Choć Garfield jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych zwierzaków w popkulturze, nie miałem do tej pory okazji zapoznać się z jego oryginalnymi przygodami. Zmieniło się to jednak za sprawą 18 tomu serii Garfield. Tłusty koci trójpak. Ten wypakowany zawartością zbiór to idealne wprowadzenie do komiksowych przygód zrzędliwego kota.
Komiks jest zbiorem krótkich gagów, w których główne skrzypce gra oczywiście Garfield. Czasami zajmują one zaledwie pojedynczy pasek komiksowy, a w najdłuższej formie trwają dwie lub trzy strony. Z uwagi na taką objętość opowieści bardzo szybko przechodzą do sedna. Momentami cała sekwencja wraz z puentą zamyka się w trzech panelach. Mimo to potrafią one bardzo skutecznie rozbawić. Co ważne, gagi są niezwykle różnorodne. Co chwilę przeskakujemy między nowymi miejscami i sytuacjami, dzięki czemu podczas lektury nie ma miejsca na nudę. Pozwala to również uniknąć zmęczenia prostą formułą, która mimo ogromnej liczby historii działała dla mnie aż do samego końca.
Sam Garfield jako postać wypada naprawdę świetnie. Na początku może wydawać się irytujący przez swoje negatywne usposobienie, jednak jego trafiający w samo sedno sarkazm oraz pojedyncze momenty dobroci sprawiają, że szybko staje się bardzo angażującym protagonistą. Szczególnie dobrze wypada jego relacja z Jonem, właścicielem kota. Choć obaj bohaterowie nieustannie wchodzą sobie w paradę, mają ogromną chemię, a ich interakcje są zdecydowanie najmocniejszym elementem komiksu. Trudno wyobrazić sobie przygody Garfielda bez dynamiki, jaką tworzy ze swoim wyjątkowo nierozgarniętym opiekunem.
Zobacz również: Sknerus. Smok z Glasgow – recenzja komiksu. Podróż do przeszłości

Jim Davis, autor historii o Garfieldzie, odpowiada zarówno za kwestie fabularne, jak i wizualne. Jest to bardzo zauważalne, gdy zagłębimy się w lekturę, ponieważ oba te aspekty uzupełniają się wręcz idealnie. Choć rysunki są bardzo proste, a momentami nawet powtarzalne (cały czas widać, że Garfield często przedstawiany jest w tych samych pozach) działają one znakomicie. Dzięki nim przez kolejne historie przechodzi się niezwykle płynnie, a całość zyskuje sporo uroku. Świetnie wypadają również gagi oparte wyłącznie na ilustracjach. Autor doskonale wie, gdzie rozstawić akcenty, by żart działał za każdym razem, nawet bez użycia chmurki dialogowej.
Garfield. Tłusty koci trójpak. Tom 18 to lektura dająca naprawdę sporą dawkę radochy, która spodoba się czytelnikom w każdym wieku. Zbiór jest napakowany prostymi, ale bardzo skutecznymi skeczami, które z łatwością potrafią poprawić humor. Po przeczytaniu tego wydania zbiorczego zdecydowanie bardziej zainteresowałem się przygodami Garfielda w komiksowym medium i liczę na to, że jeszcze będę miał okazję do nich wrócić.
Fot. główna: materiały promocyjne

