Mocny w gębie – recenzja komiksu. Na rejonie nie jest kolorowo

Pod koniec kwietnia Nagle! Comics wydało komiks pierwszego Polaka, który zdobył prestiżową nagrodę Hugo Award. Sprawdzimy, czy Mocny w gębie będzie też mocny, ale scenariuszowo.

Współczesny Berlin. Grupka (jak się później okazuje) gangsterów opowiada sobie historię o lokalnej legendzie – Nieśmiertelnym Alu. Jak to już przy historiach bywa, każdy pamięta ją inaczej, dlatego niektóre detale powodują spory między rozmówcami, jak naprawdę było. Wszystkiemu przysłuchuje się z zaciekawieniem Rahim. Jest młodym chłopakiem, który nieumiejętnie szukał wzorców i znalazł je na berlińskich ulicach. Obecnie jest chłopcem na posyłki lokalnego gangstera, jednak sam kiedyś chciałby takowym zostać. Przed awansem w ulicznej hierarchii powstrzymuje go konkurent – Era, który cieszy się zdecydowanie większą przychylnością szefa. Rahim na każdym kroku szuka sposobu, jak wygryźć rywala. Problemem jednak jest to, że nasz bohater jest mocny jedynie w gębie.

Zobacz także: Saint-Elme, tom 4 – recenzja komiksu. Robi się coraz dziwniej

Jedno Mocnemu w gębie muszę przyznać, czyta się go szybko i przyjemnie. Choć fabuła zaciekawiła mnie na tyle, że historia minęła szybko, to mam nieodparte wrażenie, że niektóre postacie nie dostały należytego czasu „kadrowego”. Co prawda śledzimy przebieg wydarzeń głównie z perspektywy Rahima, ale aż chciałoby się rozwinięcia wątku takiej Wiz czy Wooda. Komiks jest brutalny zupełnie jak środowisko, które przedstawia. Berlin nie należy do najprzyjemniejszych miejsc. Na ulicach trwa walka o dominację nad narkotykowym rynkiem, a dzieciaki już od małego są wciągane w gangsterskie porachunki. Nie dziwi więc obraz nastolatka, który paraduje z bronią czy handluje zielonym. Ulica nie oszczędza nikogo.

Mocny w gębie
materiały promocyjne, Nagle! Comics

Niemal do końca lektury nie mogłem się zdecydować, czy rysunki Akeussela są dla mnie. Z jednej strony w bardzo dobrym stopniu wyrażają to, co czuje dany bohater. Ponad prostą kreskę wybija się multum emocji targających Rahimem na prawo i lewo. Jak zwykle mam z tym problem, to w tym przypadku nie przeszkadzał mi brak zapełnienia przestrzeni za postaciami. Akeussela zdecydowanie ograniczył wykorzystanie tła, skupiając się w większej mierze na wykreowanych bohaterach. Z drugiej strony jednak nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że rysunki podobały mi się wizualnie. Przez ponad pół komiksu musiałem się do nich przekonywać, bo na początku były dla mnie kiczowate. Może to kwestia tego, że wcześniej nie miałem styczności z aż tak karykaturalnym przedstawieniem świata. Ostatecznie uważam, że sprawnie dopełniają całości i zgrabnie łączą się z historią Sztybora.

Zobacz także: Najlepsze komiksy 2024 roku

Komiks czytałem w formie elektronicznej, dzięki wydawnictwu Nagle! Czasami jednak miałem problemy z przeczytaniem dymków przez rozmiar i rodzaj zastosowanej czcionki. Sposób czytania był o tyle wygodniejszy, że mogłem często przybliżyć sobie kadry. Oczami wyobraźni widziałem, jak w formie papierowej musiałbym trzymać blisko komiks przy twarzy, aby doczytać niektóre słowa. Możliwe jest, że na papierze nie jest to tak zauważalne i nie należy traktować tego jako  oczywisty minus.

Mocny w gębie
materiały promocyjne, Nagle! Comics

Mocny w gębie jest solidnym czytadłem na wolny wieczór. Niektórzy tak jak ja będą musieli przyzwyczaić się do specyficznej oprawy wizualnej, ale lektura wynagradza to podjętym tematem. Pozostaje jedynie lekki niedosyt co do długości i czasu czytania. Fabuła pędzi do przodu, nie dając odpowiedniej ekspozycji bohaterom, przez co trudno się do nich bardziej przywiązać. Mimo tego jest to wciąż solidny komiks ze scenariuszem Batrosza Sztybora, a ja z chęcią poczekam na jego kolejne dzieła.

Źródło grafiki głównej: okładka komiksu, wydawnictwo Nagle! Comics

Plusy

  • Historia z morałem
  • Solidny scenariusz Bartosza Sztybora

Ocena

7 / 10

Minusy

  • Wizualnie może nie przypasować każdemu
  • Brak satysfakcjonującego rozwinięcia bohaterów drugoplanowych
Seweryn Kuk

Nałogowy kolekcjoner z ciągłym brakiem miejsca na swoje zbiory. Uwielbia mitologię nordycką, gry karciane i strategiczne. Aktualnie stara się nadrobić cały rynek komiksowy ubiegłego półwiecza. Enjoyer Sarniego Żniwa i Misji Kleopatry. Oba filmy widział ponad 50 razy.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze