LumenTale: Memories of Trey – recenzja gry. Złap wszystkie wspomnienia

LumenTale: Memories of Trey to projekt kilku pasjonatów sfinansowany dzięki kampanii crowdfundingowej na Kickstarterze. Jako fan gier typu Monster Capture z dużą ciekawością obserwowałem rozwój tej inicjatywy i w końcu mogłem sprawdzić efekt końcowy. I jak wrażenia? Całkiem pozytywne.

Gra jest eksploracyjnym RPG-iem ze zbieraniem stworków. Skojarzenia z Pokémon pojawiają się praktycznie od razu i trudno się temu dziwić. Na początku przygody dostajemy jednego stworka, który staje się naszym partnerem. Animony, bo tak nazywają się te stworzenia, posiadają własne typy, statystyki i zestawy ruchów. Wraz z kolejnymi poziomami rozwijają swoje umiejętności i uczą się nowych ataków.

Zobacz również: Pokémon Legends Z-A – recenzja gry. Przeciętnie od A do Z

LumenTale
Fot. Kadr z gry

Twórcy dodali jednak coś od siebie. Podczas rozwoju naszych podopiecznych otrzymujemy dodatkowe punkty statystyk, które możemy rozdzielać według własnego uznania. Dzięki temu mamy większy wpływ na kierunek rozwoju drużyny i dopasowanie Animonów do własnego stylu gry.

W tego typu produkcjach niezwykle ważnym elementem są oczywiście walki. Drużyna może liczyć maksymalnie sześć Animonów, ale do pojedynku wystawiamy jednocześnie tylko cztery stworzenia. Liczba przeciwników się tutaj nie liczy. Jeśli mamy pełny skład bojowy, zawsze walczymy czterema stworkami, nawet przeciwko pojedynczemu wrogowi. Na początku wydaje się to trochę niesprawiedliwe, ale szybko można zrozumieć, dlaczego twórcy zdecydowali się na takie rozwiązanie.

LumenTale lubi rzucać nam pod nogi naprawdę wymagających bossów. Walki z nimi potrafią mocno dać w kość, szczególnie w późniejszych etapach gry, dlatego dobrze wytrenowana i odpowiednio zbalansowana drużyna jest praktycznie obowiązkowa. System typów działa tutaj na klasycznej zasadzie papier, kamień, nożyce. Na szczęście dostajemy specjalny skaner pozwalający sprawdzić słabości przeciwników.

Zobacz również: Digimon Story: Time Stranger – recenzja gry. Podróż w czasie i cyfrowe stwory

LumenTale
Fot. Kadr z gry

Skoro już mowa o treningu, warto wspomnieć o Anispace. To specjalna cyfrowa przestrzeń, w której wchodzimy w interakcje z naszymi pupilami. Możemy urządzać własne podwórko, rozbudowywać je i dodawać nowe elementy wyposażenia. Da się tam trenować, odpoczywać czy modyfikować skład drużyny. Bardzo przypominało mi to Digimon i klimat cyfrowego świata znanego z tej marki. Oczywiście nadal można klasycznie grindować poziomy, ale Anispace jest sporym ułatwieniem.

Największą różnicą względem flagowej serii Nintendo jest jednak większy nacisk na fabułę i głównego bohatera. Już sam podtytuł Memories of Trey zdradza, że wspomnienia protagonisty będą kluczowym elementem historii. Trey trafia nieprzytomny do laboratorium miejscowego profesora. Chłopak cierpi na amnezję, a dodatkowo jego ciało zostało częściowo zmechanizowane. Bohater wyrusza więc w podróż po krainie Talea, aby odkryć własną przeszłość i zdecydować, kim chce być w przyszłości.

Sama historia jest dość typowym motywem RPG, ale na tle Pokémonów wypada niemal jak pełnoprawny epos. Gra sprawia też bardzo przyjemne wrażenie podczas eksploracji świata. Owszem, produkcja jest dość liniowa i wiele lokacji pozostaje zablokowanych do czasu dotarcia do określonych momentów fabuły, jednak eksploracja i crafting skutecznie budują klimat przygody. Momentami naprawdę czułem się jak poszukiwacz tajemnic przemierzający nieznany region.

Zobacz również: Pokemon Scarlet – recenzja gry

LumenTale
Fot. Kadr z gry

Technicznie tytuł został wykonany bardzo solidnie. Grafika w LumenTale  mocno przypomina starsze odsłony Kieszonkowych Stworów z czasów Nintendo DS, choć w bardziej nowoczesnym wydaniu. Lokacje łączą elementy 2D i 3D, natomiast same Animony przedstawiono w formie animowanych sprite’ów. Osobiście uwielbiam taki styl graficzny, choć być może to już kwestia wieku i nostalgii.

Oprawa dźwiękowa również dobrze wpisuje się w klimat gatunku. Postacie nie posiadają pełnego dubbingu i komunikują się głównie za pomocą okien dialogowych. Warto jednak zaznaczyć, że Trey nie jest cichym protagonistą, jak bywa w wielu podobnych grach. Bohater ma własne kwestie dialogowe, co dodaje mu charakteru. Muzyka jest przyjemna dla ucha i dobrze dopasowana do wydarzeń na ekranie, a efekty dźwiękowe, mimo prostoty, skutecznie budują atmosferę.

Nie oznacza to jednak, że gra jest pozbawiona wad. Najbardziej przeszkadzały mi częste ekrany ładowania. Przejście między poszczególnymi fragmentami lokacji niemal zawsze wiąże się z krótkim loadingiem. Same walki bywają też momentami niesprawiedliwie trudne. Lubię wyzwania, ale czasami poziom trudności wydawał mi się lekko przesadzony.

Zobacz również: Monster Lab Simulator – recenzja gry (wczesny dostęp). Fabryka stworków w twojej piwnicy

Mimo tych problemów twórcy naprawdę dostarczyli dopracowany produkt. LumenTale: Memories of Trey to bardzo solidny przedstawiciel gatunku Monster Capture RPG. Gra jest grywalna, technicznie dopracowana i daje sporą satysfakcję z rozgrywki. Jeśli lubicie tego typu produkcje, zdecydowanie warto dać jej szansę. Zwłaszcza że pasję twórców do gatunku czuć tutaj praktycznie na każdym kroku.


Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z PressEngine. Dziękujemy!
Fot. główna. materiały promocyjne (Beehive Studios)

Plusy

  • Satysfakcjonujący system walki
  • Ciekawy protagonista
  • Klimat przygody

Ocena

7 / 10

Minusy

  • Częste ekrany ładowania
  • Momentami nieuczciwie trudne walki
Kacper Kołacz

Czytam dużo, nawet sam coś piszę, ale mniej. Gram tyle, na ile ręka pozwoli. Znajomość ze mną grozi wysłuchiwaniem długich monologów o fantasy, komiksach i japońskich serialach o super bohaterach. Mam też parę zalet.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze