Przygody Mścicieli w ramach linii Marvel Fresh właśnie dobiegły końca. Drużyna, pod skrzydłami Jasona Aarona, doczekała się ostatniego, trzynastego tomu serii. Jak autor poradził sobie z podsumowaniem postaci i wątków porozrzucanych po czasie i przestrzeni?
Avengers. Zebrani to bombastyczny finał, w którym dostajemy długo wyczekiwane spotkanie głównej drużyny z ich prehistorycznymi odpowiednikami. Choć początkowo grupy nie są do siebie zbyt pozytywnie nastawione, muszą połączyć siły, by przeciwstawić się niebezpieczeństwu zagrażającemu całemu multiwersum. Są nim Multiwersalni Mistrzowie Zła, którzy po wielu podbojach postanawiają wziąć na cel Ziemię-616.
W międzyczasie swój własny plan realizuje Mephisto. Próbuje obalić Wieżę Avengers, znajdującą się pośrodku Kamieniołomu Boga, oraz zniszczyć przebywającego tam Avengera Prime. W odpowiedzi tajemniczy bohater zbiera postacie z zupełnie różnych zakątków wieloświata, które będą w stanie przeciwstawić się demonowi i wesprzeć walkę przeciwko Mistrzom Zła.
Zobacz również: DC All In. Alfa i Omega – recenzja komiksu. Początek absolutu

Sam opis fabuły dobrze pokazuje, jak bardzo zostaje ona rozbuchana. Skala konfliktu jest tak absurdalnie wysoka, że trudno przejąć się jakimkolwiek zagrożeniem. Brakuje tu chwil na oddech, które pozwoliłyby bardziej zaangażować się w wydarzenia. Kiedy już je dostajemy, pojawiają się rzadko i zdecydowanie za późno. Znaczna część historii opiera się na nieustannej serii starć rozgrywających się w różnych zakątkach wieloświata. Początkowo zapewniają sporo rozrywki, ale z czasem zaczynają sprawiać wrażenie wtórnych.
Przesadę przedstawionej historii doskonale podkreśla obsada postaci. Większość z nich nie dostaje nawet chwili wytchnienia, żeby móc ze sobą porozmawiać. Jest ich tak dużo, że część głównych i prehistorycznych Avengers po prostu znika w trakcie fabuły, by powrócić dopiero pod sam koniec. Miałem wrażenie, że scenarzysta albo rysownicy pogubili się w tym, które postacie uczestniczą w ostatecznym starciu, i przypomnieli sobie o nich dopiero na ostatnich stronach. Znacznie więcej miejsca poświęcono za to Avengerowi Prime, który ostatecznie okazał się sporym rozczarowaniem. Jego tożsamość dość szybko staje się oczywista, a wraz z wielkim revealem przychodzi zrozumienie, że nie ma w tej postaci nic, co uzasadniałoby tak długie ukrywanie jej za maską.
Zobacz również: Przyjdź Królestwo – recenzja komiksu. Zabawa w Boga

Komiks jest przede wszystkim wielkim podsumowaniem wszystkiego, co Jason Aaron pisał dla Marvela w ostatnich latach. Poza wątkami prowadzonymi w głównej serii o Najpotężniejszych Bohaterach Ziemi, autor żegna się także ze światem starego Króla Thora oraz postaciami wprowadzonymi w serii Avengers Forever. Poradził sobie z tym całkiem nieźle, ale zabrakło tu czasu, by porządnie postawić kropkę nad i. Widać, że potrzebował więcej miejsca, by odpowiednio rozpisać finał. Na samym końcu rozwiązuje wszystkie rozpoczęte wątki jednocześnie, poświęcając każdemu zaledwie jedną stronę. Część z nich zdecydowanie zasługiwała na więcej miejsca, przez co całość sprawia wrażenie potraktowanej po łebkach.
Wizualnie poziom jest solidny. Nad albumem pracowało aż czterech rysowników, z których każdy odpowiada za inną zebraną w tomie serię. Choć jakość ich prac się różni, żadna nie schodzi poniżej dobrego poziomu. Z uwagi na ogromną liczbę scen akcji, bardzo dużo zależy od tego, jak poszczególni artyści radzą sobie z ich przedstawieniem. Moim zdaniem najlepiej wypada Javier Garrón, którego prace stanowiły integralną część głównej serii o Avengers. Jego kreska jest bardzo dynamiczna, a jednocześnie niezwykle czytelna. Bez problemu można zorientować się, gdzie znajduje się każda postać i co w danym momencie robi.
Trzynasty tom serii Avengers potrafi dostarczyć blockbusterowej rozrywki za sprawą efektownych starć, jednak pośpiech i zbyt małe poświęcenie uwagi bohaterom sprawiają, że całość nie angażuje tak, jak powinna. Wraz z zakończeniem ery Jasona Aarona pozostaje już tylko czekać na to, jak drużynę zinterpretuje kolejny scenarzysta Marvela. Miejmy nadzieję, że poradzi sobie z nią lepiej od poprzednika.

Scenariusz: Jason Aaron
Ilustracje: Javier Garrón, Aaron Kuder, Jim Towe, Brian Hitch, Ivan Fiorelli
Tłumaczenie: Marek Starosta
Premiera: 17 czerwca 2026
Oprawa: miękka
Stron: 288
Cena katalogowa: 119,99 zł
Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Egmont. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Egmont)

