Guillermo del Toro potwierdził, że swego czasu był zaangażowany w prace nad filmową adaptacją gry BioShock. Projekt ostatecznie nie doszedł do skutku, a reżyser wspomina rozmowy dotyczące ekranizacji jako jedne z najbardziej „katastrofalnych” w swoim życiu.
W rozmowie z IGN del Toro odpowiedział na pytanie, czy chciałby jeszcze kiedyś stworzyć film na podstawie kultowej gry BioShock. Twórca przyznał, że próbował już swoich sił w tym kierunku, ale szybko przekonał się, jak dużym wyzwaniem jest przeniesienie sposobu opowiadania historii z gier do kina. Jego zdaniem oba media mogą być podobne pod względem wizualnym, jednak zupełnie inaczej angażują odbiorcę.
W przypadku BioShocka del Toro odbył kilka rozmów dotyczących potencjalnego filmu. Jak sam przyznał, ich przebieg był na tyle zły, że określił je mianem „katastrofalnych”. Reżyser nie zdradził jednak, z kim dokładnie prowadził negocjacje ani co doprowadziło do zakończenia projektu.
Zobacz również: Hot Spot – przedpremierowa recenzja filmu. Mamy science fiction w domu

Del Toro nie ukrywa przy tym, że BioShock należy do jego ulubionych gier. Tym bardziej interesująco brzmi fakt, że przez pewien czas rzeczywiście rozważano jego udział w ekranizacji. Ostatecznie jednak produkcja nigdy nie wyszła poza wczesny etap.
Nie był to zresztą pierwszy raz, gdy filmowy BioShock próbował trafić na duży ekran. Wcześniej za adaptację odpowiadał Gore Verbinski, jednak jego wersja również została porzucona. Projekt del Toro pozostaje więc kolejną niezrealizowaną próbą przeniesienia kultowej serii na ekrany.
Zobacz również: Resident Evil – recenzja filmu. Takiej adaptacji potrzebowaliśmy
Sam reżyser nie planuje obecnie wracać do tworzenia gier. Wspomniał przy tym o Insane, ambitnym projekcie, nad którym pracował przez lata, ale który ostatecznie został anulowany. Doświadczenia z tą produkcją sprawiły, że del Toro podchodzi dziś do branży gier z dużym dystansem.
fot. główna: Materiały promocyjne (2K)

