Tyle co nic – recenzja filmu. Smutny żywot człowieka, a jeszcze gorszy Polaka

Jak spojrzymy na skrócony opis filmu – grupa rolników protestuje pod domem posła – i uświadomimy sobie, co dzieje się w Polsce i polskiej polityce, to w głowie od razu pojawia się Siara Siarzewski ze swoim słynnym cytatem. Ludzie, takiego marketingu to świat jeszcze nie widział!

Całkowicie poważnie jednak, Grzegorz Dębowski premierą swojego pełnometrażowego debiutu świetnie wstrzelił się w sytuację społeczną i polityczną w Polsce. Protesty rolników, niespełnione i łamane obietnice wyborcze polityków i my – szarzy, bezradni ludzie, którzy temu wszystkiemu przyglądamy się z boku. Niech nikt nie myśli, że to produkcja zrobiona na szybcika, bo był chwytliwy temat. Nie, to nie Vega. Tyle co nic jest znacznie głębsze i znacznie bardziej depresyjne, a nader wszystko do bólu prawdziwe i szczere.

Zobacz również: Najlepsze polskie filmy, część I: 1929-1969

Ostatnimi czasy, zbiera się we mnie złość i frustracja spowodowana naszą obywatelską bezradnością wobec kształtowania ojczyzny. Raz na cztery lata wrzucimy głos do urny, by zostać biernymi widzami sceny politycznej, od czasu do czasu wdając się w bezsensowne kłótnie z rodziną czy znajomymi. Poprzednia czy obecna władza – różnica jest żadna, a jednak czy to w telewizji, czy w social mediach, wciąż czuć, jakbyśmy żyli w dwóch Polskach jednocześnie. Tyle co nic jest filmem, którego potrzebowałem, manifestem o ostatnim sprawiedliwym, który nie akceptuje hipokryzji i zakłamania polityków i prowadzi nierówną walkę z systemem. Walkę, w której jest z góry skazany na porażkę.

Dębowski stawia na realizm. Kamera podążająca za plecami bohaterów, nietypowy format filmu oraz mało znani, a przy tym diabelnie autentyczni aktorzy sprawiają, iż widz ma wrażenie, jakby oglądał dokument, jakby był rzucony w wir historii, która naprawdę miała miejsce gdzieś na polskiej wsi. Polityka to zdecydowanie nie jedyny temat filmu. Ludzkie dramaty i ludzie problemy to wizytówka tej produkcji. I chociaż historia skupia się na Jarku, to bohaterowie drugoplanowi również dostają swoje 5 minut. Dębowski bardzo subtelnie i oszczędnie przekazuje nam ogrom informacji na ich temat; zachowania u niektórych bohaterów, które na początku filmu budzą w nas niesmak, pod koniec stają się już zupełnie zrozumiałe, bo dzięki kilku krótkim scenom, szczegółom i skrawkom informacji, dostajemy możliwość zobaczenia nieco szerszej perspektywy i zrozumienia ich najczęściej smutnego żywota.

Zobacz również: Kino polskie – czy ludzie młodzi znają to, co rodzime?

Największym wygranym takiej narracji jest sam poseł, który to zawiódł Jarka i jego kolegów-rolników. W swoim monologu pod koniec filmu wyjaśnia, że on sam przy osobach decyzyjnych na górze, jest niemal nic nieznaczący. Uświadamia Jarkowi również, iż romantyczna wizja wsi oraz jego ideały są skazane na wymarcie. A skoro on, poseł i nadzieja rolników, znaczy tyle, co nic, to gdzie w hierarchii postawiony jest sam Jarek? Film porusza bardzo dużo ważnych tematów związanych z człowieczeństwem, tożsamością oraz władzą. Konkluzja niemal każdego z nich jest wyjątkowo smutna i gorzka.

Tyle co nic to jedna z tych historii, która po seansie zmusza do refleksji i nie opuszcza widza przez kilka dobrych dni, a może i tygodni. Powinien go obejrzeć dosłownie każdy Polak. Kto wie, może istnieje cień szansy, aby dokonać refleksji i zastanowić się nad kondycją polskiej sceny politycznej czy swą bezwarunkową miłością do jednej lub drugiej partii, które idealnie i konsekwentnie wyznają zasadę Dziel i rządź? Wszyscy jedziemy na tym samym wózku, a jednak nasze przekonanie o wyższości własnego zdania w tematach politycznych sprawia, że często dla drugiego człowieka jesteśmy wilkiem i zatracamy nasze człowieczeństwo. Mimo, że nasze zdanie znaczy tak naprawdę tyle, co nic.

Plusy

  • Temat i smutna, gorzka prawda za nim idąca
  • Wspaniała reżyseria
  • Naturalność i autentyczność bijąca z ekranu

Ocena

8.5 / 10

Minusy

Krzysztof Wdowik

Nie lubi (albo nie umie) mówić zbyt poważnie i zawile o popkulturze. Nie lubi też kierunku, w którym poszedł Hollywood i branża gamingowa. A już na pewno nie lubi pisać o sobie w trzeciej osobie. W ogóle to on mało co lubi.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze