Star Wars. Darth Maul. Czerń, biel i czerwień – recenzja komiksu

Pomimo bycia jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w uniwersum Gwiezdnych Wojen, Darth Maul rzadko otrzymuje historie, w których gra pierwsze skrzypce. Tym razem jednak dostał taką szansę za sprawą antologii Star Wars. Darth Maul. Czerń, biel i czerwień. Czy zaprezentowane w tym tomie opowieści stoją na przyzwoitym poziomie?

Otrzymujemy tutaj zbiór czterech krótkich historii. Każda z nich rozgrywa się przed wydarzeniami z Mrocznego Widma i skupia się na innej misji powierzonej Maulowi przez jego mistrza, Dartha Sidiousa. W jednej z nich bohater bada tajemnicze zniknięcie więziennego statku z radarów. Inna ukazuje brutalną próbę przejęcia kolonii górniczej. Zostaje on również wysłany na odległy księżyc, a na sam koniec dostajemy historię, w której Zabrak próbuje odnaleźć ciszę.

Jedną z największych zalet tego zbioru jest różnorodność przedstawionych opowieści. Dostajemy m.in. mocno horrorową historię rozgrywającą się na statku, która momentami przywodzi na myśl Obcego Ridleya Scotta. Pojawiają się w niej znacznie bardziej groteskowe i niepokojące projekty niż te, do których przyzwyczaiło nas uniwersum. Z kolei inna historia – skupiona na próbach medytacji Maula – ma wyraźnie bardziej komediowy ton. Za każdym razem, gdy bohater sądzi, że opanował sytuację, ta wymyka się spod kontroli w absurdalny sposób. Dzięki temu możemy zobaczyć Sitha w mniej oczywistych odsłonach.

Zobacz również: Najlepsze komiksy 2026 roku

Star Wars. Darth Maul: Czerń, biel i czerwień
Fot. Egmont

Eksploracja postaci Zabraka to prawdopodobnie najmocniejszy element całego tomu. Choć historie osadzone w czasach Wojen Klonów i późniejszych znacząco pogłębiły tę postać, jego wcześniejsza wersja – sprzed starcia z Qui-Gonem i Obi-Wanem – wydawała się dość jednowymiarowa. Poza charakterystycznym wyglądem niewiele miał do zaoferowania. Czerń, biel i czerwień pokazuje jednak, że nawet wtedy kryło się w nim coś więcej. Widzimy momenty, w których kwestionuje decyzje Palpatine’a, a nawet okazuje przebłyski empatii. Wydaje się to nietypowe dla tej postaci, ale dodaje jej dodatkowych warstw.

Biorąc pod uwagę serię, pod której szyldem ukazał się ten komiks, nie sposób pominąć warstwy graficznej. Jej poziom jest nierówny, jednak nigdy nie spada poniżej pewnego standardu. Najlepiej wypadają moim zdaniem historie Statek widmo i Pozostali. W pierwszej zachwycają oryginalne projekty postaci oraz kadrowanie i gra cieni, budujące atmosferę grozy. Druga z kolei wyróżnia się dynamiczną kreską, świetnie współgrającą ze scenami walk.

Zobacz również: Mroczni Rycerze ze stali: Wszechzima – recenzja komiksu. Droga ku odkupieniu

Fot. Egmont

Na szczególną uwagę zasługuje także zastosowana kolorystyka. Ograniczenie palety do trzech barw sprawia, że elementy takie jak miecze świetlne, lasery czy czerwone tła działają znacznie mocniej. Sam Maul robi jeszcze większe wrażenie niż zwykle. Jego czerwono-czarna skóra opatulona ciemnymi szatami Sithów sprawia, że każde jego pojawienie się robi niezwykłe wrażenie. Jego design idealnie wpisuje się w stylistykę tej serii.

Star Wars. Darth Maul. Czerń, biel i czerwień to solidny komiks, który w interesujący sposób prezentuje postać ikonicznego Sitha. Oferuje różnorodne historie, z których każda trzyma dobry poziom, a także wyróżnia się unikalną oprawą graficzną, świetnie współgrającą z głównym bohaterem.


Fot. główna: materiały prasowe

Plusy

  • Spora różnorodność historii
  • Świetnie działająca kolorystyka
  • Pogłębienie charakteru głównego bohatera

Ocena

7.5 / 10

Minusy

  • Nierówny poziom rysunków i fabuł
Grzegorz Grabka

Wielki fan wszystkich mediów, choć szczególną miłością darzy kino i komiksy. Posiada lekką obsesję na punkcie gości w pelerynach, niebieskich antropomorficznych jeży i wielu innych. W wolnych chwilach od wykładów spędza czas na spotkaniach ze znajomymi albo konsumowaniu jak największej ilości kultury.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze