczas podążania w ślad za detektywem.

Zobacz również: Algorytm miłości – recenzja serialu. Witajcie w willi Amora!

Sugar
Colin Farrell w serialu Sugar | Apple

Serial opowiada historię tytułowego prywatnego detektywa, który zostaje wynajęty do odnalezienia zaginionej wnuczki hollywoodzkiego producenta Jonathana Siegela (James Cromwell). Próbując rozwikłać tajemnicę jej zniknięcia, John zaczyna odkrywać rodzinne sekrety, które nigdy nie miały wyjść na jaw. To wpędza zarówno jego, jak i całą rodzinę Siegel w spiralę coraz większych komplikacji wymagających coraz częstszego użycia siły do ich rozwiązania. W toku rozwoju fabuły staje się jasne, że Sugar to opowieść o przemocy. John nie tylko nienawidzi jej używać, ale jest uwięziony w zawodzie, który zasadniczo tego wymaga. Przez większość serialu usposobienie Johna różni się od usposobienia większości ludzi, z którymi się spotyka. Jest uprzejmy, czasami aż nadto, i traktuje swoją pracę bardziej osobiście, niż ktokolwiek w tym zawodzie powinien.

Czasami życzliwość Johna jest tak niespodziewanie rozbrajająca, że autentycznie ciężko wyczuć, czy jest to fasada, czy też szczera próba odkupienia win z przeszłości. Od pierwszego odcinka widzimy, jak John nawiązuje kontakty z ludźmi związanymi z daną sprawą równie łatwo, co ze zwykłymi przechodniami. Jest to jeden z najbardziej intrygujących i jednocześnie niepokojących aspektów jego postaci. Jak na doświadczonego prywatnego detektywa, nie wychodzi mu  za dobrze oddzielanie pracy od życia osobistego. Niejednokrotnie zbyt głęboko angażuje się emocjonalnie w życie otaczających go osób, bez względu na to, jak krótkotrwałe są to relacje.

Zobacz również: Hit Man – recenzja filmu. Czy da się zmienić tożsamość?

Sugar
kadr z serialu Sugar | Apple

W swojej zabawie w narratora z offu, gdzieś w połowie sezonu, John mówi widzom, że jeśli chodzi o ludzi, wciąż musi się wiele nauczyć. Jego wiara w ludzkość jest nieruchomą przeszkodą, która raz po raz staje mu na drodze. Blokuje go nie tylko przed ukończeniem misji, ale także przed pozbyciem się demonów przeszłości. W miarę jak coraz bardziej wikła się w sekrety rodziny Siegel, determinacja Johna zaczyna pękać. Przez to, w toku akcji, zarówno on, jak i widzowie zaczynają się zastanawiać, czy przypadkiem ta sprawa nie okaże się jego ostatnią. Farrellowy sposób odgrywania postaci Johna powoduje, że Sugar sprawia wrażenie znajomego kryminału z akcją w L.A. emitowanego od lat. Jego charyzma rozpala się niczym iskra tuż po jego wprowadzeniu i tylko rośnie w siłę wraz z rozwojem odcinków.

Mniej więcej w połowie drogi pojawia się gatunkowy zwrot akcji, który sprawia, że łączenie i przecinanie różnych hollywoodzkich filmów w serialu staje się wyraźniejsze. Jest to niewątpliwie jeden z najciekawszych plot twistów w telewizji od czasu finałowego sezonu Sukcesji. Rekontekstualizuje wszystko, co widz wcześniej widział. Zachęca tym samym do natychmiastowego ponownego obejrzenia wcześniejszych odcinków, aby spróbować znaleźć wskazówki, które zostały wcześniej wyłożone do samodzielnej dedukcji.

Zobacz również: Manhunt — recenzja serialu. Ameryka w odcieniach szarości

Sugar
Colin Farrell w serialu Sugar | Apple

Od tego pojedynczego zwrotu akcji, po galerię kuszących postaci, Sugar wydaje się serialem, który jest skazany na sukces. Stworzony z miłości do kina noir, przekuwa trzon gatunku w unikalną opowieść, trwale zapisując się na kartach historii kina i telewizji. Występ Farrella jest jednym z najlepszych w tym roku. Miejmy nadzieję, że będzie on w stanie wcielać się w tę postać przez wiele kolejnych sezonów. Jest na to spora szansa, gdyż finał pozostawia wiele furtek do poprowadzenia kluczowych wątków dalej. Obserwowanie zmagań tytułowego bohatera z pojęciem idei przemocy, wstydu i współudziału jest fascynujące od początku do końca.  Sugar nie robi nic specjalnie rewolucyjnego w gatunku neo noir.  Nagina go jednak do swojej woli i przeplata z innymi, pozornie zupełnie niepasującymi w sposób, który zapada w pamięć na długo.

PS. Shout out dla wydawcy serialu za powołanie specjalnego telefonu zaufania w celu pomocy osobom rozważającym podjęcie próby samookaleczenia.


Źródło obrazka głównego: materiały prasowe | Apple

Plusy

  • Wspaniały występ Colina Farrella
  • Liczne nawiązania do klasyki kina
  • Prawdziwie niespodziewany twist fabularny

Ocena

9 / 10

Minusy

  • Pod koniec historia wydaje się nieco pospieszona
Łukasz Biechoński

Nie straszny mu żaden zakątek popkultury. Ceni sobie tak samo teatralne musicale i opery jak kino splatter czy chorwackie sci-fi. Wierzy, że to nie budżet czyni dzieło, lecz artysta i jego wizja. Tabu dla niego nie istnieje tak długo, jak obie strony czują się w dyskusji komfortowo.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze