Gdybyście jeszcze nie wiedzieli projekt Szekspir pod gwiazdami to jedno z najciekawszych wydarzeń tegorocznego letniego sezonu. Od 11 lipca do 19 sierpnia w Ogrodach Zamku Królewskiego w Warszawie wystawiany jest spektakl plenerowy Sen nocy letniej i jest to wydarzenie, którym trzeba się zainteresować, nim lato upłynie.
Sen nocy letniej opowiada o wydarzeniach jednego wieczoru, podczas którego świat ludzi i elfów miesza się, powodując miłosną komedię pomyłek. W lasku pod Atenami wpadają na siebie kochankowie uciekający przez nieprzychylną rodziną, chore z miłości panny oraz władcy elfów, bawiący się uczuciami ludzi. To lżejsza strona Szekspira, która ma nas rozbawić i wprawić w figlarny nastrój.
Zobacz również: Moralność pani Dulskiej – recenzja spektaklu. Szaroburo
Szekspir pod gwiazdami odbywa się przez całe lato wieczorną porą w Ogrodach Zamku Królewskiego, na starcie mamy więc zapewniony odpowiedni klimat. Pierwsze kwestie padające w spektaklu wypowiada bajecznie wyglądający Puk gdzieś za plecami widzów. Nie jest to jedyna interakcja, gdyż sługa Oberona, króla elfów, przez cały czas przemierza widownię. Trudno oderwać od niego wzrok, ale centrum znajduje się oczywiście na scenie.
Zobacz również: Anioł Zagłady – recenzja spektaklu. Surrealizm ma się dobrze
Oprawa audiowizualna to najwspanialszy element spektaklu, który zapisze się w mojej pamięci na bardzo długo. Aktorzy nie występują co prawda w strojach z epoki, ale ich kostiumy są barwne, błyszczące, szałowe i są wyrazem bogatej ekspresji. Oczywiście wyróżniają się tutaj elfy (chociaż balonowa głowa kojarzyła mi się wyłącznie z Lady Gagą). Ale także ludzcy bohaterowie prezentują się po prostu jak milion dolarów każdy. Świetnie wpasowują się też chóralne wstawki elfów, które budują bardzo oniryczny nastrój. Momentami przeszywające nuty niosą się po ogrodach, a kiedy niebo stopniowo ciemnieje, osadzenie spektaklu w plenerze bardzo pomaga.

Sen nocy letniej jest podzielony na dwie części i to ta pierwsza bardziej do mnie przemawia. Póki bohaterowie się mieszają, gubią i komedia pomyłek jest dopiero strojona, bawimy się świetnie. Spektakl bawi, rzuca ironicznymi komentarzami i dobrze prowadzi fabułę. Druga połowa to natomiast zbytnie skupienie na magicznie zakochanych w sobie parach, które „parzą się” na scenie, przesadnie jęcząc i dysząc. Po chwili widz ma uczucie przesytu, ten sam humor przestaje bawić. Czeka się wręcz, aż magiczne eliksiry miłości przestaną wreszcie działać.
Podążając za powiedzenie, że droga jest ważniejsza od celu, możemy trafnie ująć przebieg spektaklu. Sen nocy letniej bawi i wprawia w lekki, figlarny nastrój, ale z czasem traci tę lekkość na rzecz humorystycznej, ale męczącej erotyki. Czy warto go zobaczyć? Powiem tak: przez pół premiery w plenerze lał deszcz, siedzieliśmy okryci plastikowymi płaszczami, czując wodę za kołnierzem – i pojawił się tylko jeden dezerter z całej widowni. A to chyba mówi samo za siebie.
Powyższy tekst powstał w ramach współpracy z organizatorami projektu Szekspir pod gwiazdami. Dziękujemy!
Fot. główna:

