Pop od lat przechodził jedną rewolucję po drugiej, jednak są kawałki, które wciąż pozostają sławne. PAULA ROMA w swoim najnowszym albumie, Z resztek, stworzyła coś, co ma w sobie każdy pierwiastek tego, co tworzy ponadczasowy hit.
Artystka dopiero wkracza na słuchawki Polaków, lecz na pewno zostanie z nami na dłużej. Z resztek to album, który wie dokładnie, jakie brzmienie jest obecnie na topie. Nie jest to typowy radiowy pop pokroju Blanki – owszem, to wciąż muzyka, której możemy spodziewać się w radiu, lecz również taka, po której usłyszeniu nie zmienia się stacji.
Zobacz również: White 2115 x VVSimon x Palar – California Love EP – recenzja albumu
Z resztek to płyta, którą cechuje pewne brzmienie. Ma ono w sobie cząstkę tej ponadczasowości, którą mają hity z wcześniejszych lat. Słuchając tych piosenek, zwłaszcza Więcej czasu na miłość oraz Życzenie o miłość, przypomniały mi się hity, których słuchałam jak byłam mała w aucie z rodzicami. Muzyka z tego albumu mogłaby na spokojnie wpasować się w klimaty piosenek takich jak O Pani! Grzegorza Hyżego czy Pastempomat Dawida Podsiadło. Mają one w sobie ten stary radiowy pierwiastek – zwłaszcza Luźne XXL i Nocą z Tobą. Słuchając tych piosenek, mogłam sobie wyobrazić momenty powrotów z kilkudniowych wycieczek autem, gdzie w tle leciały właśnie takie hity.
Muzyka artystki ma w sobie pierwiastek nostalgii połączony z nowoczesnym brzmieniem, głównie za sprawą podkładów. Osobiście jestem bardzo dużym fanem słyszalnego użycia gitary basowej w muzyce. PAULA ROMA bardzo często, niemal w każdej piosence, używa tego instrumentu. Co jednak ważniejsze, podkłady muzyczne nie nudzą – w każdej piosence użyte są różne efekty na gitarach, syntetyzatory czy inne ciekawostki. Tutaj na pochwałę zasługują osoby odpowiedzialne za ich produkcję. Każda piosenka ma pewien element w podkładzie, który zaskakuje i zapada w pamięci. Podobnie zaskakują też świetne solówki w piosenkach Luźne XXL oraz Z resztek – mogłabym ich słuchać na zapętleniu.
Zobacz również: Pasażer – recenzja filmu. Nuda i tandeta
Nie można jednak zapomnieć o samej PAULI ROMIE, która ma niesamowity głos. Pasuje on idealnie do estetyki jaką obrała w Z resztek. Widać, że żyje ona muzyką, co dobrze opisuje ostatnia piosenka z albumu, Resztkowe outro. PAULA ROMA używa tego utworu jako poetycznego podsumowania historii. Nie śpiewa w nim, lecz mówi o resztkach „życiowych, emocjonalnych, trudnych do przełknięcia”. Uważam to za dobre podsumowanie albumu. Jest jasne oraz nadaje płycie dokładnie taki wydźwięk, jaki założyła artystka.
Zobacz również: Obsesja – recenzja filmu. Zakochani są wspaniali
To zakończenie nie było też w żaden sposób nagłe. Piosenki na Z resztek są rozłożone w przemyślany sposób. Płyta zaczyna się od utworów, które dają nam gładkie wejście w estetykę płyty. Nie czujemy się od razu wrzuceni w wir emocji czy dźwięków. Dopiero potem album się rozkręca, dążąc do skocznych piosenek, takich jak Nie wypada, po czym zwalnia kilkoma utworami, kończąc na spokojnym, intymnym Resztkowym outro. Płyty przyjemnie słucha się w całości – nawet jej długość wydaje się bardzo stosowna.
Autorka mocno myślała też o trendach, które obecnie panują na rynku. Działa to jednocześnie na korzyść i niekorzyść Z resztek. Płyta brzmi jak pop pokroju Kaśki Sochackiej czy Dawida Podsiadło, co jest komplementem, gdyż ich muzyka również jest bardzo przyjemna dla ucha, lecz czasem PAULA ROMA sprawia wrażenie, jakby zbyt mocno inspirowała się owymi artystami. Niestety oryginalność nie jest jednym ze słów, jakimi można opisać autorkę. Jako osoba, która na scenie muzycznej najbardziej szuka czegoś nowego, innowacyjnego, łamiącego zasady oraz taka, która kocha muzykę alternatywną, niestety nie doczekałam się tych rzeczy w Z resztek. Mogę jednak na pewno powiedzieć, że jest to muzyka skazana na sukces w mainstreamie. Ten album ma w sobie każdy pierwiastek radiowego hitu. Nie będę więc zaskoczona, słysząc PAULE ROMĘ, jadąc z rana do pracy.

Zobacz również: Raye – This Music May Contain Hope. – recenzja albumu. Artystka bez granic
Z resztek ma w sobie każdy pierwiastek tego, co tworzy ponadczasowy hit radiowy, który pozostanie na topie przez dłużej niż kilka tygodni. Jego najmocniejsza strona to podkład muzyczny, pełen nieoczywistych instrumentów, co nadaje albumowi pewną estetykę. Niestety jest to estetyka, którą już wcześniej słyszałam u innych artystów, takich jak Dawid Podsiadło, czy Kaśka Sochacka. To idealny album dla kogoś, kto bardziej obraca się w mainstreamowych brzmieniach, lecz dla kogoś, kogo bardziej interesuje scena alternatywna, płyta może nie być aż tak przyjemna.
Fot. główna: Warner Music Polska

