Książka kucharska Niani Ogg – recenzja książki. Stop cenzurze!

Długo opierałam się książkom kucharskim wszelkich światów fantasy czy innych gatunków literackich, aż wreszcie złamał mnie Pratchett i powrót do Świata Dysku, jaki zaoferowała mi Książka kucharska Niani Ogg. I po co mi to było…

Książka kucharska Niani Ogg to zbiór przepisów, które przewijają się w całym Świecie Dysku oraz zasady etykiety i dobrego wychowania zaprezentowane przez jedną z barwnych postaci serii. Dzieło wydane przez wydawnictwo Prószyński i S-ka rzeczywiście wygląda jak retro książka kucharska z charakterystycznymi, brązowawymi stronami, a do tego jest opatrzone pięknymi ilustracjami postaci z serii.

Zobacz również: Alchemik. Tom 1: Miasto Umarłych – recenzja książki. LitRPG tysiące lat później

Przepisy są… cóż, nie do wykorzystania. To wytwory wyobraźni Terry’ego Pratchetta, więc poczytamy tutaj o niezjadliwym gumbo, chlebie kransoludzkim, czy „przepisach z podtekstem” od nikogo innego, jak samej niani Ogg. I w założeniu jest to ciekawa koncepcja, a mamy do niej jeszcze jeden nieoczywisty dodatek, czyli komentarze redaktorów, którzy wydali i złożyli wytwór niani wewnątrz uniwersum.

książka kucharska niani ogg
Fot. Prószyński i S-ka

W teorii brzmi to bardzo fajnie, natomiast ja odbiłam się od tej formy niesamowicie i umęczyłam na lekturze bardzo. Największym minusem, jaki ma Książka kucharska Niani Ogg jest…cenzura. I oczywiście Pratchett nigdy nie był wulgarnym autorem i wymagał od odbiorcy czytania między wierszami, ale w tym wydaniu to po prostu niedziała. Wykorzystywany jest w kółko jeden żart, że mężczyźni nie rozumieją podtekstu, a ich żony śmieją się z przepisów. Truskawkowy chwiacz jest tu naczelnym przykładem, ale ten żart przewija się zbyt często.

Zobacz również: Do latarni morskiej – recenzja książki. Niedoścignione widmo

Dotyczy to tak samo przepisów, jak i części poświęconej etykiecie, chociaż ta druga jest bardziej przystępna (jak to proza, a nie lista składników). Cenzurze podlega oczywiście etykieta łóżkowa i tutaj żart jest jak najbardziej na miejscu, ale mam wrażenie, że to jeden z dwóch przypadków.

Najciekawsze są chyba przepisy zapożyczone od innych postaci Świata Dysku, na przykład Leonarda z Quirmu czy Gardło Sobie Podrzynam Dibblera, które odróżniają się od pozostałych. W moich oczach większośc receptur wypada jednak dość blado i szybko ma się wrażenie, że czyta się po raz kolejny to samo.

Zobacz również: Gwiazdozbiór psa – recenzja książki. Czy po końcu świata da się jeszcze naprawdę żyć?

Chociaż uwielbiam Świat Dysku i humor Pratchetta, Książka kucharska Niani Ogg nie stała się dla mnie miłym powrotem do tego klimatu ani wartościowym dodatkiem do tych kilkudziesięciu książek. To raczej dłużąca się przygoda, którą przeżyłam, ale nie chciałabym jej powtarzać. Może jednak wielbiciele samego formatu książki kucharskiej byliby bardziej łaskawi? Nie wydaje mi się, ale jeśli tak, to chętnie posłucham o wrażeniach.


Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa

Wydawca: Prószyński i S-ka

Stron: 176

Data premiery: 6 października 2026 r.


Powyższy tekst powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Prószyński i S-ka. Dziękujemy!

Fot. główna: Kolaż z wykorzystaniem oficjalnej okładki.

Plusy

  • Wydane jak prawdziwa książka kucharska
  • Część o etykiecie
  • Przepisy "nadesłanie" przez inne postacie

Ocena

4 / 10

Minusy

  • Ten sam żart o cenzurowaniu niani Ogg
  • Wszystko łudząco do siebie podobne
Anna Baluta

Jeśli nie odpisuje, to pewnie ogląda serial. Wykształcona amerykanistka, która przekształciła obsesję na temat Supernatural w pełnoprawną magisterkę. Od lat wiernie słucha tego samego zespołu, ale czyta wszystko, co wpadnie jej w oko. Chciałaby mieszkać w kinie.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze