Pokémon. Niezbędnik kolekcjonera – recenzja książki. Wszystko w jednym albumie!

Pokémony lata temu zapracowały sobie na solidną pozycję w popkulturze, a ich popularność wraz z upływem czasu nie słabnie. Karty, gry, anime i najróżniejsze gadżety sprawiają, że potworki mają się dobrze i na przestrzeni lat z zaledwie 151 gatunków rozrosły się do 1025!

Pokémon. Niezbędnik kolekcjonera od Retro Gamer jest próbą zebrania ponad dwudziestu lat istnienia uniwersum o kieszonkowych stworkach. Autorzy już na okładce albumu podkreślają, że jest w stu procentach nieoficjalny. Nie zmienia to jednak faktu, że przygotowany jest niezwykle starannie i precyzyjnie, tworząc tym samym pigułkę zarówno dla fanów serii, jak i osób, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z Pokémonami.

Zobacz również: Pokémon Legends: Z-A – Mega Dimension – recenzja DLC

Głównym zadaniem książki Pokémon. Niezbędnik kolekcjonera jest stworzenie i przedstawienie kompletnego Pokédexa. Nie jest jednak łatwo zmieścić w albumie ponad tysiąc stworków. W związku z tym autorzy uprościli temat. Pokédex został podzielony na regiony: Kanto, Johto, Hoenn, Sinnoh oraz Hisui, Unova, Kalos, Alola, Galar oraz Paldea. W każdym rozdziale, związanym z konkretnym terenem, znajdują się obrazki przedstawiające Pokémony wraz z ich numerem oraz nazwą. Dodatkowy opis zyskały startowe trójki oraz po kilka szczególnie interesujących potworków. Dodatkowo, aby ożywić nieco Pokédex, co jakiś czas pojawiają się ciekawostki nazywane „Poké Fakt”.

Chociaż Pokédex zajmuje największą część albumu, to nie zabrakło również dodatkowych rozdziałów i artykułów, które uzupełniają wiedzę o świecie Pokémon. Książkę otwiera krótka historia o narodzinach uniwersum. Następnie twórcy biorą pod lupę gry. Niestety, nie ma tu co liczyć na solidne analizy. Teksty są krótkie i tworzą zaledwie mini pigułkę informacji. Aczkolwiek wydaje mi się, że może to zainspirować czytelników do sięgnięcia głębiej i poszukania szczegółów na własną rękę. Lub nawet spróbowania zagrania w któryś z tytułów. Przejście przez rozdział z grami obejmuje wszystkie generacje oraz spin-offy i remake’i.

Zobacz również: Pokémon Legends Z-A – recenzja gry. Przeciętnie od A do Z

Pokémon. Niezbędnik kolekcjonera nie byłby kompletny, gdyby nie część poświęcona animacji. W tym segmencie twórcy skupili się na kultowej serii animowanej, filmach z uniwersum oraz najnowszych odsłonach anime, czyli Horyzontach. I w tym momencie muszę przyznać, że się lekko zawiodłam, ponieważ byłam pewna, że Pokémon: Film pierwszy z 1998 roku otrzyma tutaj (przynajmniej) osobny artykuł. Niestety produkcji poświęcono zaledwie kilka zdań. Biorąc pod uwagę jak wielki był wpływ tej animacji oraz jaki osiągnęła sukces (aż do 2021 roku był to jedyny film anime, który zajął pierwsze miejsce w amerykańskim box office!), tym bardziej nie rozumiem tak okrutnego pominięcia. Sama mam do niej ogromny sentyment i nie zliczę ile razy ją obejrzałam w dzieciństwie – tak, miałam to na kasecie!

Przed Pokédexem w albumie Pokémon. Niezbędnik kolekcjonera znajdziemy jeszcze sekcję poświęconą kartom, które od lat są niezwykle popularne. Osobiście nigdy nie byłam szczególną fanką karcianki, zdecydowanie wolałam serial, filmy, gry i wszystkie możliwe zabawki z uniwersum. Niemniej dobrze, że w książce pojawiła się instrukcja jak kartami grać, co odświeżyło mi trochę pamięć i przypomniało, że grałam w dziwną wersję karcianki na komputerze. Z kolei ostatnim tematem albumu jest zbiór przykładów jak bardzo Pokémony podbiły świat, gdzie można je znaleźć w kulturze oraz ilu sławnych ludzi wspierało serię.

Pokémon. Niezbędnik kolekcjonera jest starannie stworzonym albumem, w twardej oprawie, w którym tak naprawdę okładka jest najmniej interesująca. Zawartość ma dużo więcej koloru i konsekwencji stylistycznych. Mówiąc krótko: czytanie i przeglądanie go to naprawdę czysta przyjemność. Na pewno książka należy do pozycji obowiązkowych fanów uniwersum, chociażby z tego powodu, że ma w sobie zawarte wszystko w pigułce. Potrzebujesz konkretnego Pokémona z regionu Unova? Żaden problem, wystarczy otworzyć Pokédex. Jedynym ułatwieniem, które bym dodała, byłby indeks (zamieszczony w spisie treści) Pokémonów. Dzięki temu łatwiej byłoby odnaleźć stworka w przypadku, kiedy jedyne co o nim wiemy to jego nazwa.

Zobacz również: Retro wspomnienia lat 80. – recenzja książki. Narodziny bohaterów popkultury

A teraz żegnam się z wami i siadam po raz kolejny do serii anime. Oczywiście z regionu Kanto. Czytając Pokémon. Niezbędnik kolekcjonera nie myślałam o niczym innym, jak tylko o powrocie do jednego z moich najukochańszych uniwersów.


Okładka książki Pokémon. Niezbędnik kolekcjonera
Okładka książki Pokémon. Niezbędnik kolekcjonera

Autor: Opracowanie zbiorowe
Wydawca: Promise
Premiera: 14 października 2025 r.
Oprawa: twarda
Stron: 132
Cena katalogowa: 109 zł

Fot. główna: materiały prasowe – kolaż (Promise)

Plusy

  • Solidny pigułka wiedzy o świecie Pokémon
  • Pięknie i starannie wydany album

Ocena

8 / 10

Minusy

  • Niektóre tematy potraktowane w zbyt dużym skrócie
Katarzyna Jarczak

Tiara przydzieliła ją do Slytherinu. Kocha kino skandynawskie, a w szczególności duńskie. Do tego stopnia, że postanowiła się nauczyć tego języka. Jej celem jest przeczytanie manifestu Dogme 95 w oryginale. Dzień bez obejrzenia filmu lub odcinka serialu uważa za stracony. Uwielbia festiwale filmowe. Uprawia pole dance, a od niedawna gra na perkusji. W wolnych chwilach czyta książki.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze