Całkiem zwykłe motywy w zupełnie niezwykłej odsłonie, czyli Kroczący wśród cieni Jarosława Kukiełki

Jeżeli nie znacie jeszcze serii Kroczący wśród cieni autorstwa Jarosława Kukiełki to teraz jest świetny moment, żeby to zmienić. Przede wszystkim dlatego, że autor ma niesamowite pomysły i nawet najzwyklejszy, oklepany motyw potrafi przerodzić w małe arcydzieło, które fantastycznie działa wewnątrz świata przedstawionego. Do tego niedawno miał swoją premierę najnowszy tom, czyli Tatuaże i Krew.

Kroczący wśród cieni to połączenie fantasy i kryminału. Głównym bohaterem serii jest Kavel – detektyw uparcie zwący się tropicielem. Jego podejrzanie wręcz zaskakująca skuteczność prowadzi go do przyjęcia zlecenia, które bardzo szybko wywróci jego wygodne życie do góry nogami. Kavel zostaje wplątany wbrew swojej woli w konflikt z Kościołem Żywych, a to oznacza, że aby przetrwać, będzie musiał wykorzystać swoje zdolności przeciwko ludziom, cieniom zmarłych i powstańcom. A to wszystko to ledwie początek jego historii.


ARTYKUŁ SPONSOROWANY 


Zobacz również:
Pięć powodów, z racji których warto sięgnąć po serię Drużyna do zadań specjalnych autorstwa Marcina Mortki


Magiczny detektyw… a może jednak tropiciel?


To w gruncie rzeczy dość płynna kwestia. Kavel – główny bohater – sam zdecydowanie preferuje określenie tropiciel. Narrator oraz inne postacie znacznie częściej nazywają go jednak detektywem. Z pozoru to jedynie semantyczna różnica, ale motyw ten przewija się przez całą serię i z czasem nabiera realnego znaczenia.

Zwykły tytuł zaczyna ważyć znacznie więcej w momencie, gdy bohater przechodzi wewnętrzną przemianę. A że dzieje się to więcej niż raz, Kavel na zmianę określa siebie tropicielem lub detektywem, w zależności od tego, kim w danej chwili się czuje. Podobnie jest z jego imieniem. W przeszłości funkcjonował pod innym, do którego powraca po odkryciu jednej z tajemnic swojej historii. Tyle że nie na długo.

Ta zmienność jest jednym z najmocniejszych elementów postaci. Wydarzenia, których Kavel doświadcza, naprawdę mają konsekwencje i odciskają wyraźne piętno na jego psychice. Gdy trafia w nową sytuację, potrzebuje czasu, by ją zaakceptować i odnaleźć się w zmienionych warunkach. Nie jest idealny ani stały, nie podąża jedną prostą drogą. Jego rozwój nie jest oczywisty, a wewnętrzna przemiana bywa chaotyczna. Bohater miota się, a czytelnik razem z nim, z napięciem czekając, dokąd to wszystko doprowadzi.

Niezależnie jednak od tego, jakiego imienia używa i jak sam siebie definiuje, Kavel pozostaje kimś, kto nieustannie jest na tropie kolejnej zagadki. Jego praca zawsze sprowadza się do rozwiązywania tajemnic. Okoliczności oraz talenty, którymi dysponuje, ulegają zmianie, lecz jedno pozostaje niezmienne – jego intelekt.

Dlaczego to czyni serię wyjątkową? Po pierwsze, magiczny śledczy to crème de la crème dla koneserów fantasy i kryminałów. Kroczący wśród cieni daje nam dwa gatunki w jednym, a fakt, że ów śledczy jest osobą wyraźnie niestabilną, zdolną do opętania cieni, czyni całość jeszcze bardziej fascynującą.


Opętanie, ale na opak


Opętania może nie są w fantastyce niczym nowym, ale z reguły ten osobliwy stan dotyczy głównie ludzi. Bohater serii Kroczący wśród cieni ma jednak wyjątkową zdolność, gdyż potrafi on przejąć władzę nad cieniami. Przyznaję, że ten motyw mnie zaskoczył i zafascynował jednocześnie. No bo jak często czytamy o kimś, kto potrafi opętać coś, co kiedyś było człowiekiem? Przecież zazwyczaj jest zupełnie na odwrót. 

Mroczny, niebezpieczny, a do tego krwawy i bolesny rytuał był dla mnie ogromnym zaskoczeniem. W dodatku cały ten proces skomplikował się wraz z postępem fabuły. Okazało się, też że ta niesamowita umiejętność dająca detektywowi ogromną przewagę, i to nie tylko w walce, wcale nie była zarezerwowana wyłącznie dla niego. To znacząco urozmaiciło historię, ponieważ poznajemy Kavla jako kogoś niemal niezwyciężonego. Później jednak wszystko się zmienia, a nasz bohater, aby przetrwać, zmuszony jest nauczyć się zupełnie nowych sztuczek.


Kavel – antybohater czy wybraniec?


Kavel z całą pewnością nie jest bohaterem. I nie chodzi tu wyłącznie o jego momentami wątpliwą moralność, ale przede wszystkim o czyny, których dopuścił się w przeszłości. Nawet jeśli nie był wtedy w pełni sobą, fakt ten sprawia, że nie jest i nigdy nie będzie postacią krystalicznie czystą. Dzięki temu wydaje się bardziej prawdziwy i budzi w czytelniku co najmniej mieszane uczucia.

O osobliwych zdolnościach Kavla już wspominałam, jednak jego rola w świecie Kroczącego wśród cieni zasługuje na spojrzenie z innej perspektywy. Narracja momentami prowokuje skojarzenie z motywem wybrańca, choć w rzeczywistości autor konsekwentnie od niego ucieka. Przynajmniej pozornie, bo sprawa okazuje się znacznie bardziej złożona.

W świecie przedstawionym pojawiają się bowiem wzmianki o tak zwanych wytypowanych – dzieciach obdarzonych określonymi cechami i predyspozycjami. Kavel był jednym z nich i zrobiono wszystko, by nie podzielił losu pozostałych, którzy zazwyczaj nie kończyli najlepiej. Tu pojawia się coś, co nazwałabym nieuchronnością losu, ponieważ mimo tych wysiłków bohater i tak zostaje poddany próbie, choć w zupełnie innych okolicznościach.

Właśnie dlatego historia Kavla jest tak niejednoznaczna. Czy w końcu jest wybrańcem, czy nie? Czy zadziałał ślepy los, czy jednak przeznaczenie? Poznajemy go jako kogoś obdarzonego niezwykłymi mocami, a jednocześnie jako zwykłego człowieka, który znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie. Przez chwilę wydaje się, że mógłby to być każdy – by zaraz potem pojawiła się wątpliwość, czy na pewno. Zwłaszcza gdy wychodzi na jaw, że opętanie cieni nie jest zdolnością unikalną dla Kavla. Z każdą kolejną informacją wszystko tylko bardziej się komplikuje i właśnie w tej narastającej niejasności tkwi największa siła tej historii.


Berra w starczej zbroi


Berra to postać, która z każdym tomem rozwija się coraz wyraźniej. Początkowo jej rola nie jest do końca jasna, ale już same interakcje z Kavlem okazują się czystym złotem. Ich dialogi są żywe, zgryźliwe i pełne humoru, a relacja, choć na pierwszy rzut oka szorstka i chłodna, w rzeczywistości opiera się na cieple, zaufaniu i wzajemnej lojalności.

Wraz z rozwojem fabuły Berra stopniowo przechodzi drogę od bohaterki drugoplanowej do jednej z kluczowych postaci serii. Jest to szczególnie interesujące ze względu na jej wiek. W fantasy rzadko spotyka się sytuację, w której losy starszej kobiety są równie fascynujące jak perypetie protagonisty w sile wieku. Nawet jeśli dałoby się wskazać kilka podobnych przykładów, w żaden sposób nie umniejsza to wyjątkowości bohaterki.

Berra w tej serii przechodzi naprawdę wiele i – co ważne – nie jest jedyną postacią, której wiek nie stanowi ograniczenia. Dotyczy to zarówno bohaterów dojrzałych, jak i tych, którzy z pozoru są zbyt młodzi na role, jakie przyszło im odegrać. Ta różnorodność sprawia, że seria wymyka się schematom i zostaje w pamięci na długo.


Zamiast jednej kobiety – cały naród


Kraj zamieszkiwany wyłącznie przez kobiety nie jest w fantasy niczym nowym. Geneza takich miejsc zazwyczaj bywa podobna: albo mamy do czynienia z państwem stworzonym z żeńskich przedstawicielek różnych ras, albo z mitycznym ludem, w którym z jakiegoś powodu rodzą się wyłącznie dziewczynki.

Tyle że Dominium Suezy zamieszkują ludzie. I to właśnie ten fakt czyni je tak interesującym. Myślę, że nie da się tego oderwać od ich kultu religijnego, który jest tak prosty, że aż genialny. W Sevenii wierzy się bowiem w Rodziców: Ojca, Matkę oraz sześcioro dzieci, po równo każdej płci. Ten system wierzeń ciekawie łączy się z religią Suezianek, które czczą Trojaczki.

I w tym momencie dochodzimy do sedna sprawy. Z nieznanych powodów w Dominium rodzą się niemal wyłącznie kobiety, a ciąże bardzo często kończą się narodzinami bliźniaczek lub trojaczek. Jeśli zdarzają się pojedyncze porody, tekst nie poświęca im większej uwagi. Narodziny chłopca są natomiast nie tylko niezwykle rzadkie, ale również obarczone poważnymi konsekwencjami. Dlaczego tak się dzieje? To pytanie pozostaje otwarte.

Niezależnie jednak od odpowiedzi, to właśnie ta biologiczna osobliwość czyni Dominium Suezy wyjątkowym. U podstaw ich kultury i przekonań nie leży nienawiść do mężczyzn ani poczucie wyższości kobiet. Zadecydowała o tym biologia, a nie ideologia. Przynajmniej do takich wniosków można dojść na ten moment. Tajemnice, jakie skrywa ten kraj, są absolutnie fascynujące. Najnowszy tom serii Tatuaże i Krew odsłania przed czytelnikami wiele kart, choć dla mnie wciąż pozostawia niedosyt.


Lektor o wielu głosach


Ponieważ w ostatnim czasie audiobooki zyskują mocno na popularności warto zaznaczyć, że Kroczący wśród cieni ma fenomenalną ścieżkę dźwiękową. Serię czyta niepowtarzalny Filip Kosior. Moim zdaniem to jeden z najlepszych aktorów głosowych, jakich miałam przyjemność słuchać. Modeluje głos tak dobrze, że nie ma najmniejszych wątpliwości, która postać się właśnie wypowiada. On nie czyta historii, tylko odgrywa je całym sobą i robi to fantastycznie.

Zobacz również: Tatuaże i krew – recenzja książki

Kroczący wśród cieni
materiały promocyjne SQN

Powyższy artykuł powstał w ramach współpracy z wydawnictwem SQN
Fot. główna: kolaż z wykorzystaniem okładek (SQN) 

Angelika Mańczuk

Zakochana w fantastyce tak bardzo, że zaczęła tworzyć własną. Uwielbia książki, komiksy, dobrze zrobione animacje i gry komputerowe z wciągająca fabułą, chociaż kompletnie nie umie w nie grać. Uzależniona od kawy i dobrej muzyki. Nadal czeka na list z Hogwartu.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze