Kolonia księżycowa: krwawa jatka – recenzja gry planszowej. Katastrofa za katastrofą

Retrofuturystyczny klimat. Zakładanie miast na Księżycu. Rozwój i postęp. A potem… katastrofa! Kolonia księżycowa: krwawa jatka to gra, w której każdy z graczy chyli się ku upadkowi, a zwycięzcą zostaje ten kto najmniej stracił.

Miasta na Księżycu – największe osiągnięcie ludzkości. W końcu oderwaliśmy stopy od Ziemi i ruszamy na Srebrny Glob, pierwszy przystanek do gwiazd. Nasze rakiety pełne są zapasów i kolonistów. Nasze roboty – zaprogramowane i gotowe do działań. Wszystko zostało skrupulatnie przemyślane i przygotowane. Szansa na niepowodzenie jest zerowa. Kierunek: Księżyc!

Kolonia księżycowa: krwawa jatka to strategiczna gra planszowa, w której klasyczna mechanika budowania silniczka zderza się z jego spektakularną awarią. Gracze tworzą wspólny stos, który przyniesie im wiele korzyści, pozwoli rozbudować ich kolonie, ale doprowadzi też do licznych katastrof i strat w ludziach. Gra trwa do momentu, w którym jedna z kolonii doszczętnie opustoszeje albo graczom uda się przekopać na samo dno stosu wydarzeń. Zwycięży osoba z największą liczbą ocalałych!

– opis wydawcy.

Zobacz również: Leśna Straż – recenzja gry planszowej. Przychodzi ptaszek, żaba, jeżyk i mysz do lasu...

Materiały prasowe Rebel
Materiały prasowe Rebel

Kolonia księżycowa: krwawa jatka to naprawdę świetna zabawa. Gra przeznaczona jest dla 1-5 graczy, a rozgrywki są zazwyczaj krótkie i średnio około 45 minut. To co wyróżnia kosmiczną gierkę na rynku jest fakt, że ma ona na celu bezduszne niszczenie wszystkiego, co gracze zdążyli zbudować. Wydarzenia dotykają wszystkich, ale z różnym skutkiem (w zależności od wybranych wcześniej kart). Mimo że jest to gra strategiczna to nie da się tu zaplanować wszystkiego. Gracze nie niszczą się nawzajem – destrukcyjnym ogniwem jest mechanika gry.

Głównymi elementami planszówki są karty: budynków, grantów, przełomów, rozwoju, robotów, wydarzeń oraz startowe. Ponadto w zestawie znajdują się żetony, znaczniki oraz planszetki. Każdy gracz wybiera swojego naukowca. Do wyboru są: Dr Dibson, Dr Kaneko, Dr Banerjee, Dr White oraz (mój ulubieniec) Dr Mózg. Bohaterowie niczym się nie różnią, ale na każdej z planszetek znajduje się ich bardzo króciutka charakterystyka. Gracz ma również początkowy zasób ludzi, pieniędzy oraz jedzenia, a także 5 kart grantów wybranego naukowca i 4 żetony akcji.

Kolonia księżycowa: krwawa jatka może się poszczycić klarowną instrukcją obsługi, co wcale nie jest takie oczywiste. Zasady objaśnione są konkretne i w zrozumiały sposób. Równie dobrze opisane są karty. Tym samym dość szybko można rozpocząć swoją kosmiczną przygodę. Początkowa faza gry skupia na rozwoju. Podczas tury wszyscy muszą zastosować się do poleceń z karty postępu ze stosu. Kiedy nadchodzi czas na karty pracy, gracz wybiera z dostępnych akcji: dostawa, budowa, wydobycie, uprawa, badania. Szczerze mówiąc, grając po raz pierwszy, nie spodziewałam się, że faza rozwoju jest tak krótka. Kolonia księżycowa: krwawa jatka bardzo szybko przeradza się w istną walkę o przetrwanie.

Zobacz również: Leśne rozdanie: Smoky Mountains – recenzja gry planszowej. Zielona encyklopedia

Materiały prasowe Rebel
Materiały prasowe Rebel

Prawdopodobnie dla wielu osób gra może być naprawdę frustrująca. Na naszych oczach pielęgnowana przez nas kolonia upada. Warto jednak podejść do rozgrywki na luzie. Wszak nie od dziś wiadomo, że nic tak nie cieszy jak cudze nieszczęście, więc szybkie straty w miastach przeciwników osładzają katastrofy. Poza tym twórcy gry mieli naprawdę dobre poczucie humoru, bo absurdalność lawiny niepowodzeń wywołuje częste ataki śmiechu. Równie zabawne były cytaty naukowców, które zostały wplecione w instrukcję gry.

Kolonia księżycowa: krwawa jatka pod względem graficznym wygląda rewelacyjne. Retrofuturystyczny klimat kojarzy mi się ze starymi filmami science-fiction. I to takich z kategorii B. Cały czas nie potrafiłam też pozbyć się porównania do gry video 60 Parsecs!, w której celem też jest walka o przetrwanie w kosmosie. W Kolonię księżycową można grać również samodzielnie, ale jest to tryb, który nie przynosi zbyt wiele radości i jest dość toporny. Aby zwyciężyć w trybie jednoosobowym należy dotrzeć do wydarzenia Instrukcja obsługi. Dla mnie było to naciągane i gierka zdecydowanie lepiej się sprawdza w towarzystwie.

Rzadko zdarza się, że dostajemy grę, w której wszyscy dramatycznie zmierzają ku upadkowi i przegranej, a zwycięzcą zostaje ten, kto stracił najmniej. Kolonia księżycowa: krwawa jatka to dynamiczna rozgrywka, która świetnie sprawdza się w grupie. Dobra zabawa i pokłady śmiechu gwarantowane!

Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Rebel. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne Wydawnictwo Rebel

Plusy

  • Zabawna gra strategiczna, w której trzeba "najmniej przegrać"
  • Świetna oprawa graficzna w retrofuturystycznym klimacie

Ocena

8 / 10

Minusy

  • Losowość katastrof może być frustrująca dla niektórych graczy
Katarzyna Jarczak

Tiara przydzieliła ją do Slytherinu. Kocha kino skandynawskie, a w szczególności duńskie. Do tego stopnia, że postanowiła się nauczyć tego języka. Jej celem jest przeczytanie manifestu Dogme 95 w oryginale. Dzień bez obejrzenia filmu lub odcinka serialu uważa za stracony. Uwielbia festiwale filmowe. Uprawia pole dance, a od niedawna gra na perkusji. W wolnych chwilach czyta książki.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze