LOL: Kto się śmieje ostatni, sezon 4 – recenzja programu

Hit Amazon Prime – LOL: Kto się śmieje ostatni – powraca z 4. już sezonem! Chociaż skład komediantów zapowiadał się bardzo obiecująco (jedynie 5/5 znajomych LOL-arzy obawiało się Pana Karolaka), w głowach fanów pojawiały się wątpliwości – czy program może jeszcze zaskoczyć? Czy formuła już się aby czasem nie wyczerpała? Jak się okazało podczas seansu, LOL wciąż z łatwością wywołuje zakwasy policzków!

Półtora roku przyszło nam czekać na kolejną odsłonę programu LOL, prowadzonego przez Cezarego Pazurę. Powiem szczerze, że powoli zacząłem się stresować, czy 4. sezon ujrzy światło dzienne, wszakże dotychczas przerwy między sezonami wynosiły poniżej roku. Anulowanie programu byłoby tym bardziej bolesne po niezwykle udanym, różnorodnym i równym poziomie sezonu trzeciego. Szczytem moich marzeń było utrzymanie tej formy. Nie spodziewałem się jednak, że dostaniemy najlepszą do tej pory odsłonę LOL-a!

Zobacz równieżNajlepsze seriale 2026 roku

Dla przypomnienia – o co właściwie tu chodzi? 10 osobistości świata showbiznesu (aktorzy, komicy, kabareciarze czy twórcy internetowi) zostaje zamkniętych na 6 godzin w jednym pokoju. Ich cel – nie uśmiechnąć się, próbując przy tym rozśmieszyć pozostałych i zostać ostatnim uczestnikiem na placu boju, wygrywając 100 tysięcy złotych dla wybranej organizacji charytatywnej. Każdy ich ruch jest śledzony przez kilkanaście kamer, a bezwzględny Cezary P. tylko czeka, aby wychwycić ruch w kąciku ust uczestnika. Wtedy rozlega się alarm z towarzyszącym mu czerwonym światłem, gra zostaje zastopowana, a prowadzący przychodzi do uczestników, aby wręczyć uśmiechniętemu rzezimieszkowi żółtą kartkę – pierwsze ostrzeżenie. Następnie gra zostaje wznowiona. Gdy uczestnik z żółtą kartką zaśmieje się ponownie, dostaje czerwoną kartkę i tym samym zostaje wyeliminowany z programu.

Ekipa w tym sezonie prezentuje się naprawdę mocarnie – i to nie tylko na papierze. Prawdziwy miszmasz charakterów, profesji i typów humoru. Mamy tu legendy polskiej kinematografii – Tomka Kota i Ewę Kasprzyk, nowe pokolenie rodzimej komedii – Vanessę Aleksander i Michała Sikorskiego, komediowe tuzy – Tomka Karolaka i Kasię Bujakiewicz, komików – Kacpra Rucińskiego i Mariusza Kałamagę oraz osobistości Internetu – Klaudię Halejcio oraz Jano. Rezultat? Naprawdę różnorodne dowcipy i skecze, sporo abstrakcji. A także mnóstwo bardzo, bardzo inteligentnych i kreatywnych gier słownych, czyli coś, co szczególnie miłuję sobie w komedii. Bardzo cieszy mnie ta zmiana z rynsztokowego humoru, który mocno cechował poprzednie sezony, i zwrot w kierunku nieco bardziej wysublimowanej komedii. Jasne, pierdy Sonii Bohosiewicz czy niektóre bardziej prostackie teksty Rutkowskiego mogły śmieszyć, ale 3. sezon był mocno nacechowany tym typem żartów i dobrze, że w tym sezonie było tego mniej. Do dziś nawiedza mnie występ z 2. sezonu z wtyczką i kontaktem…

Zobacz również: Spider-Noir – recenzja serialu. Na takiego pająka czekałem 

Poza obsadą główną czeka nas sporo niespodziewanych występów gościnnych gwiazd showbiznesu. Jeden szczególnie przypadł mi do gustu i myślę, że to był jeden z najlepszych i najzabawniejszych momentów w historii tego programu. Może to już czas, aby stworzyć na łamach Popkulturowców zestawienie z takimi momentami? Siłą LOL-a jest ta różnorodność humoru. Oczywiście, że nie wszystkie żarty siadają tak samo. Jednych śmieszą głupie miny, innych suchary, a jeszcze inni czerpią przyjemność z improwizacji. Powtórzę to, co przy recenzji 3. sezonu – w LOL-u każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Jednocześnie uważam, że warto nie być zbyt surowym w ocenie dla występów, które nam nie podeszły czy nas nie rozśmieszyły, a spojrzeć na nie z szerszej perspektywy – chociażby kreatywności żartu lub perspektywy uczestnika.

Co warto jeszcze zaznaczyć – twórcy zdecydowanie popuścili pasa w kwestii montażu. Zrezygnowano z suspensu na siłę i wodzenia widza za nos w kwestii tego, kto nie wytrzymał i miał banana na twarzy. Jakby powiedzieli walić to – to program komediowy, mamy się wszyscy dobrze bawić, suspens nie jest tu aż tak potrzebny. I rzeczywiście, nieco bardziej uważni widzowie mogą się dość prosto domyślić komu Cezary wręczy kartkę, ale to działa zdecydowanie na plus. Montaż wydaje się przez to mniej zmanipulowany i bardziej naturalny. Super!

4. sezon LOL-a to najlepsza dotąd odsłona tego programu. Widać, że twórcy coraz lepiej czują tę formułę, wiedzą, co się sprawdza, a co nie i świetnie dobierają obsadę – zarówno główną, jak i gościnną. Nie daję dychy tylko dlatego, żeby wywrzeć presję na Amazonie, żeby 5. sezon był jeszcze lepszy. To będzie naprawdę ogromne wyzwanie, ale jeśli utrzymają tę formę, to nie wątpię, że im się to uda.

Plusy

  • Bardzo równy poziom obsady i bardzo dobre występy gościnne
  • Mniej rygorystyczny montaż
  • Mało rynsztokowego humoru bazującego na kupie, pierdach, seksie i przekleństwach

Ocena

9.5 / 10

Minusy

K W.

Nie lubi (albo nie umie) mówić zbyt poważnie i zawile o popkulturze. Nie lubi też kierunku, w którym poszedł Hollywood i branża gamingowa. A już na pewno nie lubi pisać o sobie w trzeciej osobie. W ogóle to on mało co lubi.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze