Alfa – recenzja filmu. To już nie jest film, to po prostu produkt

Netflix po raz kolejny udowodnił widzom, że filmy w stylu K-popowych Łowczyń Demonów czy Frankensteina to naprawdę rzadkie wypadki. Kolejna produkcja platformy, jak wiele jej poprzedników, utonie wśród wszystkich tych przeciętniaków wyplutych przez studio. Sam po seansie mam prawdziwy zastój umysłowy i nie do końca jestem w stanie powiedzieć, czym jest Alfa. Wiem tylko, że na pewno nie jest filmem. 

Kobieta imieniem Sasha przybywa na mało zaludnione tereny Australii, by ugasić pragnienie wrażeń. Tam też poznaje niepozornego mężczyznę, który z początku skory do pomocy, wciąga bohaterkę w grę na śmierć i życie. I o fabule w zasadzie jestem w stanie powiedzieć tylko tyle. Za scenariusz odpowiada Jeremy Robbins, a reżyserem filmu Alfa został Baltasar Kormákur.

Powiem tak, więcej pozytywnych emocji szło już odczuć na drugiej części FNaFa. Film Alfa natomiast w ogóle nie potrafi poruszyć widza. Główna bohaterka została przedstawiona niezwykle powierzchownie. Poznajemy ją jako osobę żądną wrażeń, lecz przez większość filmu sprawia wrażenie kompletnie pozbawionej emocji. Pierwsze dziesięć minut, które najpewniej miały zarysować charakter Sashy, nie mówią o niej właściwie nic. Później scenariusz nie znajduje już czasu, by wiarygodnie rozwinąć tę postać.

Zobacz również: Władza Absolutna tom 1 – recenzja komiksu. Bohaterowie bez mocy

Przez to nie obchodzi nas żadne wydarzenie, jakie zagraża bohaterce. Kiedy ucieka i próbuje ratować swoje życie, to widza bardziej interesują widoki australijskiej przyrody. Jest to ta sama niedorzeczność, jak płakanie nad żołnierzami Ronana, których Groot zmasakrował w tym znamiennym korytarzu w pierwszych Strażnikach Galaktyki. Sasha nie sprawia wrażenia pełnoprawnej protagonistki, lecz raczej postaci epizodycznej, przypadkiem wrzuconej do centrum wydarzeń. A jeśli widz nie potrafi przejąć się główną bohaterką, cała produkcja traci swojego podstawowego asa. 

Już więcej charakteru ma w sobie Ben. Ten odludek, który ściga Sashę i zachowuje się niczym dzikie zwierzę, paradoksalnie wypada bardziej ludzko niż główna bohaterka. Gdyby filmowi choć trochę zależało na zaangażowaniu widza, można by nawet uznać, że niektóre sceny z jego udziałem potrafią wstrząsnąć. Ostatecznie jednak również one pozostają zaskakująco bezbarwne. Podobnie zresztą, jak cała fabuła filmu. Relacja między głównymi bohaterami z czasem staje się zwyczajnie irracjonalna. Sasha marnuje niezliczoną liczbę idealnych okazji, by rozprawić się ze swoim oprawcą. Trudno nie odczuwać frustracji, ale dzięki temu scenariusz może sztucznie przeciągać historię.

Zobacz również: Z historii kina: Georges Méliès i jego Podróż na Księżyc

kadr z filmu Alfa

Sama opowieść jest przy tym banalna i prowadzi do łatwej do przewidzenia końcówki. Co gorsza, film nie realizuje nawet założeń sugerowanych przez twórców. Obiecywane polowanie, ucieczka i psychologiczna gra między ofiarą a prześladowcą zajmują zaledwie kilkanaście minut. Resztę czasu wypełniają rozmowy oraz próby budowania niepotrzebnej relacji między bohaterami. Lecz niestety i tutaj jedyne, co dostajemy, to mało angażujące i sztucznie odegrane wydarzenia.

I akurat nie winiłbym za to aktorów. Charlize Theron i Taron Egerton robią, co mogą, by jakkolwiek się popisać. Jednak scenariuszowy absurd znacząco to utrudnia. Każda kolejna linijka dialogu brzmi coraz bardziej absurdalnie, a bohaterowie podejmują decyzje całkowicie rozmijające się z logiką. Alfa nie błyszczy, nie angażuje, a momentami zwyczajnie ogłupia. Sprawia wręcz wrażenie produkcji stworzonej z założeniem, że widz i tak większą część seansu spędzi, patrząc w telefon. Chociaż nie. Gdyby faktycznie obrał taką strategię, nie przywiązałby takiej wagi do obrazu. A ten w filmie faktycznie wygląda w porządku. Nie licząc kilku nieuniknionych flopów w CGI, film Alfa wypełniono całkiem sporą liczbą ciekawych ujęć i montażowych sekwencji. Jednak, jak już powszechnie wiadomo, nie wszystko, co dobrze wygląda, równie dobrze smakuje.

Zobacz również: Michael – recenzja filmu. Nie tylko głos czysty jak łza

kadr z filmu Alfa

Mimo jednej wyraźnie pozytywnej cechy, Alfa nie ma w sobie nic z wartościowego filmu. Otrzymujemy nieangażującą, nielogiczną i żenująco napisaną fabułę, której nie warto śledzić. Produkcja jest jedynie o pół godziny dłuższa niż przeciętny odcinek The Boys, a pada w nim o wiele mniej konkretów niż w serialu Amazona. Stanowczo odradzam seans. Niech Netflix nie myśli sobie, że może nam rzucić pod nogi pierwsze lepsze wynaturzenie. Alfa absolutnie niczym się nie odznacza i jest do zapomnienia po zaledwie kilku godzinach od seansu. Jedyne, co gwarantuje, to nudę, niepohamowaną chęć zerknięcia w telefon i zmarnowanie prądu.


fot. gł.: kadr z filmu Alfa

Plusy

  • Widoczki

Ocena

3 / 10

Minusy

  • Za szybkie tempo, za mało treści
  • Główna bohaterka Sasha
  • Zerowy angaż emocjonalny
Kornel Lis

Licealista z głową wiecznie w chmurach. Oddany fan Marvela oraz miłośnik gatunków fantasy i superhero w każdej postaci. Stara się nadrabiać klasyki, ale jednocześnie pamięta o śledzeniu wszelkich nowości. Gdy jakimś cudem nic nie ogląda, gra w planszówki, pisze opowiadania lub próbuje nadążyć z materiałem z historii.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze