MAJ
Andor
Andor zakończył swoją przygodę w świecie Gwiezdnych Wojen. I cytując klasyka: „Wspaniała to była przygoda, nie zapomnę jej nigdy”. Jak wspomniałem już wcześniej, jest to produkcja Star Wars jak żadna inna. Jest też prequelem, jakich w ogóle niewiele powstało. Jakościowy majstersztyk i w wielu kategoriach wzór tego, jak powinno l się prowadzić fabułę, kreować bohaterów, jak budować i utrzymywać szalenie wysoki poziom napięcia nawet w tych spokojniejszych scenach. Choć w serialu mało jest gwiezdnowojennych cech charakterystycznych, to pozycja obowiązkowa dla każdego fana.
Truelove
Serial rozpoczyna się od pogrzebu, na którym spotyka się dawna paczka najlepszych przyjaciół, opłakujących jednego ze swojej grupy. Wśród nich są też Philippa i Ken – była detektyw i weteran wojenny. Po stypie przyjaciele lądują w barze i, po wielu kieliszkach alkoholu, zawierają pakt: jeśli któreś z nich będzie ciężko chore, może zwrócić się do Philippy i Kena, którzy – na hasło Truelove – pomogą w popełnieniu samobójstwa. Początkowo dla wszystkich był to jedynie pijacki żart, jednak po kilku miesiącach do tej dwójki zgłasza się Tom, u którego wykryto ostatnie stadium raka.
Studio
Studio to wielki, ambitny serial z gwiazdorską obsadą i monumentalnymi lokacjami, który po prostu potrzebował większego budżetu. I, moim zdaniem, każdy dolar był tego warty. AppleTV+ dostało swe kolejne arcydzieło. Studio to przede wszystkim fenomenalna satyra z udanymi żartami i wciągającymi odcinkami. Dla filmomaniaków oraz osób interesujących się Hollywood pozycja wręcz obowiązkowa.
CZERWIEC
Doktor Who
Drugi sezon to przede wszystkim wielki triumf Ncutiego Gatwy. Już wcześniej nie dało mu się odmówić charyzmy, ale przy pierwszej odsłonie wciąż ciągnęła się za nim nić opinii, jak to pasuje do kultowej roli. Teraz natomiast powiedziałabym, że się zadomowił. Charakterystyczna dla Doktora żywiołowość ekspresji wreszcie zgrała się z wrażliwą stroną. Zalążki tej nowej płaszczyzny, kiedy Doktor jest wyrozumiały i okazuje czułość samemu sobie, pojawiły się jeszcze przy epizodzie Gatwy z Davidem Tennantem. Drugi sezon z kolei subtelnie pociągnął ten wątek i muszę przyznać, że ostatecznie Gatwa naprawdę plasuje się wysoko w rankingu moich ulubionych Doktorów.

