X-Men ’97 – recenzja 2. sezonu. UHUHU!

X-Men ’97 po raz kolejny dobiegło końca wraz z finałem drugiego sezonu. Chociaż na osłodę pozostaje świadomość, że czekają nas przynajmniej jeszcze dwa kolejne sezony tej pięknej animacji, to te dziewięć odcinków to zwyczajnie za mało…

Drugi sezon X-Men ’97 upłynął pod znakiem Apocalypse’a, z którym mutanci najpierw mierzą się zanim staje się potężnym przeciwnikiem. Już w recenzji pierwszych odcinków sezonu zachwycałam się nad tym, jak dobrze poprowadzona jest ta opowieść. Druga połowa serialu wydała mi się co prawda spokojniejsza, ale wciąż nie brakuje tu ważnych decyzji, które na nowo definiują wartości mutantów.

X-Men '97

 

Drugi sezon to w moich oczach moment ponownego zastanowienia się, na ile marzenia mutantów o spokojnym świecie są realne do osiągnięcia. Przyglądamy się wizjonerom tego świata: Magneto, Profesorowi X oraz Apocalypse, którzy nie podzielają tych samych ideałów. Łączy ich jednak marzenie o świecie, w którym mutanci są u siebie. Nie jest to absolutnie nowy wątek opowieści o X-Menach, ale utrata Magneto, kryzys Charlesa i pokazanie Apocalypse’a przed przemianą są pewnym przetestowaniem. Pozwala to na chwilę się zatrzymać i zastanowić, czy bohaterowie nie gonią za utopijną mrzonką.

Zobacz również: 1670 – recenzja 3. sezonu. Hop, hop ku lepszemu

Pięknie wybrzmiewa motyw poświęcenia i oddania sprawie, chociaż nie brak bardziej indywidualnych historii. Z kilku różnych perspektyw przyglądamy się, co to znaczy być mutantem i starać się chronić tych, którzy nimi nie są i nimi pogardzają. Nawet odcinek o Wolverine, który średnio pasuje do całego sezonu, po drodze zagłębia się w te motywy.

x-men 97

Animacja X-Men ’97 dalej wygląda nieziemsko, przez co jeszcze trudniej oderwać wzrok od ekranu. Kolory, efekty, podświetlenia i charakterystyczną kreska wypadają oszołamiająco. To zaskakuje tym bardziej, że nie czekaliśmy jakiś przesadnie długo na kolejną odsłonę. Szczególnie zachwycały mnie czwarty i dziewiąty odcinek, gdzie punkty kulminacyjne dodatkowo wybrzmiewały dzięki oprawie wizualnej.

Zobacz również: Ród smoka – recenzja 3. sezonu. Bratobójcza walka 

X-Men ’97 zostawia mnie z pewnym smutkiem, ponieważ jest to sezon, w którym wielu bohaterów żegnamy. Niemniej jednak oglądało się go z przyjemnością. W kolejnych sezonach szykuje się zmiana układu sił wśród drużyny, zdecydowanie jest więc na co czekać.

Fot. główna: Disney+

Plusy

  • Przetasowanie wartości mutantów
  • Wyważone emocje
  • Piękna animacja

Ocena

8 / 10

Minusy

  • Odcinek o Wolverinie
Anna Baluta

Jeśli nie odpisuje, to pewnie ogląda serial. Wykształcona amerykanistka, która przekształciła obsesję na temat Supernatural w pełnoprawną magisterkę. Od lat wiernie słucha tego samego zespołu, ale czyta wszystko, co wpadnie jej w oko. Chciałaby mieszkać w kinie.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze