Ukochane kości – recenzja książki. Folklor i blokowiska

Dawno nie miałam w rękach tak nieoczywistej, a zarazem wciągającej książki. Ukochane kości to powieść, w której folklor wyziera z każdego okna na blokowiskach. Pomieszczanie sacrum i profanum tworzy specyficzne połączenie, od którego trudno się oderwać.

Ukochane kości to pierwsza powieść Kotryny Zylė wydana w Polsce. Autorka zgrabnie osadza litewski folklor i mitologię we współczesnych realiach i robi to naprawdę znakomicie. Klimat, który udało się jej stworzyć w książce jest niepowtarzalny. W nieokreślonym i nierzeczywistym czasie ludzie żyją w blokowiskach, gdzie miejscami celebracji życia i śmierci są wspólne łaźnie, na korytarzach wypieka się chleb, a zwierzęta hoduje się w mieszkaniach z meblościankami. Nad porządkiem czuwa zaś Macierz, matriarchini, która zawsze służy pomocą i zajmuje się wszystkimi obrządkami. Ponadto w jednym z mieszkań żyje święty, którego mocz uzdrawia, a wodę zmienia w wino.

Zobacz również: Barbieland. Historia nieautoryzowana – recenzja książki. Witajcie w świecie Barbie

W takim świecie żyje Anna, główna bohaterka Ukochanych kości, której losy śledzimy na przestrzeni lat. Mała dziewczynka na naszych oczach staje się dojrzałą kobietą, a finalnie ostatnią Macierzą. Jest świadkinią zmian ogarniających świat, w których nowoczesność wypycha zabobony i tradycyjne wierzenia. Jej najbliższym przyjacielem jest święty, a swojego ukochanego mężczyznę wygrywa na loterii. Pracuje w Pastuszkowie, czyli nietypowym sierocińcu, w którym dzieci zajmują się wypasaniem zwierząt. W tym szaleństwie jest jednak metoda i naprawdę ciężko jest się oderwać od lektury. Życie Anny poznajemy w krótkich rozdziałach, a każda kolejna zaskakująca perypetia, którą ją spotyka, pasuje do świata przedstawionego.

Naprawdę trudno jest wypisać wszystkie zaskakujące wydarzenia, na które składają się Ukochane kości. Początkowo książka może wydawać się trudna w odbiorze, ale osobiście bardzo szybko wsiąknęłam w ten dziwny świat, który rządzi się swoimi własnymi prawami. Kotryna Zylė mistrzowsko przeplata to co niezwykłe i magiczne z prozą codzienności. Powieść jest zbiorem uczuć, wspomnień i wydarzeń, składających się na baśniową historię. Autorka pozwala sobie też na czarny humor, co jest świetnym uzupełnieniem opowieści. Fabuła momentami może zaskakiwać, wywoływać uśmiech na ustach, rozśmieszać, a nawet wzruszać. Zwłaszcza motyw tytułowych ukochanych kości jest naprawdę bardzo emocjonalny.

Zobacz również: Na nogach. Opowieści o chodzeniu – recenzja książki. Spacerowe dygresje

Wiele razy podczas lektury zatrzymywałam się na chwilę i zastanawiałam się, co ja właściwie czytam. Absurdalne sytuacje, wychodzące spod pióra Kotryny Zylė, szybko przeradzają się jednak w normalne. Jako czytelniczka wniknęłam w tę niecodzienną rzeczywistość, dałam się złapać na haczyk i tak naprawdę moje zaintrygowanie z każdą kolejną stroną rosło. Ukochane kości wchodzą głęboko pod skórę i zostają tam na długo. Polubiłam ten folklor oraz swojskość społeczeństwa. Momentami bywało zabawne, często mnie denerwowało, ale nie da się nie przyznać, że mieszkańcy blokowisk tworzyli niesamowitą wspólnotę. Niemal jeden żywy organizm, dla którego tradycja i wierzenia są ważniejsze niż postęp świata.

Warto również zawrócić uwagę na wydanie Ukochanych kości. Na początku książki znajdują się ilustracje, które wprowadzają w klimat powieści, a wraz z rozwojem akcji są dla czytelnika coraz bardziej zrozumiałe. Autorem rysunków jest Bernardas Burba, którego źródłem inspiracji jest właśnie miasto i architerktura, a w przypadku dzieła Kotryny Zylė, trolejbusy, meblościanki czy blokowiska. Sama okładka również przyciąga wzrok. Znajduje się na niej blok z okienkami przez które wyglądają zwierzęta hodowlane. Lepszego dopasowania wizualnego książki do treści już dawno nie widziałam.

Zobacz również: Dzieci Saturna – recenzja książki. Z pamiętnika przestarzałej seksbotki

Kotryna Zylė zadebiutowała na Litwie już w 2014 roku książką dla dzieci. Ma na swoim koncie sześć wydań. Już w pierwszych dziełach skupiała się na litewskich legendach czy mitologii. Mam nadzieję, że Ukochane kości sprawią, że na polskim rynku wydawniczym pojawią się poprzednie powieści autorki, bo przyznam szczerze, że już dawno żadna książka mnie tak nie zaintrygowała. Chciałoby się wręcz powiedzieć, że zaczarowała i chętnie poznałabym pozostałą twóroczść litewskiej pisarki.


Okładka książki Ukochane kości
Okładka książki Ukochane kości

Autor: Kotryna Zylė
Tłumaczenie: Izabela Korybut-Daszkiewicz
Wydawca: Dom Wydawniczy Rebis
Premiera: 13 października 2026 r.
Oprawa: miękka
Stron: 216
Cena katalogowa: 49,99 zł


Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z Domem Wydawniczym Rebis. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Dom Wydawniczy Rebis)

Plusy

  • Nieoczywista i wciągająca
  • Pomysłowe połączenie folkloru z blokowiskami

Ocena

9 / 10

Minusy

Katarzyna Jarczak

Tiara przydzieliła ją do Slytherinu. Kocha kino skandynawskie, a w szczególności duńskie. Do tego stopnia, że postanowiła się nauczyć tego języka. Jej celem jest przeczytanie manifestu Dogme 95 w oryginale. Dzień bez obejrzenia filmu lub odcinka serialu uważa za stracony. Uwielbia festiwale filmowe. Uprawia pole dance, a od niedawna gra na perkusji. W wolnych chwilach czyta książki.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze