Margo jest spłukana nie należy do seriali przełomowych ani szczególnie odkrywczych. Jest jednak bardzo sensownie poprowadzony, z autentycznymi bohaterami, których nie sposób nie polubić oraz z pomysłowym i angażującym scenariuszem.
Margo jest spłukana opowiada historię młodej studentki Margo (Elle Fanning), która nawiązuje krótki acz intensywny romans z wykładowcą swojej uczelni – Markiem (Michael Angarano). Przygoda kończy się wpadką, a świat dziewczyny ulega całkowitej zmianie. Nasza bohaterka musi zrezygnować ze studiów, a przytłoczona kosztami utrzymania noworodka oraz rosnącymi rachunkami staje w obliczu kryzysu finansowego. Jednak Margo się nie poddaje i rozpoczyna swoją karierę w serwisie OnlyFans, co przynosi jej z jednej strony bardzo dobry zarobek, a z drugiej musi się mierzyć z moralnymi rozterkami oraz presją społeczeństwa.
Zobacz również: Berlin i „Dama z gronostajem” – recenzja serialu. Uczuciowe przedszkole Berlina
Dziewczyna nie jest w tym wszystkim sama. U jej boku znajduje się charyzmatyczna matka Shayanne (Michelle Pfeiffer) oraz ojciec Licho (Nick Offerman) – były wrestler po odwyku. Margo może również liczyć na współlokatorkę Susie (Thaddea Graham), która jest cosplayerką oraz fanką przeszłej kariery jej ojca. Ten zbiór postaci jest całkowicie odklejony, ale zarazem tworzy uroczą, patchworkową rodzinkę. Daleko im do ideału. Nie da się jednak nie zauważyć, że zależy im na sobie wzajemnie. Zaś w najbardziej kryzysowych sytuacjach będą się wspierać. Ich relacje są zdecydowanie najmocniejszą stroną produkcji.
Twórcy serialu Margo jest spłukana potrafili stworzyć ciekawy wachlarz bohaterów. Każdy z nich jest zupełne inny, ale nie da się im odmówić sympatii. Margo pokochałam właściwie już od pierwszych scen, podobno jak Susie, Shayanne czy Licho. Nie są wybielani, wręcz przeciwnie, popełniają błędy, ale wzbudzają przy tym bardzo dużo pozytywnych odczuć. Są charakterystyczni, ale normalni i łatwo się z nimi utożsamiać. Naprawdę dawno już nie widziałam serialu, w którym od bohaterów bije takie ciepło i których tak szczerze polubiłam. Oczywiście na pewno duży wpływ mają na to aktorskie umiejętności obsady, bo nie da się ukryć, że w Margo jest spłukana pojawiają się naprawdę mocne nazwiska.
Zobacz również: Rooster – recenzja serialu. Steve Carell idzie do college’u

Równolegle dla Margo jest spłukana możemy oglądać trzeci sezon Euforii i ciężko nie zauważyć, że obie te produkcje łączy wątek młodej dziewczyny, która robi karierę na OnlyFans. I o ile w Euforii granica dobrego smaku została ewidentnie przekroczona, tak twórcy Margo jest spłukana podchodzą do tematu z dużą dawką zrozumienia i empatii do głównej bohaterki. Margo decyduje się na publikacje erotycznych treści, aby utrzymać finansowo siebie i dziecko. Dużo w niej oporów moralnych, ma też jasno ustawione granice. Bycie rozpoznawalną przez fanów staje się w pewnym momencie epicentrum problemów, ale dziewczyna się nie poddaje. Poznaje inne gwiazdy portalu i one również okazują się normalnymi, fajnymi osobami, z którymi w pewnym momencie zaczyna się przyjaźnić. To miła odskocznia od Cassie z Euforii, bezmyślnie epatującej nagością w każdym kadrze.
Największym atutem serialu jest jego lekkość i autentyczność. Chociaż nie stroni od ważnych tematów, a momentami bywa naprawdę smutno, a nawet można się wzruszyć, to jednak całość utrzymana jest w swobodnej formie. Sercem Margo jest spłukana są relacje rodzinne i to się naprawdę sprawdza. Rozmowy głównej bohaterki z matką są zazwyczaj nacechowane ogromnym wkładem emocjonalnym. Generalnie rozładowują napięcie i sprawiają, że robi się nam w środku cieplutko. Finałowy odcinek z kolei jest niesamowicie pozytywny i chociaż pokochałam ten świat i tych bohaterów, to historia wydaje się już zamknięta. Stąd moje obawy odnośnie zapowiedzianego drugiego sezonu, bo jednak czasami ciągnięcie nawet najlepszej fabuły na siłę nie kończy się dobrze.
Zobacz również: Harry Hole – recenzja serialu. Na to czekali fani!

Margo jest spłukana to szczery i bezkompromisowy portret młodej i samotnej matki. Miłość do dziecka jest motorem napędowym produkcji, ale twórcy nie bali się również poruszyć trudniejszych tematów. Świat Margo nie należy do tych cukierkowych i bycie mamą czasami ją przytłacza, dobija czy wywołuje smutek i łzy. Macierzyństwo nie jest czarno-białe i właśnie taki prawdziwy obraz możemy zaobserwować w serialu. To także opowieść o akceptacji swojego ciała i kobiecości. Szkoda, że Margo jest spłukana przeszła bez większego echa w mediach. To naprawdę wartościowy, lekki i przyjemny serial, do którego obejrzenia gorąco was zachęcam.
Fot. główna: kadr z serialu Margo jest spłukana

