Zatopieni bogowie. Wody tajemne – recenzja książki. Przypływ!

Moja relacja z fantastyką przypomina trochę pływy morskie. Czasem wpadnie mi w ręce przypadkiem, czasem sama sięgnę po książkę z tego gatunku z nostalgii za czasem nastoletnim, kiedy były to moje główne lektury. Natomiast nie trafia to nie niemal nic z dominującej dziś fantastyki YA, żadne romantasy czy inne enemies to lovers. Kiedy więc trafię na książkę, która wyzwala przypływ dawnej miłości do gatunku, to jest to coś naprawdę dobrego. I tutaj wchodzą Wody tajemne.

Wody tajemne to pierwszy tom serii Zatopieni bogowie, którego akcja rozgrywa się w Akademii Magii Lunarnej wśród uczniów podzielonych na domy magii według fazy księżyca w momencie ich narodzin. W tym świecie każdy człowiek ma chociaż śladowe ilości magii, ale tylko nieliczni mają talent i możliwość rozwoju. Nawet wtedy jednak ogranicza ich faza księżyca. Niektórzy jednak dążą do pokonania tej bariery wierząc w legendy o zatopionych bogach i rytuale łączącym wszystkie rodzaje magii. W taki właśnie sposób ginie ośmioro uczniów Akademii.

Zobacz również: Na jedną noc – recenzja książki. Aby na pewno?

wody tajemne
Fot. GF Foksal

Główna bohaterka, uzdrowicielka o imieniu Emory, jest jedyną ocalałą z tragedii w nadmorskich jaskiniach i jednocześnie jedyną świadomą, że odbywał się jakiś rytuał. Pozostali głęboko wierzą, że grupa lekkomyślnych studentów przegapiła przypływ podczas libacji. Emory jednak wyłoniła się z jaskiń żywa – a przede wszystkim wyposażona w umiejętność korzystania ze wszystkich nurtów magii, co nie wydawało się możliwe, a teraz jest wielkim ryzykiem.

Tak rysuje się ten lekko przydługi opis fabuły – a zarysowałam zaledwie początek. Dalej czeka nas dochodzenie w sprawie utonięcia najbardziej uzdolnionych magicznie studentów, sekretna społeczność na uniwersytecie, a także drugi istotny bohater – Baz – obdarzony rzadką, nieszanowaną, ale niezwykłą mocą Zaćmienia. W tle nieustannie przewija się też legenda dająca tytuł serii oraz przysłowiowe zawarte w niej ziarno prawdy.

Zobacz również: Retro wspomnienia lat 90. – recenzja książki. Pigułka gamerskiej historii

Wody tajemne niesamowicie wciągają, a naprzemienne rozdziały Emory oraz Baza napędzają tempo. Trudno się oderwać od lektury, bo dzieje się dużo, a kolejne wydarzenia z łatwością angażują widza emocjonalnie. O ile nie zapałałam sympatią do Emory, jej rozdziały świetnie budują nastrój tajemnicy, ryzyka, a także powoli odkrywają manipulacje, których dopuszczają się bohaterowie. Rozdziały Baza z kolei zapewniają bardziej personalny wymiar. Jako jeden z dwóch przedstawicieli swojego domu magii i tak jest wyobcowany; przyjaźni się jedynie z innym Zaćmieniotkniętym, Kaiem. Co więcej, jedynie jego moc nie wydaje się pochodną żadnej innej. Baz zmaga się ze strachem, stratą, samotnością – ale to dzięki tej postaci czytelnik rozumie, dlaczego mechanizmy rządzące magią lunarną mają tak wielkie znaczenie oraz dlaczego należy je zmienić.

Świat magii lunarnej jest zresztą bardzo ciekawy. Na początku książki znajduje się kilkustronicowe wyjaśnienie, jak dzielą się poszczególne nurty magii i jakie umiejętności przynoszą. W samej książce napotkamy również wiele informacji o ich zasadach i specyfice. Jak to niestety często w fantastyce – wszystkie nurty nie są równomiernie wykorzystane (nic dziwnego, jest ich szesnaście), ale to wciąż dobrze przemyślana wizja.

Zobacz również: Głodny świat – recenzja książki. Crossover episode

Przyznam, że zdarzają się chaotyczne momenty. Oprócz naprzemiennych rozdziałów dwóch pierwszoplanowych postaci książka podzielona jest również na rozdziały, których tytuły pochodzą z Pieśni o zatopionych bogach, wspomnianej już legendy. Jej fragmenty również powtykane są między rozdziały i spodziewamy się, że postacie z obu opowieści w pewien sposób sobie odpowiadają. Sama Pieśń jest jednak napisana specyficznym językiem, który bardziej brzmi, niż przekazuje informacje. W konsekwencji trudno jest samemu połączyć kropki, a finał poświęca chwilę na wyłożenie czytelnikowi tych powiązań jak kawa na ławę.

Niedociągnięcia są jednak nieliczne i mało istotne w stosunku do całości. Wody tajemne czyta się szybko i przyjemnie, a fabuła wydaje się pojemna. Mnogość wątków nie prowadzi do chaosu. Nie ma może wrażenia idealnej harmonii, ale to niezwykle intrygujące otwarcie serii. Będę niecierpliwie czekać na kolejne tomy, spodziewam się też powrotu do pierwszego przed lekturą drugiego. Oby pojawił się szybko oraz równie ładnie wydany!


 

wody tajemne
Fot. GF Foksal

Autor: Pascale Lacelle

Tłumaczenie: Kamila Regel

Wydawca: GF Foksal

Okładka: miękka + barwione brzegi

Stron: 544


Powyższy tekst powstał w ramach współpracy z GF Foksal. Dziękujemy!

Fot. główna: Kolaż z wykorzystaniem oficjalnej okładki.

Plusy

  • Dużo umiejętnie powiązanych wątków
  • Naprzemienne rozdziały
  • Świat przedstawiony

Ocena

8 / 10

Minusy

  • Niewykorzystane nurty magii
  • Specyficzne fragmenty legendy
Anna Baluta

Jeśli nie odpisuje, to pewnie ogląda serial. Wykształcona amerykanistka, która z premedytacją zapisuje się na kolejne zajęcia z telewizji. Jak nie ogląda, to czyta, słucha albumów, czasem przypomni sobie o studiowaniu i pracy - ale to w międzyczasie.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze