Legenda o łowczyni demonów to pierwsza powieść koreańskiej pisarki Esther Park przełożona na język polski. Wbrew temu, co sugeruje tytuł, nie ma związku z filmowym hitem Netflixa. To historia młodej pogromczyni sił nieczystych, pełna poświęceń, smutku i nierównej walki z przeznaczeniem.
Główna bohaterka, Bin Seomun, młoda kobieta z podupadłego rodu, została obarczona wyjątkowo trudnym losem. Jest zdeterminowana i uparcie dąży do celu zebrania stu ośmiu dusz demonów. Stanowi przykład dobrze napisanej postaci, która mimo rozwijania umiejętności walki nie zatraciła swojej kobiecości. Bywa wycofana i zdystansowana, co wynika z jej ciężkiego dzieciństwa. Mimo to pragnie kochać i być kochaną oraz wieść normalne, szczęśliwe życie.
Zobacz również: Poradnik Prezentowy 2025 – jakie popkulturowe prezenty sprawić bliskim pod choinkę?
Jej ukochany Eunho, ambitny i lojalny sekretarz na królewskim dworze, wypadł całkiem dobrze, choć pozostawił wrażenie niewykorzystanego potencjału. Może zabrzmi to dziwnie, ale ich relacja działała o wiele lepiej, gdy mężczyzna nie wiedział, kim jest Bin. To dodawało każdemu spotkaniu tajemnicy i dramatyzmu. Z czasem jednak ta niewypowiedziana magia uleciała. Ponieważ fabułę śledzimy głównie z perspektywy bohaterki, Eunho wydaje się pozbawiony wad, co spłyca jego wizerunek i pozostawia lekki niedosyt.
Rozpisałem się o romansie, bo jest on niewątpliwie ważny dla fabuły. Jednak co z walką z demonami, czyli z tym, co — sądząc po tytule — powinno mieć równie dużą wagę? Cóż, nie licząc dwóch czy trzech scen pod sam koniec, potyczki z ciemnymi mocami opisano dość pobieżnie. Stanowią raczej tło dla rozwoju relacji bohaterów. Jedynie opis rytuału zrobił na mnie duże wrażenie, głównie dzięki niepowtarzalnemu, nieco upiornemu i podniosłemu klimatowi. Walk było jednak zdecydowanie mniej, niż się spodziewałem. Szczególnie po pozycji, która już nazwą sugeruje regularne łowy na demony.
Pozytywnie wyróżnia się natomiast intryga pałacowa. Perypetie polityczne zgrabnie wpleciono w konflikt między istotami boskimi. Motywy z koreańskiej mitologii i podań ludowych dobrze wpisują się w świat przedstawiony, dodając mu głębi i tajemniczości. Warto wspomnieć o Paryeo — pomniejszym wężowym bożku, który staje się „oknem” na zaświaty. To z jego perspektywy obserwujemy wpływ konfliktów boskich na życie śmiertelników. Ma własną misję, a jej realizacja splata go z losem bohaterki. Dynamika tej dwójki była świetna. Zawsze, kiedy pojawiali się razem, uśmiechałem się pod nosem. Szkoda tylko, że scen z udziałem Paryeo było tak mało.
Zobacz również: Siódme Życzenie – recenzja książki. Czy wszystko, co dobre, musi się kiedyś skończyć?
Tak jak chwaliłem konflikt, tak z przykrością muszę stwierdzić, że zawiedli mnie antagoniści. Dostajemy cyniczną, chciwą i głodną władzy królową oraz równie okrutną boginię. To archetyp znany od setek lat i do bólu wyeksploatowany. Klasyczne rozwiązania nie są złe, jeśli zostaną podane w ciekawy sposób, jednak tutaj tego zabrakło. Królowa Cheryeong miała być wyrachowaną intrygantką, a okazała się stereotypową „złą królową” o płaskim charakterze. Promykiem światła był natomiast król, który nie pozostał bezwolną marionetką w rękach małżonki. Widział jej podstępy i próbował im przeciwdziałać. Choć poświęcono mu mniej czasu, zapadł mi w pamięć znacznie bardziej.
Bogini Jeonryun, władczyni najgłębszego kręgu piekieł, jest wręcz karykaturalnie zła. Mogłaby robić za przerysowanego antagonistę z filmów Disneya, tylko tego gorszego, pozbawionego charyzmy Skazy czy Hadesa. Nie znam się na mitologii koreańskiej — możliwe, że taka powinna być — ale w mojej ocenie to za mało, by stworzyć ciekawego przeciwnika.
Teraz kilka słów o polskim wydaniu. Okładka prezentuje się pięknie i świetnie oddaje klimat książki. Barwione brzegi układają się w prosty obraz i cieszą oko. Tłumaczenie jest dobre i zrozumiałe, choć miejscami trafiają się literówki i błędy stylistyczne, takie jak niewłaściwy zaimek. Nie jest to zarzut do tłumaczki — każdemu zdarzy się błąd — ale korekta powinna je wyłapać przed drukiem. Skoro tak dopracowano stronę graficzną, warto było zadbać również o estetykę tekstu.

Podsumowując: Legenda o łowczyni demonów to książka, w której drzemie spory potencjał. Świat przedstawiony jest ciekawy, a kilka postaci pozytywnie mnie zaskoczyło. Wątek romantyczny wypada przyjemnie, choć z czasem traci nieco głębi. Tempo akcji bywa nierówne — początkowo spokojne i stonowane, by później nagle przyspieszyć w stronę finału.
Zobacz również: Jak wychować zająca – recenzja książki. Rozbudzenie uśpionej wrażliwości
Czy żałuję lektury? Nie. Czy przygody Bin zostaną ze mną na długo? Raczej nie. Jeśli ktoś lubi azjatyckie legendy z nutą romansu, to dobra propozycja na długie zimowe wieczory.

Autor: Esther Park
Tłumaczenie: Klaudia Szary
Okładka: Minhwa Park / Adaptacja okładki: Natalia Twardy
Wydawca: time4YA
Premiera: 12 listopada 2025
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Stron: 320
Cena katalogowa: 59,90 zł.
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (time4YA)

