Poker Face – recenzja 2. sezonu. No bullshit

Charlie Cale powraca! A wraz z nią jeszcze więcej emocji, nietypowych zbrodni i zdarzeń. Nie zabraknie nowych, momentami absurdalnych przygód, niecodziennych bohaterów, a także … aligatorów?

Poker face powrócił z drugim sezonem serialu. Widzowie mogli śledzić losy Chalie od 17 lipca, kiedy na SkyShowtime zadebiutował pierwszy odcinek nowego sezonu serialu. I choć na finałowy epizod trzeba było trochę poczekać, muszę przyznać, że z ciekawością wyczekiwałam kolejnych odcinków serialu, bowiem pierwszy sezon niezmiernie mi się podobał. Jak jednak wypada jego druga odsłona?

Zobacz również: Poker Face – recenzja serialu. Kłamstwo ma krótkie nogi

Fabuła serialu jest dość prosta. Charlie Cale znów wpadła w tarapaty. Uciekając od groźniej mafii, na której czele stoi Beatrix Hasp, bohaterka podróżuje po stanach, by na każdym dłuższym postoju trafić na ślad zbrodni. W rozwiązywaniu tajemniczych zagadek kryminalnych pomaga jej niezwykła umiejętność wykrywania, kiedy dana osoba kłamie. Z większym lub mniejszym zapałem bohaterka ujawnia morderców i sprawia, by z jej pomocą sprawiedliwości stało się zadość.

Poker face to taki przykład serialu, w którym każdy odcinek powiela stały schemat. Najpierw poznajemy bohaterów danej historii i obserwujemy wydarzenia, które prowadzą do popełnienia zbrodni przez jedną z postaci. Później na ekranie pojawia się nasza rudowłosa wykrywaczka kłamstw, a widzowie mogą śledzić akcję z perspektywy bohaterki, a także wspólnie z nią tropić mordercę. Na sam koniec następuje finał historii i pojmanie winnej osoby.

Zobacz również: 1670 – recenzja 2. sezonu. Hop, hop z powrotem do Adamczychy

I choć schemat odcinków się powtarza, serial bynajmniej nie nudzi widza. Każdy epizod bowiem odbywa się w innej scenerii (jest to m.in. dom pogrzebowy, prywatna szkoła czy osiedlowa siłownia), pojawiają się nowi bohaterowie (w tym dużo znanych hollywoodzkich nazwisk!), a każda historia różni się od pozostałej. Charlie Cale stanowi w tym wszystkim pewien łącznik, a jej prywatne losy zgrabnie łączą się z wprowadzaną akcją.

Poker face

Jak często w takim serialu bywa, poszczególny odcinek odcinkowi nierówny. W drugim sezonie bywały epizody, które pozytywnie zaskoczyły mnie swoją fabułą i zwrotami akcji. Niektóre historie zaś prezentowały się gorzej. Niemniej jednak, żaden z odcinków nie zostawił po sobie nieprzyjemnych wrażeń. Jeśli jednak porównamy drugi sezon z pierwszym, z żalem muszę przyznać, że pierwszy wypadał lepiej. Być może to tylko moje odczucie, ale mam wrażenie, że drugi sezon serialu Poker face stał się bardziej infantylny, a momentami wręcz naiwny. Rozumiem, że twórcy utrzymują produkcję w lekkim tonie, jednak czasami mocno naciągają granicę, przez co niektóre rozwiązania fabularne wydają się mało logiczne.

Zobacz również: Breslau – recenzja serialu. Disney+ rzucił groszem

Mimo wszystko Poker face to wciąż dobra zabawa bez trzymanki. Humor w serialu utrzymuje poziom poprzedniej odsłony, a cięty humor dalej potrafi rozbawić. Twórcom nie brakuje pomysłów na kolejne ciekawe zbrodnie. Co więcej, obsada serialu również świetnie się prezentuje. Natasha Lyonne bryluje w roli Charlie Cale, cały czas utrzymując sympatię widza. W Poker face nie brakuje również dobrych postaci drugoplanowych, w które wcielają się znani i lubiani aktorzy. Cynthia Erivo, Giancarlo Esposito, Melanie Lynskey, Awkwafina – to tylko przykłady licznych nazwisk pojawiających się w serialu.

Poker face

Choć drugi sezon Poker face prezentuje się trochę gorzej niż pierwszy, nadal pozostaje to serial, który zapewnia dobrą rozrywkę i potrafi zaskoczyć swoją oryginalnością. Finał sezonu nie odstaje od reszty epizodów i choć niektórzy mogą kręcić nosem na pewne rozwiązania, daje on satysfakcjonujące zakończenie. Jasno wskazuje również, że to jeszcze nie koniec przygód Charlie Cale.

Fot. główna: kadr z serialu 

Plusy

  • Zapewnia dobrą rozrywkę
  • Ciekawe pomysły na kolejne epizody
  • Natasha Lyonne i towarzyszący jej aktorzy

Ocena

8 / 10

Minusy

  • Chwilami infantylny i pozbawiony logiki
Katarzyna Florczak

Lubi pisać, czytać, czasem coś namaluje. Zdarza jej się oglądać serial do piątej nad ranem. Fanka starych kryminałów, spaghetti carbonara i zachodów słońca nad morzem.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze