Conan Gray – Found Heaven – recenzja albumu

Conan Gray jest jednym z najbardziej wpływowych twórców młodego pokolenia. Zaczynając od nagrywania vlogów na YouTubie, szybko zebrał wokół siebie rzeszę oddanych fanów. Nic dziwnego, że jego pierwszy singiel wydany w 2017 roku zyskał miliony wyświetleń w zaledwie kilka miesięcy. Od tego czasu Gray osiągał sukcesy jako piosenkarz indie-popu. Jego najnowsza płyta, Found Heaven, stanowi jednak mocne odejście od dotychczasowego brzmienia.

Właśnie na taki album w wykonaniu Conana czekałam. Śledzę twórczość 25-latka od 2019 roku, kiedy grał jako support dla zespołu Panic! At The Disco. Choć początkowo nie byłam przekonana do jego głosu, czułam, że kariera tego chłopaka może rozwinąć się w interesujący sposób. Po 5 latach mogę stwierdzić, że Conan Gray nareszcie dojrzał do zostawienia bedroom popu za sobą i poczynił odważne kroki ku nadaniu swojej twórczości nowego wymiaru. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie singiel Never Ending Song, który swoją premierę miał już prawie rok temu, bo w maju 2023 roku. Pierwsze, co przykuło moją uwagę, to ogromna zmiana w głosie Graya. Już na samym wstępie uderzyła mnie głębsza barwa i większa kontrola nad śpiewem. Do tego dołączyła mocno wyczuwalna inspiracja latami 80-tymi. Te aspekty zasygnalizowały, że po nadchodzącej płycie można spodziewać się czegoś nowego. Do piosenki został nagrany teledysk, który mocno nakreśla charakter Found Heaven.

Zobacz równieżNajciekawsze koncerty 2024 roku w Polsce. Metallica, Justin Timberlake, Rod Stewart i więcej!

Kolejny z singli to wypuszczony w sierpniu zeszłego roku Winner. Zamykający album utwór jest emocjonalną i szczerą wypowiedzią, stanowiącą niejakie zaakceptowanie trudnych wspomnień z okresu dzieciństwa. Killing Me powraca do tematyki rozterek sercowych. Niepowodzenia w miłości piosenkarz komentuje również w Lonely Dancers. Choć jest to jeden z mniej lubianych przeze mnie utworów, doceniam go za ukazanie skali głosu Conana. Jego nowy, niski wokal słyszalny w refrenie, podczas zwrotek łudząco przypomina barwę Michaela Jacksona. Wydanie Found Heaven poprzedzało wypuszczenie sporej ilości piosenek promujących album; wisienkę na torcie stanowi Alley Rose, pełna emocji ballada o brutalnym rozstaniu. Ten utwór ponownie prezentuje doskonałą kontrolę nad wokalem.

Album rozpoczyna piosenka o tym samym tytule. Found Heaven ma w sobie coś z teatralnej podniosłości, a w głosie Conana słychać ogromny ładunek emocjonalny. Po przesłuchaniu tak mocnego utworu miałam wysokie oczekiwania wobec reszty płyty. Choć poprzeczkę zawiesiłam wysoko, Conan Gray bezproblemowo sprostał moim wymaganiom. Fainted Love dobrze reprezentuje pop lat 80-tych.  The Final Fight, Miss You i Forever With Me utrzymane są w dość podobnym tonie. Z synth popowej monotonii wybija się natomiast Bourgeoisieseskawałek momentalnie zwraca na siebie uwagę. Conan odchodzi w nim na chwilę od romantyzmu, aby wyśmiewać grupę bogatych dzieciaków. Zdecydowanie jest to jedna z moich ulubionych piosenek z płyty. Eye Of The Night również zajmuje u mnie miejsce na podium – nieco agresywna, pop-rockowa piosenka przypomina hity Bon Jovi. Za to Boys and Girls ma w sobie coś z tanecznego Duran Duran.

Zobacz równieżBeyoncé – Cowboy Carter – recenzja albumu

Found Heaven nie zawiodło mnie ani na sekundę. Co prawda znajdują na nim utwory, które wypadają na tle całości trochę blado, jednak przy tak radykalnej zmianie brzmienia nie oczekiwałam od Conana samych perfekcyjnych kawałków. Album stanowi prawdziwą nostalgiczną podróż, która wypada całkiem autentycznie. Trzeba przyznać, że Gray spisał się tutaj świetnie wizerunkowo – jego cały look wyjęty jest z lat 80-tych, dodatkowo wszystko dopełniają wyreżyserowane pod jego czujnym okiem teledyski. Nieustannie ubolewam nad faktem, iż Never Ending Song nie dostało w zeszłym roku należytej uwagi; piosenka mogła stać się prawdziwym wakacyjnym hitem, a zginęła gdzieś wśród remiksów stacji radiowych. Mam nadzieję, że Conan Gray zagości z Found Heaven na głośnikach podczas tegorocznego lata.

Plusy

  • Duża poprawa w głosie względem poprzednich płyt
  • Świetna kontrola wokalu
  • Trafne odwzorowanie muzyki lat 80-tych

Ocena

9.5 / 10

Minusy

  • Momentami monotonny (więcej piosenek typu Bourgeoisieses!)
Zuza Graczyk

Niewiele mówi, ale nadrabia pisaniem. Wszystkie pieniądze i czas wolny spędza na koncertach. Pasjonuje się przestarzałymi technologiami – uwielbia fotografię analogową i fizyczne kopie albumów muzycznych. W czasie wolnym czyta książki lub ogląda seriale.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze