Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 18 – recenzja komiksu. Niedosyt czarów

Kolejny album ze zbiorem komiksów z przygodami czarodziejek W.I.T.C.H. ponownie zabiera nas w świat pełen… zaraz, zaraz… właśnie nie do końca pełen magii. 

Już w poprzedniej księdze magiczne historie zostały wyparte przez opowieści związane z dojrzewaniem. Nie miałam z tym żadnego problemu, ale w tym momencie, kiedy Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 18 również zawierają w sobie śladowe ilości walki Strażniczek ze złymi mocami, to nie mogę nie odczuwać niedosytu. Wydaje się, że twórcom serii skończyły się już pomysły, a co za tym idzie skupili się na przyziemnym życiu bohaterek. I, nie zrozumcie mnie źle, ja te motywy u czarodziejek również uwielbiam, ale trochę za mało mi w tym wszystkim akcji. Takiej z pazurem.

Tym razem w księdze znalazły się rozdziały Zodiak, To przeznaczenie!, Serce ojca, Na ratunek, Magiczne mamy i Gra zespołowa. Dwa pierwsze są jedynymi, w których Strażniczki mierzą się z silnym wrogiem – Nihilą Królową Krosna. Jest to potężna czarodziejka, wizualnie nawiązująca do czasów starożytniego Egiptu, która przejmuje kontrolę nad zachowaniem ludzi oraz kradnie znaki zodiaku. Bohaterki stają z nią do walki, która jest po prostu wyzwaniem każdej z nich na próby. Jest to rozwiązanie raczej mało satysfakcjonujące, a Nihila w błyskawicznym tempie zostaje pokonana.

Zobacz również: Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 17 – recenzja komiksu. Dorastanie wyparło Kondrakar

Strona komiksu Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 18
Strona komiksu Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 18

Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 18 posiada również dwa rozdziały poświęcone rodzicom. Serce ojca przedstawia dziwne zachowania lub nawyki tatusiów nastolatek, a Magiczne mamy to totalny hołd oddany rodzicielkom. Dodatkowo uwzględnia fakt, że relacje matka-córka mogą być momentami bardzo trudne. Na ratunek to z kolei opowieść pro ekologiczna, w której Strażniczki odkrywają, że ochronę środowiska warto zacząć od małych gestów. Gra zespołowa toczy się wokół turnieju piłki nożnej, na którym pojawia się znany z wcześniejszych albumów Nashter – runiczny, który należy do obozu wrogów Kondrakaru.

Jak zawsze w przypadku tej serii nie zabrakło dodatków. Niestety, tym razem również jest dość skromnie. Otrzymujemy tutaj segment o czasie wolnym. Po krótce przedstawiono Cornelię wraz z jej fascynacją łyżwiarstwem oraz Hay-Lin i jej kreatywne robótki. „Wisienką na torcie” jest strona poświęcona We, który osobiście doprowadza mnie do szału. Stworek wydaje się całkowicie nie pasować do serii, a jego zachowanie i denerwujący sposób mówienia sprawiają, że mam ochotę wyć. Jakby jeden zwierzak nie wystarczał, to pojawia się również Ew, która pała do niego nieodwzajemnioną (początkowo) miłością, a później odwiedza go równie irytująca mama…

Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 18 jak zawsze zachwyca estetyką wydania, a rysunki i kreska zachwycają tak samo jak w poprzednich albumach. I chociaż odczuwam ogromny niedosyt, to mam nadzieję, że rozpoczęcie wątku z Nashterem sprawi, że kolejna księga będzie ciekawsza. Zaś Strażniczki wreszcie będą miały coś do roboty.

Fot. główna: materiały prasowe – kolaż (Egmont) 

Plusy

  • Piękne wydanie
  • Jak zawsze stylistycznie pięknie
  • Clifhanger daje nadzieję na kolejną księgę

Ocena

6 / 10

Minusy

  • Za mało magii i akcji
  • Stworek We
  • Mało ciekawe dodatki
Katarzyna Jarczak

Tiara przydzieliła ją do Slytherinu. Kocha kino skandynawskie, a w szczególności duńskie. Do tego stopnia, że postanowiła się nauczyć tego języka. Jej celem jest przeczytanie manifestu Dogme 95 w oryginale. Dzień bez obejrzenia filmu lub odcinka serialu uważa za stracony. Uwielbia festiwale filmowe. Uprawia pole dance, a od niedawna gra na perkusji. W wolnych chwilach czyta książki.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze