Księżyc za nami podąża – recenzja komiksu

Od małego byłem marzycielem. Codzienne życie wydawało mi się szare i nudne, dlatego wolałem uciekać w odmęty własnej wyobraźni. Potrafiłem godzinami śnić na jawie, przemierzać baśniowe krainy i walczyć z potworami. Tak samo było wieczorami, gdy kładłem głowę na poduszkę. Świat snów był miejscem, gdzie wszystko wydawało się dziwne, a jednocześnie możliwe. Często zastanawiałem się, co by było, gdybym kiedyś został tam na zawsze. Gdybym utknął w tym miejscu, nie mogąc się obudzić. Nowa pozycja od Nagle! Comics odpowiada na to pytanie.

Księżyc za nami podąża opowiada historię rodziców, którzy próbują uratować swoją córkę uwięzioną we własnych snach. Daniel Warren Johnson przedstawia opowieść o rodzicielskiej miłości, stracie i zmaganiu się z ciężarem przeszłości, ubierając to w kolorowe, groteskowe marzenie dziecka. Rysunki Rileya Rossmo idealnie uzupełniają scenariusz, dodają mu dynamiki i koloru. Wspólnie tworzą świat, który wydaje się żywy, płynny i autentyczny, jakby naprawdę został wyrwany z głowy małej dziewczynki.

Zobacz równieżPoradnik Prezentowy 2025 – jakie popkulturowe prezenty sprawić bliskim pod choinkę?

Wrażenie to potęgują świetnie napisane postacie. Sam jest prawdziwą matką–wojowniczką, gotową spalić wszystko, co stanie jej na drodze do odzyskania Penny. Duncan, głowa rodziny, jest natomiast bardziej wycofany i chwilami niezdecydowany, lecz gdy sytuacja robi się poważna, potrafi działać bez wahania. Wyruszając po córkę, oboje muszą zmierzyć się nie tylko z armią tajemniczej Kaskady, ale także z własnymi lękami i demonami przeszłości, które dawno próbowali zakopać.

W ich misji pomagają najróżniejsze istoty zamieszkujące umysł dziewczynki. Ożywione zabawki, tęczowy jednorożec, a nawet koszmary senne. Moją ulubioną postacią jest Brio — pluszowy ropuch przejechany przez samochód, który w snach staje się twardym komandosem z papierosem w pysku. Drugi jest Jebediah, trochę wampir, trochę potwór z szafy, będący uosobieniem strachu przed pająkami. Takie postacie sprawiają, że kraina snów jest jednocześnie zabawna, dziwna i przerażająca w sposób, który rozumie tylko dziecko.

Księżyc
Fot. strona z komiksu (Nagle! Comics)

Po drugiej stronie barykady stoi Kaskada. Jej główna siła to przytłaczająca liczebność – prawdziwa masa „mięsa armatniego”. Jednak dowódcy tej armii są już postaciami z krwi i kości, mają własne motywacje i historie. Nie da się ich polubić, ale można zrozumieć, co nadaje fabule zaskakującej głębi. Johnson stworzył antagonistów, którzy nie są źli bez powodu.

Zobacz równieżPożeracze Nocy, tom 3. Niech przyjdzie ich królestwo – recenzja komiksu

Scenariusz zasługuje też na pochwałę za świetnie poprowadzony zwrot akcji. Kompletnie mnie zaskoczył i na chwilę wstrzymałem oddech, gdy dotarłem do tego momentu. Nie zdradzę szczegółów, bo warto go przeżyć samemu, ale to właśnie takie elementy odróżniają dzieła dobre od naprawdę znakomitych. Rzadko kiedy powieść graficzna potrafi tak mocno wybić czytelnika z rytmu.

Akcja rozgrywa się w głowie sześcioletniego dziecka i komiks doskonale o tym pamięta. Dziwność wręcz wylewa się ze stron. Pełno tu elementów, które nie powinny do siebie pasować, lecz bohaterowie akceptują to bez dyskusji, bo wiedzą, że znajdują się w świecie bez reguł. Absurdów jest tu sporo – choćby przecięty na pół, ale wciąż żywy rekin używany jako broń. To tylko pierwszy z brzegu przykład tej sennej logiki, która jednocześnie bawi i niepokoi.

Księżyć
Fot. strona z komiksu (Nagle! Comics)

Cała historia mieści się w jednym tomie i jest w pełni kompletna. Wątki domknięto, a tajemnice wyjaśniono. To, czego nie powiedziano wprost, łatwo wyczytać między wierszami. Zakończenie jest satysfakcjonujące i zostawia czytelnikowi miejsce na refleksję. Porusza trudne tematy — traumę, utratę niewinności czy krzywdę wyrządzaną przez bliską osobę — lecz robi to subtelnie, nie próbując szokować na siłę, jak czasem bywa w pozycjach „dla dojrzalszego widza”.

Kilka słów o warstwie technicznej. Czytałem wersję elektroniczną, więc nie wiem, jak komiks prezentuje się fizycznie. Polskie tłumaczenie stoi jednak na wysokim poziomie i nie zauważyłem żadnych rażących błędów. Opracowanie graficzne również wypada dobrze — dymki są czytelne, łatwo śledzić dialogi, a kompozycje są przejrzyste. Sama kreska dobrze oddaje klimat historii, choć artystycznie nie wyróżnia się na tle innych amerykańskich komiksów. To jednak raczej kwestia preferencji niż realna wada. Widać, że w projekt włożono dużo serca i pracy.

Zobacz równieżStranger Things – recenzja 1. części 5. sezonu. Rozstawianie pionków

Na koniec powiem tylko jedno: przeczytaj Księżyc za nami podąża. Nie pożałujesz. Scenariusz jest mocny, postacie mają charakter, a całość tworzy historię, która zostaje w głowie. Mnie komiks oczarował i na pewno jeszcze do niego wrócę. Z całego serca polecam.


Księżyc

Autor: Daniel Warren Johnson, Riley Rossmo
Tłumaczenie: Olga Mysłowska
Okładka: Riley Rossmo
Wydawca: Nagle! Comics
Premiera: 19 listopada 2025 r.
Oprawa: e-book
Stron: 232
Cena katalogowa: 109,90 zł


Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Nagle! Comics. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Nagle! Comics)

Plusy

  • Świetnie napisana historia
  • Pełne głębi postacie
  • Dojrzałe podejście do trudnych tematów

Ocena

9.5 / 10

Minusy

Kacper Kołacz

Czytam dużo, nawet sam coś piszę, ale mniej. Gram tyle, na ile ręka pozwoli. Znajomość ze mną grozi wysłuchiwaniem długich monologów o fantasy, komiksach i japońskich serialach o super bohaterach. Mam też parę zalet.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze