Kolejna opowieść interaktywna z FNAF-a – tym razem oparta o świat przedstawiony z Security Breach. Co czeka na nas w Mega Pizzapleksie?
Jak długo udałoby ci się przetrwać w Mega Pizzapleksie? Sprawdź się w kolejnej grze paragrafowej – książce, w której to ty decydujesz, co się stanie!
Jako Cassie uwielbiasz zakradać się po godzinach do Mega Pizzaplexu Freddy’ego Fazbeara wraz ze swoim przyjacielem Gregorym. Tylko że tym razem Gregory majstruje przy animatronikach i sytuacja staje się naprawdę niebezpieczna… Czy zdołacie oboje wyjść cało z kłopotów? A może gra skończy się przed świtem?
– opis wydawcy
Zobacz również: Five Nights at Freddy’s. Książka interaktywna #2. Po drugiej stronie – recenzja książki
Five Nights at Freddy’s. Książka interaktywna #3. Ucieczka z Pizzaplexu to gra paragrafowa luźno oparta na grze FNAF: Security Breach – prawdopodobnie działająca jako prequel, choć trudna do dokładnego umiejscowienia w chronologii. Miejscami zresztą nawet bardzo luźno oparta, jeśli o moje zdanie chodzi. Ale do tego przejdziemy za chwilę.

W Ucieczce z Pizzaplexu wcielamy się w postać Cassie – dziewczyny, którą można było poznać w DLC RUIN, a także przyjaciółki Gregory’ego – głównego protagonisty Security Breach. Dwójka dzieciaków ma pewien dość specyficzny sposób na spędzanie wolnego czasu; mianowicie: łażenie po Mega Pizzaplexie nocą. Bawią się tam oni w różne rzeczy, mając cały przybytek na wyłączność. Teraz zaś Gregory wpadł na pomysł, by zaangażować do ich igraszek animatroniki i zagrać z ich pomocą w chowanego. Problem w tym, że już za pierwszym razem roboty zaczęły zachowywać się dziwnie, a za każdym kolejnym robiło się tylko gorzej.
Zobacz również: Five Nights at Freddy’s. Książka interaktywna #1. Tydzień wcześniej – recenzja książki
Sam w sobie pomysł na fabułę, choć niepozbawiony dziur logicznych, był właściwie całkiem fajny. Pod koniec książki rzeczywiście zainteresowało mnie, co się najlepszego wyczynia i dlaczego. Niestety, zapał wzbudzony paroma dobrymi horrorowymi scenami szybko zgasł. Okazało się bowiem, że książka… nie wyjaśnia zupełnie nic. Korzysta z różnych patentów, by podkręcić akcję, ale potem, kiedy wypadałoby je jakoś umotywować, po prostu się kończy i zostawia czytelnika z niczym. Gorzej – bez tych wyjaśnień jakikolwiek sens fabuły, zachowania bohaterów czy poszczególnych wydarzeń sypie się jak domek z kart. Najwyraźniej wszystko to wydarzyło się, bo tak. I tyle. Okropnie mnie to zawiodło. I zdenerwowało. Zwodzono mnie atmosferą grozy oraz obietnicą zawiłej intrygi, po czym zaśmiano mi się w twarz. Poczułam się trochę oszukana.

W konsekwencji tego trzeba również podkreślić, że postaci z gier są tutaj zupełnie out of character bez żadnego zasadnego powodu. Gregory z książki nie ma nic wspólnego z Gregorym z Security Breach. Ten tutaj to najzwyczajniej w świecie mały psychol. I niedoszły morderca. Cassie koleguje się z nim chyba już tylko i wyłącznie przez jakiś dziwny syndrom sztokholmski, bo trudno mi znaleźć jakąkolwiek inną przyczynę.
Zobacz również: Oficjalna Naklejkopedia. Five Nights at Freddy’s – recenzja książki. Naklej to i zapomnij
Podobnie Roxy, jedyny animatronik, z którym spędzamy trochę więcej czasu, nie jest już sobą. Kompletnie straciła pazur. Zamiast gwiazdy rocka z przerośniętym ego na pokaz i ukrywanymi pod spodem problemami z samooceną mamy tutaj byle jakiego NPC powtarzającego dla Cassie motywacyjno-wspierające formułki. Kolejne rozczarowanie. Nie wiem, jak sytuacja wygląda z Cassie, jako że nie grałam w RUIN, aczkolwiek jest tu tak nijaka, że właściwie tak czy siak nie ma o czym gadać. Cały ten mentalny fikołek postaci w Ucieczce z Pizzaplexu jest o tyle dziwny, iż współautorem książki jest przecież ten sam gość, który robił gry. Co ten Scott, własnych postaci pisać nie umie?

Z technicznych rzeczy, Ucieczka z Pizzaplexu wykorzystuje identyczne mechanizmy co dwie poprzednie gry paragrafowe z tej serii. Jest zbieranie przedmiotów, z których część nie ma zasadniczo żadnego zastosowania. Są decyzje typu „wybierz korytarz na pałę i módl się, że nie zginiesz”. Zrezygnowano jednak z recyklingu stron, który tak mnie drażnił w Po drugiej stronie, więc tyle dobrego. Tak czy inaczej, to już trzeci tom, więc zdążyłam się do pewnych rzeczy przyzwyczaić. Chyba nie ma sensu po raz kolejny rozwodzić się nad jednym i tym samym – zainteresowanych dokładnym omówieniem tego, jak gra paragrafowa działa, zaprasza do recenzji „jedynki”.
Zobacz również: Five Nights at Freddy’s: Akta Security Breach. Oficjalny przewodnik – recenzja książki
Podsumowując, Five Nights at Freddy’s. Książka interaktywna #3. Ucieczka z Pizzaplexu to moim zdaniem najgorsza z dotychczasowych trzech gier paragrafowych z FNaF-a. Pomysł na fabułę miał potencjał, a autorom udało się wytworzyć kilka faktycznie niezłych horrorowych scen, ale zerowe zarysowanie motywacji bohaterów i całkowite wykręcenie ich oryginalnych charakterów pociągnęło ten tytuł mocno w dół. Miał być angażujący survival horror z decyzjami ważącymi o losie bohaterów. W obecnej wersji natomiast brzmi to raczej jak fanfik kogoś w wieku podobnym do głównych bohaterów. I to na dodatek fanfik nienajlepszy.

Autor: Scott Cawthon, Lyndsay Ely
Tłumaczenie: Paulina Wojnakowska
Okładka: Ronaldo Barata, Jeff Shake, Norbert Młyńczak
Wydawca: Feeria
Premiera: 28 stycznia 2026 r.
Oprawa: miękka
Stron: 256
Cena katalogowa: 39,99 zł
Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Feeria. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Feeria)
