Uciekinier – scenarzysta filmu z lat 80 ocenia najnowszą adaptację

Choć na pewno znalazł swoich fanów, Uciekinier nie okazał się hitem jakiego oczekiwało studio Paramount. Film posiada 66% pozytywnych recenzji na Rotten Tomatoes, co jest najsłabszym wynikiem w historii filmów Edgara Wrighta. Na domiar złego, produkcja musiała konkurować z Iluzją 3 i w weekend otwarcia zarobiła fatalne 28 mln dolarów. Budżet wyniósł 120 mln dolarów. Scenarzysta filmowej adaptacji z Arnoldem Schwarzeneggerem zdecydował się podzielić opinią o najnowszym Uciekinierze. 

Scenarzysta filmu z lat 80 Steven E. de Souza uważa, że starsza wersja i tegoroczna posiadają ten sam problem – zakończenie.

Przeczytałem scenariusz najnowszej wersji Uciekiniera i poczułem, że udało im się stworzyć udane zakończenie” – powiedział de Souza. Jednak nawet w recenzjach, które są zachwycone filmem, jest napisane, że zakończenie było rozczarowaniem. Wydaje mi się, że tym razem znowu coś poszło nie tak między stroną a sceną.

Zobacz również: Uciekinier – recenzja filmu. Zabili go i uciekł

kadr z filmu

Zakończenie tej książki jest przygnębiające, więc trzeba je zmienić. Powiedziałbym, że zarówno film z ’87, jak i najnowsza wersja przerabiają je w zasadzie w ten sam sposób — tylko że w naszej wersji mieliśmy mniej pieniędzy, więc jest one odrobinę prostsze. Może trzecia wersja w 2045 roku trafi w sedno.

Zobacz również: Listy z Wilczej – recenzja filmu. List miłosny do Polski

De Souza dodał, że kibicował aby najnowszy Uciekinier osiągnął sukces. Zorientował się, że im więcej osób obejrzy Uciekiniera w kinie to dla porównania zobaczy również adaptację z lat 80 na platformach streamingowych i VOD. Jest to korzystna sytuacja dla obu stron. Czy rzeczywiście zakończenie sprawiło, że Uciekinier okazał się box office’ową wtopą? Schwarzenegger wypowiadał się bardzo pozytywnie o najnowszym filmie. Jeden z elementów, które chwalił w produkcji to wyczyny kaskaderskie i sceny akcji, które nazwał godne podziwu i trudne do nakręcenia. Zorganizował też specjalny seans filmu Edgara Wrighta dla weteranów wojennych.

Artur Bednarczyk

Młody miłośnik sztuki filmowej, który preferuje oglądać filmy w kinie niż w domu. Najbliższy jest mu okres Nowego Hollywood (1967-1980) i wczesne produkcje Kina Nowej Przygody, ale z rodzimej filmografii szczególnie ceni twórczość Andrzeja Wajdy i Stanisława Barei. Oprócz najgłośniejszych premier, stara się śledzić kameralne, niezależne filmy. Studiuje ekonomie, jest częścią telewizji studenckiej a w wakacje bierze udział w europejskich warsztatach filmowych. Lubi podróżować, kiedy tylko może.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze