James Blunt – Who We Used To Be – Recenzja płyty

James Blunt wraca po czteroletniej przerwie! W zeszły piątek, 27 października, ukazała się siódma studyjna płyta Brytyjczyka – Who We Used To Be. 

Who We Used To Be to następczyni ciepło przyjętego Once Upon A Mind z 2019 roku. James Blunt dał się poznać szerszej publiczności czternaście lat temu, kiedy to stacje radiowe opanowało romantyczne You’re Beautiful. Utwór osiągnął ogromny sukces komercyjny i doczekał się również charakterystycznego teledysku. Wideo, utrzymane w kameralnym klimacie, przedstawia muzyka, który pomimo uporczywie padającego śniegu stopniowo pozbywa się swoich ubrań, po czym skacze z klifu.

I choć to właśnie You’re Beautiful jest pierwszym utworem przychodzącym na myśl w przypadku artysty, nie należy zapominać o bogactwie i różnorodności jego dorobku. Nowy album to kolejny zbiór doświadczeń wyrażony w dosadnych, szczerych tekstach. Blunt udowadnia, że wciąż ma „to coś”. Dobrze mu na scenie i pomimo zbliżającej się pięćdziesiątki wciąż czuć w nim powiew młodości. Ma w sobie energię, którą chce zarażać.

Zobacz również: Michał Szczygieł – Michał Szczygieł – recenzja płyty

Pośród czternastu utworów znajdują się ballady, popychające do odbycia podróży w głąb własnej duszy. Można tak powiedzieć o chociażby otwierającym całą opowieść Saving A Life, którego refren budzi skojarzenia z monumentalnym Believer od Imagine Dragons. Do tańca mogą porwać Some Kind Of Beautiful oraz Beside You. Drugi z tych utworów przypomina mi zaś Counting Stars od panów z OneRepublic.

Na wyróżnienie zdecydowanie zasługuje popowe Cold Shoulder o nieco mrocznym, pesymistycznym tekście, będącym żałobą po nieudanym związku. Dark Thought to z kolei refleksja na temat śmierci. Ten naładowany emocjonalnie monolog opowiada o pustce, powstałej w wyniku odejścia bliskiego przyjaciela. Jest to bardzo osobista, przepełniona żalem i pretensjami spowiedź. Mocną stroną albumu jest także utwór Glow, którego delikatne, subtelne akordy akustycznej gitary działają kojąco na umysł.

Zobacz również: Daria Zawiałow – Dziewczyna pop – recenzja płyty

Who We Used To Be nada się do odsłuchu zarówno w deszczowe, pochmurne dni, jak i w momentach, gdy słońce zaciekle walczy o ostatnie słowo z nadchodzącą zimą. Taka jest właśnie siódma płyta Brytyjczyka – optymistyczna w swoim pesymizmie, pełna niuansów oraz sprzeczności. Blunt jest wnikliwym obserwatorem otaczającej go rzeczywistości, dlatego też warto mu zaufać i posłuchać, co ma do powiedzenia, a raczej – do wyśpiewania.

Źródło obrazka wyróżniającego: fot. Michael Clement

Plusy

  • Ależ ta płyta płynie!
  • Baaaardzo dojrzałe, emocjonalne, introspektywne teksty.

Ocena

7 / 10

Minusy

  • Momentami zbyt "bezpieczna", oparta na sprawdzonych schematach.
Anita Rybicka

Lubi muzykę awangardowo-industrialną i post-punk. W wolnym czasie coś tam pisze i wymyśla dziwne makijaże.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze