Injustice. Bogowie pośród nas: Rok zerowy to prequel pięciotomowej serii Injustice dziejącej się długo przed reżimem Supermana. Czy warto po niego sięgnąć?
Wszystko zaczęło się podczas II wojny światowej, gdy jeden z członków Amerykańskiego Stowarzyszenia Sprawiedliwości użył tajemniczego amuletu, aby odwrócić losy wojny. Po wielu latach od tamtych wydarzeń tajemniczy amulet trafia w ręce Jokera, a Liga Sprawiedliwości i Stowarzyszenie Sprawiedliwości nagle odkrywają, że ich drużyny są atakowane od wewnątrz – czyżby wśród członków drużyn pojawił się zdrajca? A może ktoś chce zniszczyć wszystkich superbohaterów uniwersum DC? Zapnijcie pasy, ponieważ w tym świecie nikt nie jest bezpieczny: giną zarówno bohaterowie, jak i złoczyńcy!
– opis wydawcy
Na samym początku muszę się do czegoś przyznać, nadal nie sięgnąłem po serię Injustice (wiem, wstyd). Za to obie części gry mam już za sobą. Ba! Nawet całkiem długo w obie odsłony się zagrywałem. Sam pomysł, żeby złamać Supermana, jest tak ciekawy, że aż dziwnie pociągający. Sięgając po Rok zerowy, wyszedłem z założenia, że wóz albo przewóz. Jak już przez taki czas miałem ochotę przeczytać Injustice, to będzie idealna okazja do rozpoczęcia lektury. I wiecie co? Nie dość, że pozytywnie zaskoczył mnie poziom komiksu, to do tego zamówiłem już kolejne tomy!
Zobacz także: Gun Honey tom 2 – recenzja komiksu. Boobs are back

Historia napisana przez Toma Taylora (DCeased, Suicide Squad: Zła krew, Nightwing: Skok w światło) rozpoczyna się od imprezy na satelicie Ligi Sprawiedliwości. Przyjęcie zostało zorganizowane dla Amerykańskiego Stowarzyszenia Sprawiedliwości w podzięce za oddaną wieloletnią służbę. Nie zabrakło na nim obecnych bohaterów jak Superman, Flash czy nawet Batman, który (jak wiemy) nie przepada za imprezami. Czytając to, miałem wypieki na policzkach. Z dialogów i gestów Ligi Sprawiedliwości aż wylewał się szacunek do starszego pokolenia. Czy to Batman w stosunku do Wild Cata, czy Flash biegnący po Jaya Garricka z popcornem. Nie zabrakło nawet poważniejszej rozmowy między Batmanem a Supermanem o spuściźnie i rodzicielstwie (wiemy, jak to się skończy). Szczerze, to w takich momentach żałuję, że odwiedzam świat DC tak rzadko.
Zobacz także: Most Heksagon – recenzja komiksu. Potrzebuję więcej!

Rok zerowy nie tylko w solidny sposób rozpoczyna serię Injustice, ale również jest diabelnie dobrym czytadłem. Całość wchłonąłem momentalnie i świetnie się bawiłem! Intryga rozpoczyna się niemal od razu i trzyma w napięciu aż do końca. Cieszę się, że Taylor zdecydował się bardziej rozbudować bohaterów Amerykańskiego Stowarzyszenia Sprawiedliwości. Sporo jest tutaj Alana Scotta czy Jaya Garricka. Warto dodać, że komiks jest brutalny i bezpardonowy, co idealnie pasuje do tej historii. Podbija to stawkę, kiedy tak naprawdę nie jesteśmy pewni, czy ktoś zaraz nie zginie albo nie zostanie trwale okaleczony. Mam jedynie mały problem z finałem. Wydaje się mocno skrócony i zrobiony pośpiesznie, a zagrożenie budowane przez cały komiks ulatuje w mgnieniu oka. Zawsze mam problem ze zbyt szybkimi zakończeniami i tak jest niestety również w tym przypadku.
Zobacz także: Cholerna sakura – recenzja komiksu. Czas wyruszyć do Japonii
Za rysunki i tusz odpowiedzialni byli Rogê Antônio oraz Cian Tormey. Zapewnili nam naprawdę dynamiczne i szczegółowe ilustracje, które zasługują na wzmiankę. Panowie wykonali świetną robotę. Nawet gdy kadry pełne są akcji, to są przy tym wyraziste i czytelne. Graficznie co prawda komiks nie należy do topki, aczkolwiek Antônio i Tormey trafili w mój gust. Do paru rzeczy można byłoby się przyczepić jak niekiedy koślawe sylwetki, jednak nie ma co narzekać w tym względzie. Jest solidnie, na poziomie i to do szczęścia mi wystarczy.

Injustice. Bogowie pośród nas: Rok zerowy oferuje sporo. Jest doskonałym rozpoczęciem całej serii i sprawdzi się bezsprzecznie jako uzupełnienie znanej już historii. Prequele stworzone po latach mają to do siebie, że są oceniane pod kątem tego, czy dorównują poziomem pierwowzorowi. Ja jeszcze nie mogę tego stwierdzić, bo grałem jedynie w gry. Za to jedno jest pewne – cholernie mnie zaciekawił i skłonił do sięgnięcia po 5 tomów Injustice. Dwa z nich są już w drodze i nie mogę się na nie doczekać.
Źródło grafiki głównej: okładka komiksu/ Egmont
