Iliada i Odyseja wracają co kilka lat w nowych wydaniach lub w adaptacjach filmowych. Jesteśmy u progu kolejnego filmu Nolana i można sobie zadać pytanie: dlaczego Homer wciąż kogokolwiek interesuje? Z tego punktu wychodzi książka Homer na nasze czasy, która powstawała przez kilka ostatnich lat.
Homer na nasze czasy Marka Węcowskiego to prawdziwe kompendium wiedzy o starożytnym poecie i domniemanym autorze najsłynniejszych greckich poematów. To potężne wydanie śledzi zarówno akademickie debaty przypisania autorstwa Iliady i Odysei Homerowi, okoliczności ich powstania, jak i szeroki wpływ na dzisiejszą kulturę, myśl polityczną i sposób, w jaki postrzegamy wybitne jednostki.
Zobacz również: Marilyn Monroe. Wszystkie twarze bogini – recenzja książki. A jaka jest twoja Monroe?
Ta ogromna baza wiedzy, jaką stworzył Węcowski, to prawdziwy raj humanistów. Narracja świetnie pokazuje, w jaki sposób akademia zgłębia sztuki humanistyczne, jak i dlaczego tak wiekowe dzieła wciąż wywierają wpływ na naszą kulturę. Z jednej strony jest to szczegółowe przyjrzenie się debatom o Homerze, które przypomina rozbudowną serię wykładów. Z drugiej jednak, to zaskakująco przystępna lektura, która zwyczajnie wciąga.

Co kryje się za wściekłym Achillesem u bram Troi i Odyseuszem, który walczył z syrenami i cyklopami, żeby dotrzeć do domu? Te historie znamy z wczesnych lat szkolnych i nawet krnąbni uczniowie mogli się nimi zainteresować. Węcowski patrzy na Homera z bardzo szerokiej perspektywy, tłumaczy tę uniwersalną fascynację i przygląda się badaniom nad Homerem.
Zobacz również: Mamuna – recenzja książki. Baśń o niespełnieniu
W efekcie poznajemy bardzo bogate grono uczonych, literatów i starożytnych twórców, którzy mieli jakąkolwiek styczność z Homerem. W książce znajdujemy przytłaczającą ilość nazwisk, teorii i niepewności, które wciąż ciążą nad tą postacią. Trudno spamiętać te informacje ze względu na ich ogrom, ale przekazywane są w sposób przystępny, nieraz z charakternym komentarzem autora.
Nie potrafię wyróżnić ciekawszych wątłów Homera na nasze czasy. To bardziej kompendium niż niezobowiązująca lektura. Obawiam się, że wiele nowo zdobytej wiedzy z czasem mi umknie – bo też czytelnik nie jest w stanie przyswoić wiedzy z dekad badań.
Zobacz również: Marilyn Monroe. Wszystkie twarze bogini – recenzja książki. A jaka jest twoja Monroe?
Dla kogo więc jest ta książka? Przede wszystkim dla osób, które są zafascynowane wpływem pojedynczych dzieł na współczesną kulturę i myśl polityczną. Dla nich Homer na nasze czasy będzie świetnym ukazaniem mechanizmów, które stoją za naszym tłumaczeniem świata. Fani twórczości Homera też z pewnością pogłębią swoją wiedzę z głęboką przyjemnością. Wreszcie osoby, które znają tę postać jedynie pobieżnie – dla nich to również ciekawa lektura, chociaż zapewne przytłaczająca ilością informacji.
Homer na nasze czasy to książka, która może nieco poszerzyć horyzonty i dać nowe spojrzenie na trudne czasy. To też fascynująca opowieść o badaniach kultury i starożytności. Trzeba się w nią jednak zagłębiać powoli, aby nie utonąć w morzu terminów, nazwisk i teorii na temat Homera.
Premiera książki Homer na nasze czasy już 15 lipca.
Powyższy tekst powstał w ramach współpracy z Wydawnictwem Znak. Dziękujemy!
Fot. główna: Kolaż z użyciem oficjalnej okładki/Wydawnictwo Znak.

