Gdyby ktoś mi w liceum powiedział, że Władysław Reymont poza Chłopami napisał powieść grozy o buddyjskich satanistach, w życiu bym nie uwierzyła. A jednak leży przede mną wznowiony, pięknie wydany Wampir z 1911 roku…
Wampir opowiada historię Zenona, polskiego imigranta w Londynie, który ma się za rozsądnego literata, ale chodzi na seanse spirytystyczne „dla nauki”, „z ciekawości”, jako zupełnie „niezależny widz”. Jak jednak czytelnik szybko się orientuje, Zenon jest niezwykle podatny na wpływy jego przyjaciół satanistów, jogów i ogólnie spirytystów (trzy oddzielne grupy) i w środowisku jest odbierany jako potężne medium. Chociaż sam jest nieświadomy ten pozycji, zostaje wciągnięty w grę o…cóż, jego duszę.
Zobacz również: Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze – recenzja książki. Kompendium Poego
Jestem niezwykle zawiedziona, że profil humanistyczny w liceum pokazał mi Reymonta wyłącznie jako autora Chłopów. Dzisiaj doceniam i tę powieść, i Nobla dużo bardziej, niż te x lat temu, ale dlaczego gotycka powieść grozy nie została nawet wspomniana przy dorobku autora? Zaznaczę – Wampir to przewrotny tutuł. Nie znajdziemy tu Draculi, Edwarda czy innego wampirzego wcielenia, nie w sposób oczywisty.

Wampir to niesamowicie wciągająca lektura, napisana z polotem i wnikliwością, a do tego zręcznie manipulująca różnymi perspektywami. Zenon to bohaterem zakłamany, ale nieintencjonalnie – nie wierzy w seanse, ale bierze w nich czynny udział, niby jako postronny widz. Nie rozumie, co mu się przydarza, kiedy posiada zdolność projekcji astralnej. Ma narzeczoną, inny obiekt westchnień i matkę swojego dziecka, która przyjeżdża za nim z Polski – trzy kobiety, które szczerze kocha. Czytelnik widzi czarno na białym, jak Zenon jest podatny na wpływy i całkowicie pozbawiony sprawczości. To fascynująca postać w fascynujących okolicznościach.
Zobacz również: Pieśń zbuntowanych serc – recenzja książki. Sen o nowych Indiach
Reymont przedstawia też świat seansów spirytystycznych w taki sposób, jak niebanalna książka fantasy. Są magiczne ukryte groty, są zmiennokształtne pantery, są zadymione pokoje pełne fanatyków. Wyłania się z tego kompletny i niesamowity obraz, w którym czytelnik nie jest w stanie przewidzieć losu Zenona.
Jedyny zarzut, jaki mam do lektury, odnosi się do redakcji tekstu. Rozumiem, że język z 1911 roku jest dzisiaj nieco archaiczny. Doceniam, że dostajemy tutaj przypisy do niektórych słów, które zwyczajnie wyszły z użytku i są przestarzałe. Natomiast uważam, że redakcja jest zbyt gorliwa. Pojawiają się przyposy wyjaśniające metafory, które uważam za zrozumiałe z kontekstu. Co więcej. nie są to wyjaśnienia nowego znaczenia słowa, tylko dosłownie narzucenie interpretacji. Zakładam, że czytelnik, który sięga po prozę Reymonta, ma jednak zasoby, aby zastanowić się nad metaforą. Drażniło mnie, jak nachalne są wyjaśnienia i jak nisko ustawiony jest próg zrozumienia tekstu w powieści pisanej tak pięknym językiem.
Zobacz również: Frankenstein – recenzja książki. All praise Mary Shelley!
A na koniec, crème de la crème w postaci nowego wydania, które wyszło jako klasyka grozy Wydawnictwa Replika. Posiadam z tej serii już pięknego, zielonego Frankensteina i wkrótce zbieram się za krwistego Draculę, ale Wampir jest wydany absolutnie po królewsku. Barwione brzegi są w ślicznym odcieniu niebieskiego, mamy elegancką, pełną detali ćmę symbolizującą Zenona, oraz gotycką pannę na okładce. Trudno oderwać od tej książki oczy i po prostu chce się ją eksponować na półce. To jeden z piękniej wydanych egzemplarzy, jakie posiadam w swojej kolekcji (a mam już parę perełek!).
Wampira polecam każdemu.To zupełnie nowe spojrzenie na wielkiego polskiego pisarza, świetna powieść grozy i idealny wybór na jesień. Do tego wydany tak, że nie sposób nie chwalić się nim w swojej biblioteczce.

Autor: Władysław Reymont
Wydawnictwo: Replika
Data premiery: 13 września 2026 roku
Stron: 304
Oprawa: twarda z barwionymi brzegami
Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Replika. Dziękujemy!
Fot. główna: Kolaż z wykorzystaniem oficjalnej okładki/Wydawnictwo Replika.

