W wieku 78 lat zmarł Sam Neill. Nowozelandzki aktor budował swoją renomę latami i fascynował wszechstronnymi rolami, dlatego też z pewnością pozostanie w sercach wielu fanów kina, a w szczególności wielbicieli Parku Jurajskiego.
Nie znamy oficjalnej przyczyny śmierci Sama Neilla. W komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych możemy przeczytać, że jego odejście było nagłe i niespodziewane. Choć w 2023 roku zdiagnozowano u niego rzadką odmianę raka krwi – chłoniaka angioimmunoblastycznego T-komórkowego, aktor jeszcze w kwietniu tego roku ogłosił swój sukces w walce z chorobą. Sam zmarł w otoczeniu rodziny, wolny od nowotworu.
Zobacz również: Park Jurajski – recenzja książki. Pierwsze welociraptory za płoty…

Aktor znany jest przede wszystkim z roli doktora Alana Granta w kultowym dziele Park Jurajski (1993). To właśnie udział w tej produkcji zapewnił Neillowi rozpoznawalność. Jednak Nowozelandczyk nigdy nie spoczywał na laurach. Latami budował swoją filmografię, grając w różnorodnych dziełach – od dramatów psychologicznych, przez thrillery, po filmy przygodowe. Pojawił się między innymi w Opętaniu Andrzeja Żuławskiego, Krzyku w ciemności, w którym stanął tuż obok Meryl Streep, i w Aż na koniec świata Wima Wendersa.
To właśnie dzięki ciężkiej pracy, naturalnej charyzmie i wielu wymagającym rolom, Sam Neill zapisał się na kartach historii kina. Kolejne pokolenia będą wracać do jego kultowych występów, które być może zainspirują również przyszłych aktorów, aby – podobnie jak odtwórca słynnej roli w Parku Jurajskim – nie obawiali się próbowania swoich sił w różnorodnych produkcjach.
Fot. główna: Luis Javier Villalba / Shutterstock

