Paramount rusza do kontrataku. Czy Netflix powinien się bać?

Walka Netflixa o Warner Bros. nabiera tempa. Do gry wszedł też Paramount, stanowczo sprzeciwiając się transakcji. Cała sytuacja coraz bardziej przypomina thriller polityczny niż zwykłe negocjacje biznesowe.

W ubiegłym tygodniu Netflix ogłosił gigantyczne przejęcie WBD – warte około 82,7 miliarda dolarów. Wydawało się, że to już koniec rozmów. Fani zdążyli wyobrazić sobie, jak Gra o tron, Rodzina Soprano czy kultowy Czarnoksiężnik z Oz lądują na tej samej platformie, co Wednesday i Dom z papieru. Ale ostatni weekend przyniósł zwrot akcji. I to taki, którego nikt się nie spodziewał.

David Ellison i jego Paramount nie zamierzają oddawać Warnera bez walki. Odrzuceni wcześniej przez Davida Zaslava, teraz przeszli w tryb pełnej ofensywy. Firma uderzyła w stół z ofertą, która w Hollywood odbiła się głośniejszym echem niż niejeden blockbuster: wrogie przejęcie, 30 dolarów za akcję, wartość przedsiębiorstwa oszacowana na 108,4 miliarda dolarów.

Według Paramountu, ich propozycja daje akcjonariuszom aż 18 miliardów dolarów więcej w gotówce, a wybór Netflixa to:

Wiara w złudne wyceny i niepewne fundamenty biznesowe.

Brzmi ostro? Ellison nie zamierzał tonować komunikatu. Wprost stwierdził, że rada dyrektorów WBD „popycha akcjonariuszy w kierunku gorszej, ryzykownej propozycji” i że nadszedł czas, by to oni sami zdecydowali o własnej przyszłości.

Zobacz również: Poradnik Prezentowy 2025 – jakie popkulturowe prezenty sprawić bliskim pod choinkę?

david zaslav wtf
fot. materiały promocyjne

Paramount argumentuje, że przejęcie przez Netflixa grozi wzrostem cen dla użytkowników. A także, że uderzy w twórców i doprowadzi do osłabienia kin na całym świecie. Do tego dorzucają argument o braku doświadczenia Netflixa w tak dużych akwizycjach. Mówią wprost: to ryzyko, na które nie powinno się skazywać akcjonariuszy WBD, ani samego Hollywood.

W swoim oświadczeniu mówią o czymś zupełnie przeciwnym. Obiecują silniejszy rynek filmowy, większą konkurencję, więcej premier kinowych i ogólnie branżę, która ponownie oddycha. Nie bez znaczenia jest też fakt, że ich oferta ma solidne zaplecze finansowe. Między innymi rodzinę Ellisonów, RedBird Capital czy wsparcie Bank of America, Citi i Apollo.

Cała sytuacja wciąż jest rozwojowa, a napięcie rośnie z dnia na dzień. Jeśli Netflix dopnie swego, zmieni się układ sił w branży streamingowej. Jeśli wygra Paramount – Hollywood czeka największe od lat przemeblowanie właścicielskie.

Jedno jest pewne: ta wojna nie skończy się szybko. A kiedy opadnie kurz, ktoś będzie musiał posprzątać skutki decyzji, które właśnie zapadają i z których konsekwencjami zmierzy się cała branża: twórcy, widzowie i same platformy.

A Wy? Jak oceniacie ten konflikt gigantów? Wolicie wizję „superplatformy” pod skrzydłami Netflixa, czy stawiacie na „silniejsze Hollywood” zapowiadane przez Paramount? Podzielcie się opiniami w sekcji komentarzy!

fot. główna: grafika własna

Szymon Piaścik

Gość, który od dziecka żył filmami, a dziś uczynił z tego zawód. Dziennikarz, pasjonat popkultury i entuzjasta montażu. Patrzy na kino nie tylko oczami widza, ale też kogoś, kto wie, z ilu klatek i nieprzespanych nocy powstają największe filmowe emocje.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze