Ulubione seriale redakcji


Agenci T.A.R.C.Z.Y.


Zanim seriale Marvela zaczęły się wszystkim mieszać, na arenie byli tylko oni…

Redaktorka Dominika mówi: Każdy szanujący się fan Marvela musi to przeżyć. Niesamowity team, który staje się rodziną, niemałe zaskoczenia. Z każdym kolejnym sezonem zastanawiasz się, jak można mieć tak absurdalne pomysły? Nie da się tego serialu przestać oglądać, a jedna ciągle powracająca postać to moje Nemezis.


Glee


Przyznajmy się, któryś cover z Glee na pewno znajdzie się na naszych playlistach. Może nawet jedna z piosenek Journey?

Redaktorka Zuza ocenia: Glee to jednocześnie najlepsza i najgorsza rzecz, jaka spotkała telewizję. Podczas seansu niejednokrotnie przecierałam oczy, mówiąc sama do siebie: czy to naprawdę się wydarzyło? Niedorzeczność i humor to jednak cechy, które składają się na wyjątkowość tej produkcji. Przy pierwszym oglądaniu tego serialu tak naprawdę nie da się stwierdzić, czy w danym odcinku ktoś zrzuci współpracownika ze schodów, czy pojawi się w nim Britney Spears. Wszystko to w akompaniamencie naprawdę świetnych coverów największych hitów radiowych. Pozycja obowiązkowa dla każdego fana muzyki popularnej.


Arcane


Produkcje na podstawie gier video zazwyczaj nie prezentują się zbyt dobrze. Arcane przełamuje ten schemat.

Jak ocenia redaktor Kornel: Mało osób przejdzie obok tego obojętnie, jeszcze mniej to skrytykuje. Arcane jest przykładem dzieła idealnego. Wszystko od fabuły począwszy, po animacje i muzykę zostało zdjęte dla nas wprost z najwyższej półki. Historia Jinx i Vi realizuje zadanie którego na pozór większość seriali nie robi – wdziera się do serc widzów i pozwala wręcz sobą oddychać. Lek na serce, miód na uszy i uczta dla oczu – wszystko to zamknięte w dwóch sezonach Arcane.


Grace i Frankie


Jane Fonda i Lily Tomlin razem na ekranie? Chyba nie trzeba nikogo zachęcać…

Jak pisze redaktorka Kasia: Co zrobić, kiedy wasi partnerzy po latach małżeństwa oznajmiają wam, że są w sobie skrycie zakochani i planują ślub? Grace i Frankie to odwieczne rywalki, którym życie nagle wywraca się do góry nogami. Ten netflixowski serial to pełna ciepła historia, w której przyjaźń stawiana jest na pierwszym miejscu. Czeka was mnóstwo śmiechu, wzruszeń, a także wspaniały duet aktorski — Jane Fonda i Lily Tomlin, które wręcz błyszczą na ekranie. Czego chcieć więcej?


Mam na imię Earl


Choć to może mniej spodziewany klasyk, ale z pewnością z zasłużonym miejscem na liście ulubieńców.

Jak mówi redaktorka Asia:Mam na imię Earl to epicka opowieść o rzezimieszku, który wygrywa na loterii 100 tysięcy dolarów, ale zaraz po fakcie uderza go samochód. Kiedy leży w szpitalu, poznaje koncept karmy, więc robi listę swoich złych uczynków. W każdym odcinku śledzimy Earla i jego brata Randy’ego nadrabiających jeden punkt z listy. Serial to istna menażeria ekscentrycznych bohaterów, gdyż praktycznie w każdym odcinku poznajemy kogoś nowego. Oglądając Earla będziecie płakać i ze śmiechu, i ze wzruszenia.


Raising Hope


Pozycja wyżej już obejrzana, a klimat i obsada wam odpowiada? Nie ma problemu! To w końcu ulubione seriale redakcji, a więc to, co znane i komfortowe.

Redaktorka Asia proponuje: Po obejrzeniu Mam na imię Earl przeskoczcie od razu do Raising Hope – przewijają się tu ci sami aktorzy i pozwala to jeszcze bardziej docenić serial. Może wydawać się kolejnym tasiemcem o nudnym życiu rodzinnym, lecz nie dajcie się zwieść – nie brak tu czarnego humoru i kompletnie absurdalnych scenariuszy. Już zamysł pierwszego odcinka jest bardzo „mroczny”: główny bohater Jimmy spędza noc z seryjną morderczynią, która w konsekwencji zachodzi w ciążę. Po egzekucji bobas trafia do Jimmy’ego. Perypetie rodziny Chance’ów nie przypominają losów żadnej innej telewizyjnej rodziny.


Sprung 


Co tu dużo mówić – każdy wie, co lubi. Oto ostania pozycja z miniserii tej samej obsady w zestawieniu Ulubione seriale redakcji.

Redaktorka Asia podsumowuje: Sprung to kolejny serial z „Garciaverse”. Główną rolę gra tu Garret Dillahunt, który wcielił się w moją ulubioną postać w Raising Hope. Sprung to zdecydowanie bardziej współczesny serial – osadzony jest w czasach pandemii COVID-19. Opowiada o losach kilku osób, które muszą sobie poradzić po przedwczesnym (i nieoczekiwanym) zwolnieniu z więzienia. Wielu widzów nazwało ten serial duchowym następcą Mam na imię Earl – poruszane są tu również tematy karmy, niesłusznej kary, bezinteresowności. Jak na razie wyszło tylko 9 odcinków – mam nadzieję, że doczekamy się drugiego sezonu!

Strony: 1 2 3 4

Anna Baluta

Jeśli nie odpisuje, to pewnie ogląda serial. Wykształcona amerykanistka, która przekształciła obsesję na temat Supernatural w pełnoprawną magisterkę. Od lat wiernie słucha tego samego zespołu, ale czyta wszystko, co wpadnie jej w oko. Chciałaby mieszkać w kinie.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze