Kto by się spodziewał, że w ponurym, postapokaliptycznym świecie można znaleźć odrobinę nadziei? Wędrowiec to komiks, który zadziwia prostotą i rzuca nowe spojrzenie na wewnętrzny spokój.
Wędrowiec na pierwszy rzut oka to komiks niepozorny, ale zaskakuje już od pierwszych stron. Pierwsze przekartkowanie od razu zwraca uwagę na żywe barwy komiksu, co stanowi ciekawy kontrast do historii rozgrywającej się na pustyni. Niemal każda strona może pochwalić się nietypowym kadrem czy mocno odcinającym się tuszem. Twarz tytułowego Wędrowca jest rysowana bardzo charakterystyczną kreską, która pokazuje go jako postać „zbolałą”. Jednocześnie w tych surowych rysach i oczach świetnie odbijają się różne stany emocjonalne bohatera. Komiks to wizualna uczta.
Zobacz również: Mroczni Rycerze ze stali: Wszechzima – recenzja komiksu. Droga ku odkupieniu
Historia podzielona jest na cztery części, odpowiadające porom roku. Opowieść rozpoczyna się tułaczką pilota, który rozbił się na wyniszczonej pustyni daleko pod futurystyczną stacją-miastem. Trudy przeżycia na pustyni, samotność i brak pożywienia potęgują jego poczucie beznadziei. I chociaż we wspomnieniach życie na stacji nie maluje się pozytywnie, to tęskni za rutyną i poczuciem bezpieczeństwa.

Jego stan emocjonalny zmienia się pod wpływem znalezionej przypadkiem Burzy Szekspira. Stary egzemplarz otwiera przed nim nową warstwę świata. Zaczyna wierzyć w obecność dobrego ducha, który może spełnić jego życzenia. Swoją drogą, to ciekawe nawiązanie do koncepcji dżinów i pustynnych fatamorgan. Subtelny, ale smakowity dodatek do komiksu.
Zobacz również: Daredevil. Tom 4 – recenzja komiksu. Zamieszanie w diablim świecie
Nie ma dla nas znaczenia, czy działa jakaś obca siła. Najważniejsza jest zmiana myślenia, jakiej doświadcza Wędrowiec. Wraz z kolejnymi porami roku pojawia się subtelne piękno surowego świata. I kiedy pojawia się „okazja” powrotu do przeszłości, zakończenie może nas zaskoczyć.

Mimo że Wędrowiec nie jest obszernym komiksem, a teksty są dość lakoniczne – przez większość czasu jest to wyłącznie ten jeden bohater – zeszyt oferuje zaskakująco dużo treści. Jest coś w tej prostej historii, co celnie pokazuje drogę emocjonalną każdego człowieka. Uniwersalna zmiana z kryzysu do nowej perspektywy jest włożona w ramy ponurej przyszłości, ale łatwo jest się w niej przejrzeć.
Zobacz również: Najlepsze komiksy 2026 roku
Komiks urzekł mnie swoją prostotą i wizualną reprezentacją stanów emocjonalnych. Mimo niewielkiej objętości Wędrowiec jest zdecydowanie warty uwagi. I chociaż przez niewygodny, duży format wydania komiks nie mieści mi się na żadną półkę z książkami (!), z pewnością znajdzie się dla niego miejsce, bo zamierzam do niego wracać. Z pewnością w momentach, kiedy wszystko wydaje się beznadziejne. Niech przypomina, ile jest piękna w prostocie!
Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Egmont. Dziękujemy!
Fot. główna: Kolaż z użyciem oficjalnej okładki.

