Od wielu lat Wojownicze Żółwie Ninja nie są już wyłącznie bohaterami kreskówek z lat 80. i 90. Kolejni twórcy próbowali nadać tej marce nowy kierunek. Czasem z lepszym, czasem z gorszym skutkiem.
Wojownicze Żółwie Ninja Jasona Aarona to coś zupełnie innego. Zamiast kolejnej historii o ratowaniu Nowego Jorku dostałem opowieść o bohaterach, którzy mają już za sobą najlepsze lata. Są zmęczeni, poranieni i bardziej przypominają rodzinę po ciężkim kryzysie niż zgraną ekipę znaną z dawnych komiksów. Drugi tom tylko rozwija ten pomysł.
Zobacz również: Avengers. Zebrani. Tom 13 – recenzja komiksu. Multiwersalny finał

Historia rusza dokładnie tam, gdzie skończyła się poprzednia część. Bracia znów muszą działać razem, ale szybko wychodzi na jaw, że odbudowanie zaufania będzie znacznie trudniejsze niż pokonanie kolejnego przeciwnika. W tle przewija się konflikt o przyszłość Nowego Jorku, jednak Aaron wyraźnie daje do zrozumienia, że najważniejsza bitwa rozgrywa się między samymi Żółwiami.
I właśnie to najbardziej mi się w tym komiksie podoba. Aaron nie robi z bohaterów mrocznych wersji samych siebie tylko dlatego, że taki jest obecnie trend. Ich zachowanie wynika z doświadczeń, które zostawiły po sobie ślad. Raphael wciąż jest porywczy, Leonardo próbuje utrzymać wszystko w ryzach, Michelangelo chowa emocje za żartami, a Donatello dostaje chyba najciekawszy wątek z całej czwórki. Nie będę zdradzał szczegółów, ale jego historia wyraźnie zapowiada, że jeszcze odegra ważną rolę w kolejnych tomach.
Najmocniej wybrzmiewają jednak relacje między braćmi. Aaron poświęca im więcej miejsca niż samej głównej intrydze i wyszło to serii na dobre. Czuć, że to nie są już nastolatkowie, którzy po każdej kłótni wracają do normy po kilku stronach. Każde nieporozumienie ma swoje konsekwencje, a odbudowanie wzajemnego zaufania okazuje się długim procesem. Dzięki temu emocje wypadają naturalnie i ani razu nie miałem wrażenia, że zostały dopisane tylko po to, żeby historia wydawała się poważniejsza.
Zobacz również: DC All In. Alfa i Omega – recenzja komiksu. Początek absolutu

To oczywiście nie oznacza, że Aaron zapomniał o akcji. Walk jest sporo i stoją na naprawdę wysokim poziomie. Są szybkie, brutalniejsze niż wcześniej i dobrze pokazują, że tym razem stawka jest znacznie większa. Co ważne, sceny akcji nie sprawiają wrażenia zapychaczy. Wynikają z fabuły i popychają historię do przodu.
Bardzo dobrze wypada również sam Nowy Jork. Miasto sprawia wrażenie przytłaczającego i nieprzyjaznego, a atmosfera niepewności towarzyszy bohaterom praktycznie przez cały album. To zupełnie inne miejsce niż w wielu wcześniejszych historiach o TMNT i ten kierunek bardzo mi odpowiada.
Duża w tym zasługa Juana Ferreyry. Jego kreska świetnie pasuje do bardziej surowego klimatu serii. Dynamiczne kadry podczas walk robią duże wrażenie, ale równie dobrze wypadają spokojniejsze sceny, w których liczą się emocje bohaterów. Ferreyra nie próbuje na siłę zmieniać wyglądu świata Żółwi Ninja. Raczej pokazuje go z nieco innej perspektywy – bardziej ponurej, ale nadal bardzo charakterystycznej.
Zobacz również: Heartstopper. Tom 6 – recenzja komiksu. Pożegnanie bez fabuły

Nie obyło się jednak bez drobnych potknięć. W kilku momentach miałem wrażenie, że Aaron zbyt długo krąży wokół konfliktu między braćmi. Niektóre rozmowy brzmią podobnie i przez chwilę tempo wyraźnie siada. Od czasu do czasu brakowało mi też odrobiny humoru, z którego przecież Żółwie Ninja zawsze słynęły. Rozumiem, że seria poszła w dojrzalszym kierunku, ale kilka lżejszych momentów dobrze zrobiłoby całej historii.
Wojownicze Żółwie Ninja. Tom 2: Żółwie kontra Nowy Jork to bardzo dobra kontynuacja. Jason Aaron konsekwentnie rozwija swoją wizję TMNT i robi to bez odcinania się od tego, co fani tej serii lubią najbardziej. Jest więcej emocji, mocniejszy klimat i świetna akcja, ale wciąż czuć, że to ci sami bohaterowie, z którymi wielu z nas dorastało. Po lekturze trudno nie mieć ochoty od razu sięgnąć po kolejny tom.

Scenariusz: Jason Aaron
Ilustracje: Juan Ferreyra
Tłumaczenie: Paweł Bulski
Premiera: 17 czerwca 2026
Oprawa: miękka
Stron: 160
Cena katalogowa: 89,90 zł
Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Nagle! Comics. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Nagle! Comics)

