Zagrożenie wojną atomową od lat budzi strach i niepewność, ale jednocześnie nieustannie pobudza ludzką wyobraźnię. Postapokaliptyczne wizje świata po nuklearnej zagładzie zdążyły już jednak mocno zakorzenić się w popkulturze. Pytanie brzmi, czy w tym temacie zostało jeszcze miejsce na oryginalność? Spróbujmy to sprawdzić.
Geiger, tom 3 przedstawia świat po globalnym konflikcie nuklearnym. Pustkowia, mutanty, kanibale i walka o przetrwanie – wiecie, klasyka gatunku. Dawny porządek upadł, a na terenach byłych Stanów Zjednoczonych powstały liczne osady i miasta-państwa, rządzone najczęściej przez prawo silniejszego. W tym niebezpiecznym świecie żywą legendą stał się Tariq Geiger, znany jako Świecący Człowiek. To samozwańczy egzekutor wymierzający brutalną sprawiedliwość tym, którzy według niego na nią zasłużyli.
Zobacz również: DC kontra Wampiry – recenzja komiksu. Krwiopijcy w pelerynach
Trzeci tom kontynuuje wątki rozpoczęte w poprzednich częściach. Tariq wraz z nowym towarzyszem Nate’em oraz ich wiernymi zwierzęcymi kompanami próbuje odnaleźć lekarstwo na swoją przypadłość. Trop prowadzi do tajemniczej Świecącej Kobiety, która podobno cierpiała na to samo, ale udało jej się odzyskać zdrowie. Bohaterowie muszą jednak uważać, ponieważ depczą im po piętach zarówno władcy Las Vegas, jak i pozostałości armii Stanów Zjednoczonych.
Ten komiks jest amerykański do granic możliwości. Postapokaliptyczny świat, pozornie oschły bohater z nadludzkimi mocami i dobre serce ukryte pod grubą warstwą cynizmu. Podobne schematy widzieliśmy już wielokrotnie, chociażby w historiach z Wolverine’em. Samo korzystanie z klasycznych motywów nie jest oczywiście niczym złym. Problem pojawia się wtedy, gdy nie wnosi się do nich nic nowego.
I właśnie tutaj mam największy problem z Geigerem. Jako bohater nie wyróżnia się niczym szczególnym. Nawet jego tragiczna geneza przypomina wiele innych komiksowych historii. Stracił rodzinę w katastrofie, sam przeżył, zdobył niezwykłe moce, a teraz próbuje odzyskać człowieczeństwo. To motyw, który widzieliśmy już niezliczoną ilość razy.
Zobacz również: Kwiat, Bakteria, Bronx – recenzja komiksu. Komiksowe światy Saichanna

Podobnie wygląda kwestia samego świata przedstawionego. Walka o władzę po nuklearnej zagładzie była już wielokrotnie eksplorowana przez takie marki jak chociażby Fallout. W tej materii komiks również nie oferuje niczego szczególnie odkrywczego. Nie oznacza to jednak, że historia jest słaba.
Wręcz przeciwnie. Fabuła, mimo swojej przewidywalności, potrafi zaangażować, a sceny akcji są satysfakcjonujące. Najciekawiej robi się wtedy, gdy opowieść skupia się na bardziej ludzkich aspektach tego świata. Świetnym przykładem jest mała osada, której mieszkańcy palą książki, ponieważ uważają wiedzę za źródło katastrofy, która zniszczyła cywilizację. Równie dobrze wypadają sceny, w których Geiger wspomina życie z rodziną sprzed wojny. To właśnie takie momenty nadają historii głębi.
Podobnie działa postać Ashley Arden. Jej losy pokazują, jak ogromny wpływ na człowieka mogą mieć cierpienie, trauma i strata. Komiks porusza więc kilka interesujących tematów. Po prostu wiele elementów otaczających te wątki wydaje się znajomych i trudno oprzeć się wrażeniu, że już gdzieś je widzieliśmy.
Od strony technicznej nie mam większych zastrzeżeń. Rysunki są typowe dla amerykańskiego komiksu superbohaterskiego. Kadry pozostają czytelne, układ plansz nie sprawia problemów, a akcję śledzi się bez najmniejszych trudności. To po prostu solidnie wykonana robota.
Zobacz również: Bat-Man: Pierwszy rycerz – recenzja komiksu. W obliczu lat 30.

Scenariusz również trzyma poziom. Jest dość prosty i opiera się na dobrze znanych schematach, ale pozostaje spójny. Nie zauważyłem też żadnych rażących dziur fabularnych. To niewymagająca lektura, która dobrze spełnia swoją rolę jako rozrywkowy komiks akcji.
Podsumowując, GEIGER, tom 3 nie jest żadnym przełomowym dziełem ani pozycją, która na nowo definiuje gatunek postapo. Nie jest jednak również bezmyślną naparzanką pozbawioną treści. Historia potrafi wciągnąć, a momentami nawet poruszyć poważniejsze tematy. Sam świat przedstawiony nie wnosi nic nowego do gatunku, ale czy naprawdę musi? Jego zadaniem jest stworzenie odpowiedniego tła dla bohaterów i fabuły, a z tego wywiązuje się całkiem dobrze. Jeśli szukacie przyjemnej rozrywki na jedno popołudnie, warto dać temu komiksowi szansę. Radziłbym jednak nie oczekiwać rewolucji.

Autor: Geoff Johns, Gary Frank
Tłumaczenie: Olga Mysłowska, Krzysztof Gugała
Wydawca: Nagle! Comics
Premiera: 27 maja 2026 r.
Oprawa: e-book
Stron: 240
Cena katalogowa: 109,90 zł
Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Nagle! Comics. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Nagle! Comics)

