Jesse Eisenberg zdradza, jaki wpływ na jego karierę miała Złota Malina

Jesse Eisenberg przyznaje, że Złota Malina wpłynęła na jego karierę aktorską. Okrzyknięty najgorszym aktorem drugoplanowym za film Batman v Superman, przeniósł się na reżyserski stołek. 

Choć Jesse Eisenberg na początku 2010 roku był na szczycie dzięki swojej roli w The Social Network Davida Finchera, po angażu w BvS spotkał się ze sporą krytyki. Fani superbohaterskich przygód nie byli zadowoleni z tego castingu, jak i w ogóle z filmu Zacka Snydera. Produkcja dostała aż 4 niechlubne nagrody Złotych Malin, a jedna ze statuetek powędrowała właśnie do Eisenberga. Aktor łączy ten fakt z późniejszym spowolnieniem jego kariery aktorskiej. Jak powiedział na Londyńskim Festiwalu Filmowym BFI, mocno ucierpiał wskutek tego nieprzyjemnego wyróżnienia:

Nie mogłem już dostać roli w studiu filmowym, ponieważ zdobyłem Złotą Malinę za udział w filmie Batman v Superman: Świt sprawiedliwości i już widziałem dokąd to zmierza. Jeśli jesteś aktorem, ciągle wpadasz w panikę i zadajesz sobie pytanie: „Czy jestem na fali czy spadam w przepaść?”. […] Aktorstwo to po prostu niestabilna, okropna branża, w której albo jesteś na bieżni, radzisz sobie okej, ale biegniesz, albo jesteś wczorajszą ciekawostką i to jest okropne. A jeśli tak jak ja jesteś paranoikiem, widzisz to z dużym wyprzedzeniem. Pomyślałem więc, że muszę reżyserować filmy. Dlatego zacząłem je pisać, naprawdę po to, żeby w pewnym sensie utrzymać swoją karierę na rynku.

Zobacz również: Najlepsze filmy DC

Ostatnim filmem napisanym i wyreżyserowanym przez Eisenberga jest Debiut. Jak sam przyznał, wyciągnął nauczkę z Batmana, żeby nie grać w kinie superbohaterskim.

Branża mówi ci, czego od ciebie chce. Branża nie chciała, żebym wystąpował w filmie o superbohaterach, a jeśli jesteś mądry i samoświadomy, szybko się tego uczysz. I wiesz, to ten nieudany aktor mówi: „Nie, chcę zagrać w takich filmach”. To się nie stanie, a oni cię tam nie chcą i nie daliby ci Złotej Maliny, gdyby cię tam chcieli. To nagroda za złą grę aktorską. I tak branża mówi ci, czego chce, a jeśli chcesz kariery artystycznej, musisz podążać za tym, co się podoba.

Dla polskich widzów Jesse Eisenberg może być bardziej znany z Prawdziwego bólu. Produkcja rozgrywająca się w Polsce miała bowiem wpływ na otrzymanie polskiego obywatelstwa przez reżysera. Sam Eisenberg zdecydował się na osadzenie fabuły w naszym kraju z powodów czysto sentymentalnych, bowiem jego rodzina wywodzi się z Polski.


Fot. główna: IMDb

Alicja Krawczyk

Fanka Kina Moralnego Niepokoju ze zbyt dużą obsesją na punkcie opowiadania ciekawostek. Zawodowo kolekcjonuje plakaty filmowe i teatralne, które potem upycha na ostatniej wolnej przestrzeni. Filmy ogląda po kilka razy, bo rewatching to jej sposób na życie.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze