Jako liderka Mikromusic Natalia Grosiak śpiewała o poszukiwaniu miłości, rozczarowaniach i tęsknotach, z którymi utożsamiały się tysiące słuchaczy. Na swoim solowym albumie artystka domyka ten rozdział.
Jednym z jej najbardziej wyrazistych manifestów w przeszłości była opowieść o dziewczynie szukającej „pięknie dobrego, takiego chłopaka”. Dziś, wraz z premierą solowego albumu Tamtej dziewczyny już nie ma, artystka domyka ten rozdział i z pełną świadomością przyznaje: tamta dziewczyna odeszła, a klucz do spełnienia nigdy nie leżał w relacjach z innymi.
Zobacz również: Dawid Kwiatkowski – Południe – recenzja płyty. Tylko tańcz
Płyta jest intymnym zapisem osobistej transformacji. Natalia zdecydowała się na radykalny krok i odcięła się od wizerunku, do którego przyzwyczaiła publiczność. Ścięła włosy i po raz pierwszy tak wyraźnie wyszła poza kontekst macierzystego zespołu. Tym razem zamiast efektownych historii, w centrum znalazła się relacja z samą sobą – z własnymi lękami i emocjami, które przez lata bywały spychane na margines.
Każdy z utworów promujących wydawnictwo odsłaniał inny odcień opowieści o akceptacji. Natalia Grosiak z odwagą przyznała się do własnych słabości. Mierzyła się z wewnętrznym krytykiem, ucząc się wyrozumiałości dla swoich błędów. Opowiadała o poszukiwaniu bliskości i spojrzeniu na upływający czas.
Zobacz również: Aplikacja do poznawania muzyki w ciemno. Wywiad ze współtwórczynią Unknown Band
Muzycznie Tamtej dziewczyny już nie ma to przestrzeń stworzona we współpracy z producentami: Błażejem Sudnikowiczem (lessman), Andrzejem Smolikiem i Archie Shevskim. Połączenie poetyckich, bezpośrednich tekstów z organicznym brzmieniem i popową melodyjnością zaowocowało materiałem przynoszącym słuchaczowi wewnętrzną ulgę i spokój.

