Bishop Briggs powraca z nową epką When Everything Went Dark. W niej Artystka zmierza się ze swoją przeszłością, czyniąc krążek swoim małym światełkiem w ciemności.
Proszona o komentarze na temat albumu, Briggs wyznaje:
Kiedy byłam mała, spałam z lampką nocną, która wypełniała moją sypialnię ciepłem, gdy zasypiałam. Coś w tym blasku sprawiało, że czułam się chroniona, jakby ktoś czuwał i mnie pilnował.
When Everything Went Dark stał się zatem dla Artystki bezpieczeństwem, pomagając zmierzyć się z przykrymi doświadczeniami, takimi jak choroba i późniejsza śmierć jej siostry. Nic więc dziwnego, że tym, co przeważa, są wypełniające utwory emocje oraz ogromna siła. Artystka po raz kolejny pokazuje ogromne zdolności wokalne, bezbłędnie operując swoim mocnym głosem. Próżno też szukać w tym sztuczności, gdyż jest w tym również wiele serca. Zresztą same brawa należą się Bishop Briggs za jej wokal, który wymaga wielu treningów i konsekwencji.
Zobacz również: Kelly Clarkson – chemistry – recenzja płyty
Podczas wsłuchiwania się w epkę dość szybko ogromne wrażenie zrobiła na mnie warstwa brzmieniowa. Brak tutaj monotonii, a każda pozycja jest na swój sposób wyjątkowa. Co ważne jednak całość jest spójnym dziełem, którego bardzo dobrze się słucha i nie ma elementów, które mogłyby wybijać z rytmu.
Zwieńczeniem tego wszystkiego zaś są piękne, często smutne teksty. Jest jednak w tym wszystkim siła, która zaczyna wybrzmiewać już w pierwszym singlu, Reborn. Utwór ten określiłabym jako hymn, który ma za zadanie pokazać, że często trudne doświadczenia mogą nas zmienić, ale też wzmocnić. O tym zresztą śpiewa Artystka, powtarzając w bridge’u „I’m better now (..) // I’m stronger now„. Te wszystkie emocje i poczucie, że pomimo jakiegoś żalu, najważniejsza jest tutaj ta moc, towarzyszyły mi do ostatniej nuty epki.
Zobacz również: Nosowska – Degrengolada – recenzja płyty
Przyznam szczerze, że epka ta jest dość miłą dla mnie niespodzianką. Od dnia premiery towarzyszy mi niemalże codziennie, a ja w dalszym ciągu nie mogę wyjść z podziwu. Sposób, w jaki wszystkie muzyczne elementy ze sobą współgrają robi ogromne wrażenie. Jednakże to te szczere emocje, wyrywające się z niemalże każdej nuty, poruszają mnie najbardziej.
Obrazek główny: kadr z teledysku do utworu Baggage

