Percival Schuttenbach – wywiad z zespołem

C.S.: Dobrze, odbiegając na chwilę od wiedźmińskiego świata – w Waszym portfolio dużą część zajmują lub zajmowały rekonstrukcje bitew i koncerty festiwalowe podczas takich inscenizacji. Skąd wziął się pomysł na takie projekty, jak zrodziła się ta koncepcja?

Katarzyna Bromirska: Już nie jeździmy na festiwale związane z rekonstrukcją historyczną. Troszeczkę skręciliśmy bardziej w stronę muzyki związanej z soundtrackami, z abstrakcją, z fantastyką.

M.R.: Zawsze najważniejsze było dla nas tworzenie i robienie muzyki. Ale zanim doszło do tego, że w pewien sposób staliśmy się rozpoznawalni, to trzeba było sobie jakoś radzić. Jednym z takich podprojektów była właśnie działalność związana z rekonstrukcją historyczną.

Zobacz również: Wiedźmin – najlepsze postacie z serii

I to tak naprawdę ja byłem prowodyrem, ponieważ ja jestem niespełnionym historykiem. Studiowałem historię, ale nie skończyłem, ponieważ muzyka wygrała – więcej koncertów, nie mogłem być na zajęciach. Ale zawsze lubiłem i lubię dalej historię, i namówiłem Kasię, która raczej była bardziej na nie (śmiech). Ale namówiłem ją i przez wiele lat, też prawie 15, jeździliśmy na imprezy historyczne i po prostu graliśmy muzykę jak tysiąc lat temu. Z tym były związane też nasze instrumenty, bo instrument, na którym gra Kasia, czyli rebek, skonstruowaliśmy specjalnie po to. Na moim instrumencie (saz / lutnia długoszyjkowa) też nauczyłem się grać właśnie po to, żeby mieć akustyczną wersję Percivala na imprezy związane z rekonstrukcją historyczną.

No i mocno żeśmy ten temat prowadzili przez wiele lat, równolegle do tego, co robiliśmy pod pełnym szyldem Percival Schuttenbach, który był z kolei bardziej związany z folk metalem, z muzyką cięższą. I w momencie, kiedy była szansa bardziej wejść w temat komponowania, to naturalnie w to poszliśmy, bo teraz często zajmujemy się też tworzeniem różnych soundtracków. Na przykład rok temu wyszła ścieżka dźwiękowa z superprodukcji audiobooka Ogniem i Mieczem. Mieliśmy z Kasią przyjemność komponować, nagrywać, stworzyć całą ścieżkę dźwiękową. I to jest to, co tak naprawdę zawsze nas najbardziej interesowało, a nie mieliśmy kiedyś możliwości robienia tego, przez co było też więcej czasu na coś takiego jak rekonstrukcja historyczna. Teraz po prostu nie mamy na to czasu, a też nie ukrywajmy, czas leci, już nie mamy tyle sił, tyle zaparcia, żeby nocować, na przykład trzy dni, jak tysiąc lat temu – pod namiotami i bez prysznica.

Percival
fot: Popkulturowcy

Oczywiście dalej mamy sentyment, dalej spotykamy się gdzieś tam z ludźmi zajmującymi się rekonstrukcją historyczną, rozmawiamy sobie o tym. No i została nam cała wiedza związana z tym, doświadczenie, ogromne doświadczenie, bo my żeśmy na tych imprezach zagrali mnóstwo, ale to mnóstwo koncertów. To były grube tysiące, bo to się troszeczkę inaczej gra na takich festiwalach historycznych. Graliśmy czasem po 4-5 koncertów dziennie, więc to było np. 15 koncertów w weekend. Często z różnym repertuarem, nigdy nie graliśmy tak samo. W kilku kooperacjach czasami też, z innymi zespołami. Na tych koncertach mieliśmy kontakt bezpośrednio z publiką, graliśmy bez nagłośnienia nawet, takie totalnie organiczne występy, więc nie było możliwości na niczym oszukać.

Problemem była głośność tego, co graliśmy. Pod koniec już się często zdarzało –  i to też był jeden z elementów, który zadecydował, że przestaliśmy jeździć – że słuchało nas tyle ludzi i tak byli głośni przez samo nawet podśpiewywanie razem z nami utworów, które wszyscy już wtedy znali, że nas zagłuszali. Troszeczkę żeśmy poszli tu drogą Beatlesów, którzy przestali grać koncerty, bo publiczność była za głośna, a nagłośnienie jeszcze w tamtych czasach nie było w stanie z tym poradzić.. My mieliśmy podobnie, często na tych większych festiwalach, gdzie słuchało nas parę tysięcy osób czasami, a my dalej graliśmy akustycznie, przy czym nasze instrumenty są naprawdę ciche – wtedy sami już przestawaliśmy słyszeć, co gramy.

Zobacz również: Percival: Wild Hunt Live – relacja z koncertu w Lublinie

C.S.: Chciałbym Was zapytać o kolejne projekty krążkowe. Możecie zapowiedzieć jakieś nadchodzące płyty?

M.R.: No tak, zapowiedzieć możemy. Teraz na przykład pracujemy nad pewnym wydawnictwem, może nie zapowiem tak dokładnie, co to jest, bo to troszeczkę niespodzianka, ale będzie miało związek z uniwersum Wiedźmina i w ogóle z Wiedźminem, także tyle mogę zdradzić. Bardzo duży związek będzie to z tym miało, bardzo polecam.

A jeżeli chodzi o Slavę, sama kontynuacja w postaci Slavy 4 była niejako ironiczna… Wyczerpały nam się już grupy językowe, bo my żeśmy te Slavy nagrywali takim kluczem: Słowianie Południowi, Wschodni i Zachodni, czyli tak jak dzielą się języki słowiańskie. No i to już nam się wyczerpały możliwości. Często ze strony słuchaczy padały różne żarty, na przykład “A kiedy Słowianie Północni?”, ale, jak wiadomo, nie ma takich Słowian, jeżeli chodzi o ten podział językowy. Więc tę Slavę 4 troszeczkę tak przewrotnie nagraliśmy w nawiązaniu do tych żartów. To takie mrugnięcie okiem w stronę słuchaczy.

Nagraliśmy to przewrotnie, tylko nazwaliśmy album Slava 4  – Pieśni Słowian Przyszłości, bo to są faktycznie pieśni Słowian przyszłości, cała ta koncepcja związana jest z fantastyką, z robieniem muzyki ludowej, jaka dopiero będzie. To jest całkiem poważne, ale to, że podpięliśmy to pod Slavę i że to jest Slava 4, to jest właśnie to mrugnięcie do tych wszystkich, którzy się zastanawiali, co będzie dalej. Ale nam się już też tutaj mocno wyczerpały możliwości, bo nie można tego samego żartu odgrzewać i raczej chyba nie będzie Slavy 5. Chyba, że wpadniemy na jakiś wspaniały pomysł, który jakoś pociągniemy dalej, ale na razie nie przewidujemy czegoś takiego. Oczywiście nigdy nie mówimy “nigdy”, bo nie wiadomo.

Na razie mamy plany takie, że na pewno będzie ten projekt, który mamy nadzieję zakończyć jeszcze w tym roku i wypuścić album związany z taką naszą wizją muzyki ze świata wiedźmińskiego. Takiej już w pełni naszej. I na pewno też powstaje nowy Percival Schuttenbach, to będzie też zaskakująca płyta. Zresztą nasi słuchacze mogli z kilkoma utworami już się zapoznać, bo kilka z nich graliśmy na koncertach. A co będzie jeszcze następne? Mamy kilka pomysłów, ale one są w bardzo początkowej fazie, więc nie będziemy zdradzać.

Strony: 1 2 3

Czarek Szyma

#geek z krwii i kości. Miłośnik filmów, seriali i komiksów. Odwieczny fan Star Wars w każdej formie, na drugim miejscu Marvela i DC Comics. Recenzent i newsman. Poza tym pasjonat wszelakich sztuk walki, co zapoczątkowało oglądanie akcyjniaków w hurtowej ilości. O filmach i serialach hobbystycznie piszę od kilku lat. Ulubione gatunki to (oczywiście) akcja, fantasy, sci-fi, kryminał, nie pogardzę dobrą komedią czy dramatem.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze