Dzieci Saturna – recenzja książki. Z pamiętnika przestarzałej seksbotki

Wrzućmy do jednego kociołka science-fiction, thriller szpiegowski, erotyk i cyberpunkowy klimat, wymieszajmy i… witajcie w Freyaverse!

Dzieci Saturna Charlesa Strossa to pierwszy tom serii Freyaverse. Autor przenosi nas do XXIII wieku. Ludzkość wymarła, a androidy stworzyły swoją własną cywilizację. Pod wieloma względami naśladują człowieka, zwłaszcza przywłaszczając sobie jego najgorsze cechy czy pomysły. W nowej rzeczywistości panuje humanoidalna szlachta, a wiele istot zostaje zniewolonych przez chipy niewolnicze. To warunki, w których musi odnaleźć się główna bohaterka – seksbotka Freja Nakamichi-47. W związku z tym, że została zaprojektowana do spełnienia zachcianek wymarłego już gatunku, musi znaleźć nowe cele w życiu.

Zobacz również: Bran Mak Morn – recenzja książki. Piktowie na przestrzeni dziejów

Freja jest przewodniczką dla czytelnika. W fabułę wplecione są jej tłumaczenia jak teraz funkcjonuje świat. Dzięki temu poznajemy reguły, którymi rządzi się nowe społeczeństwo zbudowane z różnych rodzajów botów. Dzieci Saturna to prawdziwa kopalnia niesamowitych pomysłów i muszę przyznać, że wielokrotnie wyobraźnia Charlesa Strossa nieźle mnie zaskoczyła. Sposoby na przemieszczenie się między planetami czy polityczne reguły są naprawdę intrygujące i przyznaję, że podczas czytania mój mózg wielokrotnie pracował na przyspieszonych obrotach. Szczególnie podobał mi się pomysł z Cmentarzyskiem, czyli dyskiem, w którym można przechowywać chipy z duszami zmarłych. Właśnie takie wymyślne urządzenie posiada Freja, dzięki czemu może poznać wspomnienia sióstr, które straciła.

Równie interesująco przedstawione zostały podróże kosmiczne. Charles Stross wymyślił wiele specyficznych środków transportu (z molestującym śpiworem na czele), które łączą się ze specyfikacjami poszczególnych planet. Podobnie wygląda charakterystyka miast, gdzie widać, jak duży research wykonał autor. Wiele uwagi poświęcono androidom, których modele różnią się od siebie. Uśmiechnęłam się pod nosem przy drukarce, z której korzysta Freja, kiedy tworzy swoje ubrania. Przypominam, że oryginalnie powieść została wydana za granicą w 2008 roku, gdzie o drukarkach 3D jeszcze nie było mowy. Z każdą kolejną stroną byłam coraz bardziej zachwycona wykreowanym uniwersum. Tym bardziej, że Charles Stross nie tylko zaplusował u mnie pomysłem i szczegółowym opisem świata przedstawionego, ale również wciągającą fabułą z bohaterką, ktorą szczerze polubiłam.

Zobacz również: Dracula – recenzja książki. Nieśmiertelny Bram Stoker

Freja jest wielowymiarowa. Popełnia błędy, często jest chaotyczna czy wybuchowa. Ma też cechy charakterystyczne dla swojego modelu, co momentami jest dla niej bardzo problematyczne. W końcu jest seksbotką, a co za tym idzie, reaguje w określony sposób. Jest też w tym wszystkim naprawdę fajną bohaterką, którą da się lubić. Szczerze mnie zaskoczył fakt, że autorem książki jest mężczyzna. Charles Stross w narracji pierwszoosobowej, jako Freja, poradził sobie naprawdę świetnie. Owszem, często zaskakiwał mnie scenami erotycznymi, których się zupełnie nie spodziewałam (seks ze śpiworem czy z hotelem) i które mnie nieco obrzydzały, ale muszę mu oddać, że były one zazwyczaj dość krótkie albo tylko zarysowane. Raz nawet autor puszcza oczko do czytelników, prowokując wprost, że wszyscy się tu spodziewali namiętnej sceny seksu, ale jej nie dostaną.

Dzieci Saturna nafaszerowane są też plot twistami. Są one naprawdę zaskakujące i przyznaję, że wielokrotnie otwierałam szeroko oczy ze zdumienia. Do tego mają one sens i dobre uzasadnienia fabularne. Pościgi, walki, poliyka czy intrygi cały czas napędzają akcję i szczerze mówiąc zupełnie nie ma tu miejsca na nudę. Freja, wbrew swojej woli, zostaje wciągnięta w naprawdę niebezpieczną misję. Każda jej decyzja ma swoje konsekwencje, nawet te z pozoru błahe z początku powieści. Dzięki temu od Dzieci Saturna naprawdę trudno się oderwać. Niesamowicie mnie cieszy, że to pierwszy tom Freyaverse i mam nadzieję, że jak najszybiej polscy czytelnicy będą mogli sięgnąć po kolejną część. Tym bardziej, że za granicą pojawiła się już w 2013 roku.


Okładka książki Dzieci Saturna
Okładka książki Dzieci Saturna

Autor: Charles Stross
Tłumaczenie: Leszek Karlik
Wydawca: Dom Wydawniczy Rebis
Premiera: 13 października 2026 r.
Oprawa: twarda
Stron: 448
Cena katalogowa: 59,99 zł


Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z Domem Wydawniczym Rebis. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Dom Wydawniczy Rebis)

Plusy

  • Świetnie wykreowany świat przedstawiony
  • Bohaterka, której nie da się nie lubić
  • Kreatywność autora

Ocena

8.5 / 10

Minusy

  • Nieco obrzydliwe i dziwne sceny erotyczne
Katarzyna Jarczak

Tiara przydzieliła ją do Slytherinu. Kocha kino skandynawskie, a w szczególności duńskie. Do tego stopnia, że postanowiła się nauczyć tego języka. Jej celem jest przeczytanie manifestu Dogme 95 w oryginale. Dzień bez obejrzenia filmu lub odcinka serialu uważa za stracony. Uwielbia festiwale filmowe. Uprawia pole dance, a od niedawna gra na perkusji. W wolnych chwilach czyta książki.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze